16.11.2013

Rimmel Sexy Curves czyli dziwny tusz do rzęs.

Dzisiaj recenzja tuszu do rzęs Rimmel Sexy Curves. Jego recenzja miała ukazać się jako pierwsza ze wszystkich kosmetyków zamówionych ze strony Iperfumy.pl jednak jak widzicie pokazuje się po trzech miesiącach. Dlaczego tak późno? O tym napiszę niżej :)

Maskara podkręcająca rzęsy do 70 % i pogrubiająca. szczoteczka o wyjątkowym kształcie z trzykrotnie większą ilością skrętów dla wywołania potrójnego efektu.

Plastikowe, trwałe i zgrabne. Czerwone wykończone połyskiem. Elegancko wyglądające, przykuło moją uwagę wśród innych tuszy. Sama nie wiem dlaczego to opakowanie tak mnie urzekło. Napisy nie zdzierają się i nie zdrapują. 
Zapach bardzo delikatne, mało wyczuwalny. To moim zdaniem duży plus, ponieważ zazwyczaj tusze śmierdzą, ten jednak jest neutralny dla naszego nosa. Konsystencja bardzo wodnista. Pierwsza aplikacja to był horror. Niżej pokażę wam zdjęcie po nałożeniu tuszu zaraz po otwarciu opakowania. 

Na początku to była porażka. Od razu zniechęciłam się do tego produktu. Opakowanie owszem bardzo ładne, elegancko wykończone. Na samym początku przeraziła mnie ta wielka szczota. Myślałam, że będzie dużo mniejsza. Jest ona dosyć długa i szeroka. Do tego jest ona spiralnie skręcona. Nabiera dosyć dużą ilość tuszu przez co produkt staje się nie wydajny i mało praktyczny jeśli chcemy się szybko pomalować, ponieważ musimy zdejmować nadmiar tuszu na chusteczkę. Tusz koszmarnie sklejał rzęsy. Po nałożeniu jednej warstwy rzęsy były tylko przyciemnione i delikatnie wydłużone. Efekt pierwszej warstwy: 


Efekt ten kompletnie mi się nie podobał. Wyglądało to tak, jak bym miała 5 rzęs na krzyż. Wściekła rzuciłam tusz w kąt i nie używałam go ponad dwa miesiące. Niedawno postanowiłam dać mu drugą szansę. I muszę stwierdzić że w tym momencie jestem z tego tuszu zadowolona. 


Konsystencja produktu zmieniła się całkowicie. Dużo jest opinii że należy otworzyć tusz do rzęs, poczekać tydzień lub dwa i dopiero go używać. Rimmel Sexy Curves potrzebuje dużo więcej czasu, ponieważ bardzo powoli gęstnieje. Co się zmieniło? W zasadzie wszystko. Dzięki temu że tusz zmienił swoją konsystencję na bardziej treściwą szczoteczka nie jest już taka "mokra" i nie nabiera ogromnej ilości tuszu. Rzęsy po pomalowaniu są całkiem inne niż te z powyższego zdjęcia. Co do faktu, że szczoteczka jest moim zdaniem zdecydowanie za duża nie zmieniłam zdania i nie zmienię. Niżej pokaże wam zdjęcia na których możecie zobaczyć jak ubrudziłam sobie powiekę podczas malowania. Ma ona dosyć długie włoski przez co dotrzemy nawet do tych rzęs w kąciku wewnętrznym. Obecnie nakładam dwie warstwy tuszu. Rzęsy są wydłużone, delikatnie zagęszczone i nieco sklejone, ale u nasady co mi nie przeszkadza, ponieważ lubię taki efekt. Tusz dosyć mocno usztywnia rzęsy i delikatnie osypuje się w ciągu dnia, co również możecie zaobserwować na zdjęciach. Maskara nie jest wodoodporna, łatwo zmywa się płynem micelarnym czy też mleczkiem. Tusz nie jest zły, jeśli odczeka te swoje 2 miesiące. Mogę go polecić osobom cierpliwym, które mają jeszcze maskarę i chcą kupić coś na "zaś". Efekt jaki daje podoba mi się. Często wychodzę tylko z pomalowanymi rzęsami lub też delikatną kreską na górnej powiece. Daje bardzo naturalny wygląd. 




Cena: 25-27 zł w drogerii.
19 zł na Iperfumy.pl

Miałyście ten tusz? Może u was sprawdzał się zaraz po otwarciu? Jakie macie zdanie na jego temat? 

9 komentarzy:

  1. nie miałam.Rimmel mnie nie kusi;)

    Jeżeli masz ochotę serdecznie zapraszam Cię na moje rozdanie;)
    Do wygrania niespodziankowa paczuszka;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja zawsze wybrudzę sobie powieke ;c ale chyba chce go mieć!

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie widać dużą różnicę i to na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście dziwny, nigdy się jeszcze z takim czymś nie spotkałam..

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam go jeszcze, ale próbowałam klasycznej, granatowej wersji Sexy Curves i on z kolei bardzo szybko gęstniał, ale mimo tego byłam zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Opakowanie ma bardzo ładne, rzeczywiście widać wielką różnicę po zgęstnięciu tuszu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie lepiej wyglądały przed :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dziwna ta szczoteczka, u mnie raczej by sie nie sprawdził, ale u ciebie fajnie wygłąda :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza, lub obserwacji. Dziękuję :)