Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty

8.05.2016

Idealne konturówki za 8 zł !!!

Lubię czerwień na ustach, chociaż na początku czułam się w niej bardzo dziwnie. Glamour dawnych gwiazd jednak był tak kuszący, że próbowałam, szukałam, testowałam tak długo, aż znalazłam kilku "niemal odpowiednich" kandydatów do tytułu nieziemskiej czerwieni. Na moim blogu jest sporo postów z produktmi właśnie w tym kolorze. Dzisiaj natomiast skupię się na dówch zupełnie innych odcieniach. Jeden z nich jest zgaszoną, ciepłą brzoskwinią wpadającą w brąz, natomiast drugi ocień tej samej marki to chłodna, zgaszona wiśnia. Mowa tutaj o dwóch kontórówkach Stay on lip contouring pencil, Lasting Finish 1000 Kisses. Co ważne nie używam ich jako stanmdardowych konturówek tylko wypełniam nimi całe usta i traktuję je jak szminkę. Jesteście ciekawi jak się sprawdzają te produkty? Czytajcie dalej :)
Posiadam dwa odcienie kontórówek. Moją ulubioną, która skradła moje serce jest kolor 011 Spice. Jest to odcień ciepłej, nie pomarańczowej brzoskwini, która wpada delikatnie w brąz. Ciężko opisać mi ten kolor, ale prezentuje się pięknie i pasuje na każdą okazję. Odcień drugi, rzadziej przeze mnie używany to 063 Black Tulip. Jest to kolor równie łądny jednak na codzień mniej przeze mnie pożądany. Kolor to zgaszona, chłodna wiśnia. Odcień dosyć ciemny, mimo to ładnie prezentujący się na ustach. 
Dlaczego zdecydowałam się używać ich jako szminki na całe usta a nie jak typowe konturówki ? Szczególnie ze względu na ich konsystencję. Są suche, a zarazem bardzo kremowe. Te dwa pojęcia wiem, że mogą się wykluczać ale tak jest. Kredki te suną po ustach z taką łatwością, że przebijają nie jedną szminkę. Myślę, że to zasługa witaminy E, o której producent wspomina i podkreśla w kżdym opisie. Sprawia ona, że usta są miękkie i nie czujemy śćiągnięcia ania wysuszenia ust. Dzięki temu, że jest to forma konturówki możemy dokłądnie wyrysować kontur, a następnie wypełnić cały obszar ust. W efekcie otrzymuujemy piękny mat. Pigmentacja jest równie rewelacyjna jak konsystencja kredki. Wystarczą cztery ruchy aby pokryć usta w 100% bez prześwitów. 
Plusem, chyba największym i najważniejszym jest to jak kredki utrzymują się na ustach. Otóż jeśli nie jemy, i tylko pijemy np. wodę spokojnie utrzyma się 8h w pracy czy na uczelni. Natomiast jeśli w grę wkraczają juz posiłki, szczególnie tłuste to odporność kontórówki na ścieranie się znacznie spada i wtedy będzie dobrze wyglądać na ustach ok. 4h. Co znaczy dobrze wyglądać ? Oznacza to, że produkt będzie cały czas widoczny na ustach. Kontur będzie wyraźnie zaznaczony, nierozmazany, a wyblaknie jedynie część od wnętzra ust. Co ważne bez problemu można szybko poprawić usta dokładając produktu np. własnie po posiłku. Jak pisałam wyżej po aplikacji szminki nie czujemy śćiągnięcia i wysuszenia ust mimo to, że kredki dają wykończenie matowe. Co ważne usta w kącikach po aplikacji nie lepią się co jest częstym dyskomfortem. Jednym słowem bardzo polecam serię 1000 kisses od Rimela. Są to porządne konturówki/szminki za nie duże pieniążki, które zadowolą nie jedną dziewczynę. Gama kolorystyczna jest całkiem szeroka jak na produkt drogeryjny, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jak dla mnie kolor 011 Spice jest moim must have w torebce, ponieważ używam go praktycznie codziennie wychodząc na uczelnie. 

Ocena: 5/6
Cena: 8,50 zł na Iperfumy.pl


30.01.2016

Dziś u mnie APOKALIPSA.

Zastanawiałam się czy jest większy sens pisania tutaj o Rimmel Apocalips, skoro tyle już o tych lakierach do ust napisano/powiedziano. No ale chyba nie będę sobą, jeśli nie wtrącę swoich trzech groszy. Tak więc jeśli jesteście ciekawi czy ten hicior sprawdził się również u mnie zapraszam do czytania :)
Koniec koloru jaki znałaś do tej pory! Wstrząsająco głębokie odcienie i zjawiskowo gładki połysk.
Nowa szminka w płynie łączy w sobie najlepsze koncepcje szminki i błyszczyka - soczysty płyn z czystymi pigmentami koloru o bogatym kolorze, fenomenalny połysk i wyjątkowy komfort, który utrzymuje się przez cały dzień. Formuła szminki sprawia, że usta mają wyjątkowo mocny i odważny kolor. Nowa szminka w płynie, RIMMEL APOCALIPS, to kremowa i odżywiająca konsystencja, która za jednym pociągnięciem fantastycznego, nowego aplikatora z mikro-zbiorniczkiem, łatwo i równomiernie się rozprowadza, pozostawiając usta w pięknym kolorze oraz nawilżone godzina po godzinie. To koniec znanego dotąd koloru.
Typowo błyszczykowe, ale nakrętka ma ciekawy kształt nieregularnie pościnanej bryły. Swój lakier posiadam od 6 miesięcy i jak na razie z napisów starła się 1 literka, więc napisy nie schodzą jakoś szybko. Przez opakowanie widzimy również kolor lakieru, co bywa przydatne przy szybkim szukaniu w kosmetyczce, gdy mamy więcej sztuk tego cuda. Wylot nie jest za szeroki, dzięki czemu nie babrze się od kosmetyku. Jedyne czego się przyczepię to to, że odkleja się już nalepka z kodem kreskowym i nazwą koloru, ale dla mnie to nie jest jakiś straszny problem, poza tym że jak się będzie mocniej odlepiać to po prostu ją zerwę i oczyszczę opakowanie z nagromadzonego kleju. Na uwagę zasługuje również aplikator, który posiada wyżłobienie, w którym osadza się odpowiednia ilość kosmetyku. Opinie co do niego są mieszane - mnie akurat odpowiada, bo dozuje idealną ilość lakieru. Mimo swojego kształtu aplikator pozwala dość precyzyjnie pokryć usta kolorem.
Mój kolor to 102 Nova. Delikatnie przybrudzony róż. Odrazu zaznaczam wielki minus: Okropny zapach. Przypomina zapach kleju do tapet, jakiekolwiek kleju fabrycznego. Jest to jeden z dużych minusów tego produktu. Produkt łączy w sobie właściwości pomadki i błyszczyka. Jest trwały bo lekko zastyga w miarę noszenia. Czuję też, że wsiąka w usta, po godzinie mam lekkie uczucie ściągnięcia, nie jest to jakieś mega nieprzyjemne. Konsystencja w punkt, nie ciągnie się jak cukrowa wata. Nie obkleja i nie wysusza ust. Krycie wręcz doskonałe, pokuszę się o stwierdzenie, że lepsze niż daje tradycyjna szminka. Błyszczyk dobrze się nakłada, ale bez lusterka kiepsko by to wyglądało. Nie smuży, jedna warstwa wystarczy więc jest wydajny. Błyszczyk nie pozostawia suchej warstwy a daje ładny połysk. Trzyma się świetnie! Nie zbiera się w kącikach, znika równomiernie jeśli nie jem i nie piję. Po posiłku zawsze kontroluję czy wszystko jest ok. Ciemne kolory mają to do siebie, że schodzą głownie w środkowej części ust a dookoła zostają nieestetyczne resztki, Oczywiście w ciągu dnia efekt efekt gaśnie co można delikatnie poprawić.u mnie trzyma się do dwóch godzin. Potem tylko widać obrysowanie, wydaje mi się, że delikatnie barwi usta, ciężko go zmyć zatem, no i co najgorsze lubi osądzać się na zębach i straszyć :) Ja lakiery Apocalips bardzo lubię i uważam, że warto je w kosmetyczce mieć. Należy jednak uważać żeby nie aplikować go zbyt często - może wysuszyć usta. Mi się to nie zdarzyło, używam go raczej rozsądnie. Kolorystyka jest na tyle różnorodna, że znajdzie się coś zarówno na co dzień jak i na większe wyjścia!

Ocena: 4/6
Cena: 15 zł na Iperfumy.pl

Miałyście ten lakier do ust? Może inny klolor? Jak wam się sprawdzał ? Dajcie znać !

5.09.2015

Rimmel z serii Lasting Finish

Już od jakiegoś czasu dużo bardziej gustuje w szminkach niż błyszczykach. W mojej kosmetyczce jest wiele produktów do ust, również błyszczyków których używam coraz rzadziej. Mam mnóstwo szminek ale większość w kolorach cimnych i chłodnych. Bardzo lubię czerwień, fiolet, bordo, purpurę a nawet fuksję na ustach. Są to typowo jesienne kolory ale pogoda ostatnio dopisuje więc czas przerzucić się na o jaśniejszego. Czy jest ktoś, kto nie zna pomadek marki Rimmel z serii Lasting Finish? Założę się, że jeśli nawet ich nie miałyście, to na 100% o nich słyszałyście. Ja osobiście bardzo je lubię. Są to jedne z lepszych szminek drogeryjnych których cena nie przekracza 20 zł. Zapraszam do czytania! :)
Szminka jest jednym z kosmetyków Kate Moss Make Up Collection for Rimmel London, czyli kosmetyków sygnowanych własnoręcznym podpisem modelki. W kolekcji jest strażacka czerwień, jaskrawy róż, lila glamour, soczysty pomarańcz, pastelowy róż, beż nude lub perłowy – każda z nas znajdzie coś dla siebie. Ich formuła zawiera czarne diamenty, dzięki czemu nadają wargom intensywnego koloru, a technologia Color Protect sprawia, że utrzymują się na nich do 8 godzin!
Szminki Lasting Finish są na rynku już bardzo długo. Darzę tę serię ogromnym sentymentem bo były to moje pierwsze kolorowe produkty do ust ever! :) Jeszcze w starych, całych granatowych opakowaniach (ktoś je jeszcze pamięta?) Obecnie szminka jest klasyczną plastikową tuba z wysuwanym kosmetykiem i dobrze trzymającą się skuwką, która nie otwiera się niechciana ;) Ta klasyczna seria ma lekko błyszczący i opalizujący fioletowy materiał. Całość wygląda estetycznie i elegancko.  Zapach ma bardzo delikatny, słodki, dla mnie pachnie lekko jak budyń waniliowy z klasycznym zapachem szminki. Konsystencja jest aksamitnie przyjemna, gładko sunie po ustach, równo rozprowadzając pigment. Na ustach jest lekko wyczuwalna, ale nie jako coś lepkiego czy suchego. Wtapia się w wargi jak skóra. Nie wylewa się poza kontur ust i nie osadza się na zębach. Mają jednak tendencję do przesuszania ust i podkreślania ich niedoskonałości. Najładniej prezentują się na zadbanych i wypielęgnowanych wargach, tak jak zresztą większość pomadek. Warto więc przed ich nałożeniem zadbać o nawilżenie i pozbyć się suchych skórek. Kolor który posiadam to 03 Rossetto i jest to typowo nudziakowy kolor wpadający w odcienie brzoskwini/pudrowego różu. Odcień ten jak i inne szminki w jasnych kolorach nie wymagają w aplikacji dokładności i precyzji oraz użycia konturówki. Teraz najważniejsze czyli trwałość. Szminka nałożona "z marszu" bez konturówek pudrów itd. wytrzymuje na ustach 4 godziny (wliczając w to posiłki, picie oraz mówienie). Po tym czasie zaczyna delikatnie się zjadać. Oczywiście każde picie, jedzenie, pocałunki itp. odbijają się na szkle czy skórze, obniżając też intensywność koloru. Najtrwalszy efekt utrzymamy delikatnie pudrując usta, następnie nakładając konturówkę, następnie szminkę którą odbijamy na chusteczce i ponownie dokładamy cienką warstwę. Tak zagruntowana szminka przetrwała u mnie nawet 8 godzin (fakt mniej jadłam, ale piłam i mówiłam tak samo dużo) Uważam, że jest to jedna z lepszych szminek drogeryjnych w cenie nie przekraczającej 20 zł . Szczerze wam ją polecam.

Ocena: 5/6
Cena: 12 zł na Iperfumy.pl 

Co sądzicie o kolorze? A może macie inny kolor z tej serii? Polecacie? Dajcie znać! 

15.05.2015

Uwaga! Kolejny drogeryjny bubel !

Jak możecie zauważyć wieje pustką na blogu. Ostatni post pojawił się 20 kwietnie :O Wiem, że dawno ale już prawie koniec matur i czas na krótkie wakacje :) Mam nadzieje, że praca wakacyjna nie pochłonie mnie tak jak rok temu i będę miała kiedy pisać posty bo nie lubię robić sobie takich długich przerw. A dzisiaj przychodzę do was z recenzją bazy pod cienie z Rimmela. Jeśli jesteście ciekawe mojego zdania o niej czytajcie dalej. 
Baza przygotowuje skórę oczu do stosowania cieni. Zapewnia długoterminowe utrwalenie cienie i widocznie wydłuża czas trwania idealnego makijażu oczu. Zwiększa on przyczepność cieni do powiek na skórze i utrzymuje go w miejscu przez nieskończenie długi czas. Zawiera silikon, wygładza twoje powieki, wypełnia zmarszczki i minimalizuje ich widoczność. Sprawia, że ​​skóra Twoich powiek jest miękka. Zwiększa intensywność kolorów cieni do powiek, stają się jaśniejsze i bardziej wyraźne. Zapobiega rozmazywaniu się nałożonych cieni. 
 
 Wykonane z plastiku, całość przypomina błyszczyk. Szata graficzna prosta ale estetyczna. Napisy nie zdzierają się z opakowania. Aplikator to gąbeczka posiadająca delikatne włoski na całej swojej powierzchni. Czy nabiera idealną ilość produktu? Niestety nie. Z aplikatora trzeba usunąć nadmiar produktu i dopiero nakładać bazę na powieki. Ogólnie opakowanie wygodne, małe, poręczne i praktyczne. Większość baz pod cienie jest zamykana w słoiczkach co jest mało higieniczne a w późniejszym czasie gdy produktu jest coraz mniej wydobywanie staje się trudne. Tu tego problemu nie ma za co leci duży plus :)
Zadaniem bazy pod cienie jest utrzymanie makijażu oczu jak najdłużej w stanie nienaruszonym. Już nie mówię że ma podbijać kolor cieni, matować skórę oczu czy wyrównywać koloryt na powiece. Ograniczam się tylko do jednej, najważniejszej funkcji. Dlaczego o tym piszę ? Dlatego, że ta baza to kompletny nie wypał. Miałam już trzy inne bazy i tańsze i droższe i na żadnej się tak nie zawiodłam. Ale poklei. Zacznijmy od plusów bo i takie się znajdą :) Fakt opakowania z aplikatorem jest dobrym rozwiązaniem. Pamiętam jak przy bazie ArtDeco czy Paese męczyłam żeby wydobyć resztki bazy na powieki co graniczyło z cudem przy długich paznokciach. Także tu za opakowanie leci plus. Baza nie pachnie. Jest bezzapachowa. Jeśli o konsystencje to baza zawiera silikony i jest to wyczuwalne podczas aplikacji. Kiedy ją rozsmarowujemy sprawia wrażenie bardzo lekkiej, delikatnej, satynowej, lekko tłustawej i niewyczuwalnej pod palcami. Kolejnym plusem jest również fakt, że tak jak obiecuje producent baza wypełnia linie mimiczne i wszelkie zmarszczki na powiece. Baza ma kolor w połowie biały i w połowie transparentny do tego zawiera mnóstwo drobinek, które po roztarciu są słabo widoczne i na szczęście nie przebijają spod cieni matowych. Kompletnie nie podbija koloru cieni, ani go w żaden sposób nie wzmacnia, ponieważ jak pisałam jest półtransparentna. Nakładanie na nią cieni nie sprawia problemu, blendowanie ich również. Jeśli macie do zakrycia jakieś przebarwienia na oczach lub widoczne żyłki możecie zapomnieć o wyrównaniu kolorytu skóry na powiece. A teraz najważniejsze. Przedłużenie trwałości jest minimalne, żeby nie powiedzieć żadne. Fakt, mam tłuste powieki i cienie bez jakiejkolwiek bazy rolowały się po 2 godzinach. Z wcześniejszymi bazami spokojnie makijaż wytrzymywał 12-16 godzin (czasem rozmazał się zewnętrzny kącik) Z tą bazą mój makijaż przeżywa około 4 godziny nie dłużej. Później cienie rolują się, rozmazują i migrują po całej powiece. Niestety uważam tę bazę jako totalny niewypał i pomyłkę. Nie mówię, że nie sprawdzi się u osób z przesuszoną skórą powiek, ale dla osób takich jak jak odpada zupełnie. Jedyne plusy jakie znalazłam to za opakowanie, konsystencję i wyrównywanie zmarszczek. 

Ocena: 2/6
Cena: 13 zł na Iperfumy.pl 



Miałyście ? Używałyście ? Dajcie znać jak wam się spisywała, albo jakie inne bazy polecacie :) 

10.05.2015

Najlepsza szminka do 20 zł.


Już od jakiegoś czasu dużo bardziej gustuje w szminkach niż błyszczykach. W mojej kosmetyczce jest wiele produktów do ust, również błyszczyków których używam coraz rzadziej. Ostatnio zamarzył mi się kolor purpurowy, fioletowy, burgundowy? Sama ni wiem jak go określić. Zawsze takimi kolorami maluję usta w jesieni ale tym razem coś mnie naszło i nie chciało odpuścić. 
Czy jest ktoś, kto nie zna pomadek marki Rimmel z serii Lasting Finish? Założę się, że jeśli nawet ich nie miałyście, to na 100% o nich słyszałyście. Ja osobiście bardzo je lubię, w szczególności odcień, który dziś Wam zaprezentuję. Są to jedne z lepszych szminek drogeryjnych których cena nie przekracza 20 zł. Zapraszam do czytania! :)
 Intensywny kolor - aż o 25% więcej pigmentu i trwałość do 8 godzin.
Wyraziste podkreślenie ust, które przyciąga wzrok. Szminka Lasting Finish to synonim ponadczasowej “little black dress”. Ikona stylu Twoich ust - szminka, która sprawia, że zawsze wyglądasz elegancko i zmysłowo.



Szminki Lasting Finish są na rynku już bardzo długo. Darzę tę serię ogromnym sentymentem bo były to moje pierwsze kolorowe produkty do ust ever! :) Jeszcze w starych, całych granatowych opakowaniach (ktoś je jeszcze pamięta?) Obecnie szminka jest klasyczną plastikową tuba z wysuwanym kosmetykiem i dobrze trzymającą się skuwką, która nie otwiera się niechciana ;) Ta klasyczna seria ma lekko błyszczący i opalizujący fioletowy materiał. Całość wygląda estetycznie i elegancko.  Zapach ma bardzo delikatny, słodki, dla mnie pachnie lekko jak budyń waniliowy z klasycznym zapachem szminki. Konsystencja jest aksamitnie przyjemna, gładko sunie po ustach, równo rozprowadzając pigment. Na ustach jest lekko wyczuwalna, ale nie jako coś lepkiego czy suchego. Wtapia się w wargi jak skóra. Nie wylewa się poza kontur ust i nie osadza się na zębach. Mają jednak tendencję do przesuszania ust i podkreślania ich niedoskonałości. Najładniej prezentują się na zadbanych i wypielęgnowanych wargach, tak jak zresztą większość pomadek. Warto więc przed ich nałożeniem zadbać o nawilżenie i pozbyć się suchych skórek. Kolor który posiadam to 120 Cutting Edge i jest to soczysty burgund wpadający mocno w fiolet. Odcień ten jak i inne szminki w ciemnych kolorach wymagają w aplikacji dokładności i precyzji oraz jak najbardziej użycia konturówki (ale i bez niej szminka nie migruje poza kontur ust i świetnie się prezentuje) Teraz najważniejsze czyli trwałość. Szminka nałożona "z marszu" bez konturówek pudrów itd. wytrzymuje na ustach 4 godziny (wliczając w to posiłki, picie oraz mówienie). Po tym czasie zaczyna delikatnie się zjadać. Na szczęście równo i bez efekt ciemniejszego obrysu ust. Za ten efekt odpowiada mocna pigmentacja, ponieważ po 6 godzinach, kolor chociaż sprany to nadal jest na ustach!!! Potrafi zabarwić wargi tak, że do końca dnia będą ciemniejsze ;) Oczywiście każde picie, jedzenie, pocałunki itp. odbijają się na szkle czy skórze, obniżając też intensywność koloru. Najtrwalszy efekt utrzymamy delikatnie pudrując usta, następnie nakładając konturówkę, następnie szminkę którą odbijamy na chusteczce i ponownie dokładamy cienką warstwę. Tak zagruntowana szminka przetrwała u mnie nawet 8 godzin (fakt mniej jadłam, ale piłam i mówiłam tak samo dużo) Uważam, że jest to jedna z lepszych szminek drogeryjnych w cenie nie przekraczającej 20 zł . Szczerze wam ją polecam.

Ocena: 4/6
Cena: 11 zł na Iperfumy.pl
20 zł w drogerii stacjonarnej. 

 Używałyście tych szminek  ? Jakie macie o nich zdanie? Jakie kolory polecacie ? Dajcie znać! 

2.05.2015

Hit wśród kredek do oczu!


Chyba każda kobieta marzy o tym, aby hipnotyzować spojrzeniem. Śnimy o wachlarzu rzęs i pięknej kresce. W kompleksy wpędzają nas reklamy kosmetyków od oczu, na których, dopieszczone przez tabun makijażystów i grafików, modelki prezentują nowy produkt marki XYZ. Od nie dawna postanowiłam zamienić eyeliner na kredkę wodoodporną. Dlaczego ? Dlatego, że aplikacja jest szybsza :) Kreska nie musi być równa bo delikatnie ją rozetrzemy i mamy piękną mgiełkę. Dzisiaj o jednej z właśnie wodoodpornych kredek serii Scandaleyes. Z kredkami do oczu Rimmel'a nie miałam dotąd styczności, dlatego podchodziłam do testów z rezerwą nie zachwycając się tą genialną pigmentacją podczas robienia swatchów. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdziła się kredka, czytajcie dalej. 
Delikatna i kremowa formuła sprawia, że kredka jest łatwa w użyciu, a zawarte w niej pigmenty sprawiają, że kolor jest mocny i trwały. Kolor kredki jest tak intensywny, dzięki czemu podkreślone oko staje się bardziej wyraziste. Jest wodoodporna, dzięki czemu utrzymuje się na oku do 10 godzin.
Niebanalny efekt można uzyskać nakładając ją na cień lub na kilka cieni na raz, dzięki czemu oko staje się charakterystycznie wyraziste.

Kredka, pod względem formuły i pigmentacji, jest chyba jedną z lepszych kredek jakie używałam. Jest dość miękka, a przy tym kolor, jaki zostawia, jest bardzo intensywny, skoncentrowany. Właściwie rysuje sama, szczególnie na dolnej linii wodnej. Z kreską na górnej powiece radzi sobie równie dobrze. Mocno kryje i z łatwością sunie czy to po powiece na której jest nałożony tylko korektor, czy na takiej gdzie jest kilka warstw cieni.  wystarczy jedno przejechanie kredką po skórze, żeby zostawić wyraźną linię. Po nałożeniu dość łatwo się rozciera, bo kredka jest miękka, można nadbudować warstwy dla jeszcze intensywniejszego efektu. Kolor jaki wybrałam to 005 Nude -matowy, kremowy beż wpadający w różowo-pomarańczowe tony. Idealnie nadaje się na linię wodną dla odświeżenia spojrzenia i otwarcia oka. Na górnej powiece również znajdzie zastosowanie. Można ją nałożyć jak bazę pod słabo napigmentowane cienie, lub pod jaskrawe maty które z reguły mają słabe kolory. Trwałość kredki jest zadziwiająco dobra. Na linii wodnej wytrzymuje spokojnie 8 godzin. Zmycie swatchy z ręki zajęło mi sporo czasu i nawet mój ulubiony micel z BeBeauty sobie nie poradził. Minusem jest fakt, że bardzo ciężko się ją struga - przy każdym temperowaniu tracę minimum centymetr produktu, bo rysik [ no wiecie, środek ;) ] wciąż się łamie. Przez to nie jestem też w stanie zatemperować kredek "na ostro", co może być problemem w innych kolorach kiedy chcemy zrobić kreskę na górnej powiece. Myślę, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłyby automatyczne, wysuwane opakowania - nie traciłoby się tyle produktu. Kredka jest bardzo przyjemna w użytkowaniu i często po nią sięgam. Jeśli szukacie dobrych kredek to spróbujcie właśnie tych :)

Ocena: 5/6
Cena: 12 zł na Iperfumy.pl / 20 zł Rossmann 



Używałyście kredek z tej serii? Jeśli tak dajcie znać co sądzicie. A może polecicie inne kredki  ?

24.03.2015

Drogeryjny bubel !


Dziś o produkcie, który mam już od dawna. Rzadko mi się zdarza, bym po około dwóch miesiącach używania produktu z kolorówki, dalej nie do końca wiedziała, co mogę o nim napisać. Tak jest z korektorem Rimmela. Nie mam jednak ochoty na dalsze próby i używanie go, w oczekiwaniu aż w końcu zachce mu się okazać swoje właściwości. Mowa o korektorze rozświetlającym pod oczy i na niedoskonałości z serii Match Perfection firmy Rimmel. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii czytajcie dalej :) 
Korektor i rozświetlacz 2w1 dopasowujący się do tonacji skóry. Ukrywa oznaki zmęczenia i rozświetla okolice oczu. Pozwala skórze oddychać. Potrójna formuła oparta na technologii SMART-TONE® dopasowującej się do odcienia skóry, z szafirowoniebieskimi pigmentami dodającymi skórze blasku i świeżości oraz z kompleksem dotleniającym, regenerującym skórę i pozwalającym jej oddychać.
Opakowanie, czy raczej aplikator w postaci pędzelka też działa na niekorzyść produktu. Jest to pierwszy produkt z tego typu rozwiązaniem, którego miałam okazję używać i już wiem, że raczej ostatni. Pomijając stosunkowo niską higieniczność, choć zapewne gorzej, niż gąbeczka nie jest, to jest szalenie niepraktyczne. Ciężko wycisnąć odpowiednią ilość produktu, nie ma też mowy o tym, że pędzelkiem da się odpowiednio rozprowadzić korektor. W dodatku droga produktu do pędzelka lubi się zapychać i wtedy trzeba się nieźle nagimnastykować, by produkt zachciał znów lecieć z wnętrza tubki. Korektor nie jest też wydajny, bo ze względu na słabe krycie trzeba nałożyć też jego sporą warstwę.
Zacznę od koloru. Mam 010 Ivory - jest to taki średni kolor. Jestem dosyć blada, ale też nie do przesady trupia ;) Kolor tego produktu wg mnie zbliżony jest do najjaśniejszych kolorów podkładów dostępnych w drogeriach typu: astor, rimmel (które dla osób bladych są zazwyczaj zbyt ciemne). Wpada bardziej w róż niż w żółć, dlatego nie pasuje idealnie do koloru mojej skóry, ale zagruntowany białym pudrem delikatnie jaśnieje. Jeśli chodzi o konsystencję korektor jest kremowy. Nie ma drobinek jakie mają produkty rozświetlające. Dobrze się rozsmarowuje i dopasowuje do koloru skóry. Nie jest mocno kryjący - ma lekką konsystencje. Wg producenta "pozwala skórze oddychać" co dla mnie jest bardzo ważne. Nie roluje się i nie zbiera w zmarszczkach - oczywiście jeśli nałożymy go dużo i nie zagruntujemy to na pewno w nich się zbierze. Ogólne działanie: Bardzo słabo kryje i osoby które mają dużo do ukrycia nie będą zadowolone. Nie narzekam na worki pod oczami, mam jednak lekkie zasinienia w kolorze niebieskim zwłaszcza przy wewnętrznych kącikach. Radzi sobie z nimi ale mimo wszystko coś tam jednak "prześwituje". Nie ma w sobie brokatu i daje bardzo subtelne rozświetlenie - wygląda pod oczami "zdrowo", nie daje matu. Nawet jeśli wyciśnie się za dużo produktu to po wklepaniu wtopi się i nie będzie efektu "tapety" pod oczami - nie daje efektu pandy którą często widzimy u celebrytów. Jak bu to powiedzieć.... Jest to bowiem produkt typu "nic". Niby coś tam kryje, niby rozświetla, a tak naprawdę efekt jest żaden. Jedyne co daje Match Perfection, to delikatne wygładzenie skóry, nie jest to jednak nawet w połowie zaspokojenie tego, czego oczekuję po korektorze pod oczy. Producentowi należy oddać rację jedynie w następujących kwestiach: korektor faktycznie świetnie dopasowuje się do skóry, o ile prawidłowo go rozetrę, to ten naprawdę ciemny kolor wcale się nie odznacza oraz nie jest ciężki i delikatna skóra pod oczami może swobodnie oddychać. Kolejnym plusem jest też trwałość, trzyma się w swoim miejscu cały dzień. Niestety te plusy nie rekompensują jego kiepskiego działania. Brak tutaj zarówno krycia, jak widocznego rozświetlenia. Korektor prócz tego, iż jest lekki i trwały, nie wykazuje właściwie żadnych właściwości, których należałoby spodziewać się po tego typu produkcie. Podsumowując, wg mnie jest to mocno średni produkt, o mocno zawyżonej cenie w drogeriach (na stronie Iperfumy.pl gdzie go zamówiłam kosztuje dużo mniej niż w drogeriach stacjonarnych), który sprawi się jedynie u osób z brakiem problemów z cieniami czy sińcami pod oczami i oczekującymi od korektora pod oczy jedynie delikatnego wygładzenia skóry.

Ocena: 3/6
Cena: 16 zł na Iperfumy.pl

Miałyście ten korektor? Jak wam się sprawdził ? A może polecacie coś innego? Dajcie znać :)

8.11.2014

Moja Jesienna miłość

Zawsze w okresie jesiennym i zimowym szaleje na punkcie mocno zaznaczonych ust. Już długo szukam koloru szminki o którym marze, mowa tu o ciemnym bordzie (lekki fiolet zmieszanym z winem) Zdesperowana szukałam tego koloru szminki na stronie Iperfumy.pl ale niestety pomadka która miała idealny kolor była wyprzedana ale natknęłam się na równie piękny odcień. Mowa tu o szmince firmy Rimmel, z serii Moisture Renew w kolorze 360 As You Want Victoria. Jeśli jesteście ciekawe tej szminki to czytajcie dalej. 
 Wypielęgnowane i nawilżone usta oraz maksimum koloru. Innowacyjna potrójna formuła z kolagenem, peptydami i kwasem hiarulonowym głęboko nawilża oraz regeneruje usta. Usta są do 70% bardziej nawilżone i do 60% gładsze. Ochrona przeciwsłoneczna SPF 20. Twoje usta są soczyście pełne i perfekcyjnie podkreślone kolorem. Zawartość witamin A, C i E oraz przeciwutleniaczy regeneruje usta i chroni je przed uszkodzeniami.


Szminka zamknięta w niedużym fioletowym opakowaniu. Całość przyjemna dla oka. Na zatyczce znajdziemy wytłoczony napis firmy. Opakowanie jest szczelna, nie ma mowy aby szminka samoistnie się nam otworzyła np. w torebce co już nie raz mi się zdarzyło. Do tego całość wykonana z porządnego i trwałego tworzywa. Pomadka zaliczyła już kilka upadków, nie tylko na chodnik ale również na płytki w łazience. Nic nie pękło a nawet szminka się nie otworzyła. Jednym zdaniem praktycznie, solidnie i estetycznie. 

Kolor 360 As You Aant Victoria jest pięknym, chłodnym odcieniem fuksji, choć na zdjęciach wypadł nieco na mocną czerwień/wino. Kolor dosyć nietypowy, wpada nieco w mocno dojrzałą malinę :) Myślę, że będzie pasował wielu dziewczynom do tego optycznie wybiela zęby co jest ważne przy tego typu kolorach. Szminka jest niesamowicie dobrze napigmentowana. Jedno dotknięcie ust i kolor jest bardzo wyrazisty.Wklepana palcem jest nieco delikatniejsza, ale fanki półtransparentnego looku powinny wybrać coś innego. Konsystencja szminki i jej wykończenie to ideał. Pomadka ma mocno kremową konsystencję, podczas aplikacji na usta mam wrażenie że smaruje je masełkiem. Nie jest to niestety kosmetyk bez wad. Każde nałożenie bezpośrednio ze sztyftu wiązało się z wylewaniem jej poza kontur moich ust. Wyglądało to średnio fajnie i było mocno problemowe, szczególnie poza domem. Na szczęście rozwiązaniem okazała się konturówka lub aplikacja pędzelkiem. W jednym i drugim przypadku, całość siedzi na swoim miejscu i nie migruje na skórę. Wykończenie szminki nie jest matowe. Zostawia delikatny, nienachalny połysk co przypomina efekt tafli na ustach. Plusem jest również to, że do aplikacji tej szminki nie musimy mieć idealnie wypielęgnowanych ust (o co w tej porze roku trudno). Moisture Renew nawilża usta i nie podkreśla suchych skórek. Można ją nakładać na usta ze sztyftu, ale jeśli ktoś ma wąskie usta, bądź szykuje się na wielką uroczystość jaki pisałam wcześniej polecam użyć pędzelka. Kolor jest nieziemski a krycie równomierne, więc nie musimy obawiać się jaśniejszych prześwitów. Produkt jest długotrwały, bez konturówki siedzi na ustach ok. 4 godziny bez jedzenia i picia. Podczas samego mówienia najpierw ściera się połysk a dopiero potem pomadka od środkowej części ust. Producent zatroszczył się również o SPF i w tym przypadku jest to SPF 20. Wzbogacona jest również o witaminy A, E i C a wyciąg z granatu ma właściwości odżywcze. Bardzo podoba mi się połączenie pielęgnacji z tak dobrą jakościowo szminką. Usta po tym produkcie są bardzo miękkie. Uważam, że to najlepsza szminka o tak ciemnym kolorze jaką kiedykolwiek miałam. 

Ocena: 5/6
Cena: 19 zł na Iperfumy.pl 


A wy lubicie ciemniejsze kolory na ustach? A może macie tę szminkę w innym kolorze? Dajcie znać jak wam się sprawdza :)