07.10.2018

Makijaż nową paletką MAkeup Revolution X Petra

Faza na kolorowe palety oficjalnie otwarty! :D Ostatnio w mojej kosmetyczce przybyło około czterech palet, które są mniej standardowych kolorach niż dotychczas. Sporo tam żółci, odcieni borda i zieleni. Przewijają się również cienie foliowe oraz prasowane pigmenty :D Dziś na pierwszy ogień idzie paletka od Makeup Rvolution X Petra LovelyHair. Jest to kolejna paletka, która powstała przez kolaborację firmy z blogerką. Kolory są przepiękne w palecie jak i na oku. Jeśli jesteście ciekawi czytajcie dalej
 
Pierwszy wspólny produkt marki Revolution i czeskiej blogerki! To paleta cieni do powiek Revolution by Petra, która powstała we współpracy z Petrą LovelyHair. Paleta zawiera 36 mocno napigmentowanych cieni do powiek. Znajdują się tu odcienie podstawowe, które można nałożyć na całą powiekę, ziemiste do makijażu smoky eyes i niezwykle popularne odcienie fioletu, które będą rządzić podczas nadchodzącej jesieni. Paletę uzupełniają imprezowe kolory, takie jak czerwony, żółty, pomarańczowy, różowy, czy turkusowy. Dzięki kombinacji matowych i błyszczących odcieni paleta umożliwi stworzenie delikatnego makijażu na dzień i wyrazistego na wieczór. W eleganckim czarnym futerale stanie się ona królową Twojej kosmetyczki.
  • 36 cieni do powiek w jednej palecie
  • wysoka zawartość pigmentu
  • łatwa aplikacja
  • duże możliwości i ogromna liczba kombinacji kolorów
  • miks matowych i błyszczących odcieni
  • miks ciepłych i zimnych odcieni
Paleta by Petra zawiera 36 cieni, zarówno matowych, perłowych jak i foliowych. Opakowanie różni się od dotychczasowych, ponieważ nie zawiera lusterka oraz jej opakowanie utrzymane jest w macie z błyszczącym napisem na wierzchu. Całość znajduje się w papierowym opakowaniu. Takie design paletki wygląda bardzo profesjonalnie. Super pomysłem było umieszczenie nazw poszczególnych cieni wewnątrz palety, a nie an foli, którą zazwyczaj gubiłam przy jednym z pierwszych użyć.
Po raz pierwszy Makeup Revolution wypuściło paletę w formie książki, gdzie cienie są pod obu stronach, zamiast lusterka. Całość została dobrze zaplanowana, ponieważ z jednej strony mam typowe ciepłe kolory, natomiast z drugiej wyłącznie chłodne kolory. Paleta jest bardzo uniwersalna. Można z nią stworzyć zarówno makijaż klasyczny, dzienny, jak i wieczorowe smoky czy kolorowy, artystyczny makijaż. Pigmentacja cieni jest rewelacyjna. Nawet jasne kolory świetnie prezentują się na oku i są widoczne przy pierwszej warstwie. Ich formułą w paletce jest nieco inna od dotychczasowych cieni w paletach MUR. Te są bardziej kremowe i miękkie, ale mimo to pylą się podczas aplikacji na pędzel. Jeśli chodzi o blendowanie to kolory bardzo ładnie się łączą. Widać to choćby przy kolorze Canarry i Candy Apple gdzie w połączeniu otrzymujemy na oku piękną głęboką pomarańcz. Cienie perłowe nakładane pędzlem czy to z włosiem naturalnym czy syntetycznym są ładnie widoczne na powiece i nie tracą na intensywności. Odcienie foliowe polecam nakładać palcem, ważne! -> Na suchej bazie wyglądają świetnie. Trwałość cienie jest bardzo dobra. NA bazie (u mnie korektor przypudrowany pudrem ryżowym) siedzą cały dzień aż do zmycia na swoim miejscu. Nie rolują się, anie nie blakną. Jestem bardzo zadowolona z tej palety. Można z niej na prawdę wiele wyciągnąć. Myślę, że niczym nie odbiega od Zoevy. Jeśli jesteście fankami takich kolorów lub dopiero zaczynacie przygodę z makijażem i macie już dość brązów to polecam tę paletę z całego serducha :)




31.08.2018

Royal Mat czyli moja ulubiona szminka

Jeśli mnie śledzicie od początku to wiecie, że zdecydowanie bardziej wolę pomadki niż błyszczyki. Nie boję się też mocnych kolorów, ale są dni kiedy na usta mam ochotę nałożyć coś delikatnego i subtelnego. Dziś przedstawię wam mojego ulubieńca jeśli chodzi o pomadkę. Jest to Royal Mat Lipstick od Pierre Renne. Już jakiś czas temu polubiłam się z tą firmą i coraz częściej sięgam po ich produkty. Dobra jakość produktu za przyzwoitą cenę.

19.08.2018

Mój ulubieniec do pielęgnacji twarzy [cera mieszana]

Latem moja cera mimo mocnego słońca staje się jeszcze bardziej tłusta w strefie "T" niż w chłodniejsze pory roku. Żeby sobie z tym poradzić i zminimalizować błysk stawiam na odpowiednią pielęgnację. W tym przypadku wybrałam żel do mycia twarzy z wyciągiem z zielonej herbaty, który jest naturalnym składnikiem matującym. Produkt który tak an prawdę wybrałam przypadkowo to Green Pharmacy Face Care Green Tea. Dlaczego przypadkowo? Dlatego, że potrzebowałam jakiegokolwiek żelu do mycia twarzy aby stosować go razem z soniczną szczoteczką jaką ma od kilku miesięcy. Wiedząc że ma cerę mieszaną wybór padł na serię z zieloną herbatą. Jak pisze na opakowaniu produkt jest delikatny, nie zawierający mydła ani alkoholu. Producent informuje, że żel przeznaczony jest do codziennego użytku. Według jego obietnic żel ten jest tolerowany przez skórę, nie ściąga jej i nie wysusza, usuwa resztki makijażu oraz inne zanieczyszczenia. Ekstrakt liści zielonej herbaty neutralizuje toksyny i stymuluje naturalne procesy odnowy skóry. Dzięki współdziałaniu d-pantenolu i alantoiny żel wykazuje wyraźne regenerujące i łagodzące działanie na skórę.