Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palety. Pokaż wszystkie posty

7.10.2018

Makijaż nową paletką MAkeup Revolution X Petra

Faza na kolorowe palety oficjalnie otwarty! :D Ostatnio w mojej kosmetyczce przybyło około czterech palet, które są mniej standardowych kolorach niż dotychczas. Sporo tam żółci, odcieni borda i zieleni. Przewijają się również cienie foliowe oraz prasowane pigmenty :D Dziś na pierwszy ogień idzie paletka od Makeup Rvolution X Petra LovelyHair. Jest to kolejna paletka, która powstała przez kolaborację firmy z blogerką. Kolory są przepiękne w palecie jak i na oku. Jeśli jesteście ciekawi czytajcie dalej
 
Pierwszy wspólny produkt marki Revolution i czeskiej blogerki! To paleta cieni do powiek Revolution by Petra, która powstała we współpracy z Petrą LovelyHair. Paleta zawiera 36 mocno napigmentowanych cieni do powiek. Znajdują się tu odcienie podstawowe, które można nałożyć na całą powiekę, ziemiste do makijażu smoky eyes i niezwykle popularne odcienie fioletu, które będą rządzić podczas nadchodzącej jesieni. Paletę uzupełniają imprezowe kolory, takie jak czerwony, żółty, pomarańczowy, różowy, czy turkusowy. Dzięki kombinacji matowych i błyszczących odcieni paleta umożliwi stworzenie delikatnego makijażu na dzień i wyrazistego na wieczór. W eleganckim czarnym futerale stanie się ona królową Twojej kosmetyczki.
  • 36 cieni do powiek w jednej palecie
  • wysoka zawartość pigmentu
  • łatwa aplikacja
  • duże możliwości i ogromna liczba kombinacji kolorów
  • miks matowych i błyszczących odcieni
  • miks ciepłych i zimnych odcieni
Paleta by Petra zawiera 36 cieni, zarówno matowych, perłowych jak i foliowych. Opakowanie różni się od dotychczasowych, ponieważ nie zawiera lusterka oraz jej opakowanie utrzymane jest w macie z błyszczącym napisem na wierzchu. Całość znajduje się w papierowym opakowaniu. Takie design paletki wygląda bardzo profesjonalnie. Super pomysłem było umieszczenie nazw poszczególnych cieni wewnątrz palety, a nie an foli, którą zazwyczaj gubiłam przy jednym z pierwszych użyć.
Po raz pierwszy Makeup Revolution wypuściło paletę w formie książki, gdzie cienie są pod obu stronach, zamiast lusterka. Całość została dobrze zaplanowana, ponieważ z jednej strony mam typowe ciepłe kolory, natomiast z drugiej wyłącznie chłodne kolory. Paleta jest bardzo uniwersalna. Można z nią stworzyć zarówno makijaż klasyczny, dzienny, jak i wieczorowe smoky czy kolorowy, artystyczny makijaż. Pigmentacja cieni jest rewelacyjna. Nawet jasne kolory świetnie prezentują się na oku i są widoczne przy pierwszej warstwie. Ich formułą w paletce jest nieco inna od dotychczasowych cieni w paletach MUR. Te są bardziej kremowe i miękkie, ale mimo to pylą się podczas aplikacji na pędzel. Jeśli chodzi o blendowanie to kolory bardzo ładnie się łączą. Widać to choćby przy kolorze Canarry i Candy Apple gdzie w połączeniu otrzymujemy na oku piękną głęboką pomarańcz. Cienie perłowe nakładane pędzlem czy to z włosiem naturalnym czy syntetycznym są ładnie widoczne na powiece i nie tracą na intensywności. Odcienie foliowe polecam nakładać palcem, ważne! -> Na suchej bazie wyglądają świetnie. Trwałość cienie jest bardzo dobra. NA bazie (u mnie korektor przypudrowany pudrem ryżowym) siedzą cały dzień aż do zmycia na swoim miejscu. Nie rolują się, anie nie blakną. Jestem bardzo zadowolona z tej palety. Można z niej na prawdę wiele wyciągnąć. Myślę, że niczym nie odbiega od Zoevy. Jeśli jesteście fankami takich kolorów lub dopiero zaczynacie przygodę z makijażem i macie już dość brązów to polecam tę paletę z całego serducha :)




24.04.2016

Perfect Eyebrow Set

Mam małą obsesję na punkcie brwi. Wspominałam już o tym w przeszłości. Nie chodzi o to, że muszą być idealnie wyrysowane, niemal do przesady perfekcyjne. Nie. Chodzi o to, żeby nie raziły nieodpowiednim kolorem (czarny u platynowej blondynki), niewłaściwym kształtem lub całkowitym zaniedbaniem (tzn, zero regulacji, zero kształtu i zbyt jasne noszone np. przy mocnym smoky eyes). 
Na swoje brwi nie narzekam. Mimo, że włoski są dosyć cienkie, mają ładny kształt i są w miarę symetryczne. Nie muszę się zbytnio gimnastykować aby je wyregulować. W makijażu zależy mi na tym, aby podkreślić dolną krawędź brwi i koniec brwi, który u mnie naturalnie jest dosyć delikatny. Do niedawna używałam cienia w kemie od Maybelline, później kredki BH oraz Ardell.  Dziś parę słów o zestawie cieni z firmy Catrice. Jeśli jesteście zainteresowani czytajcie dalej. 

Idealne narzędzie do stylizacji brwi: praktyczny zestaw CATRICE Eye Brow Set. Dodatkowo poza pęsetą, pędzelkiem i lustereczkiem, zestaw zawiera 2 pudrowe cienie - dla jaśniejszych i ciemniejszych brwi. Wszechstronnie utalentowany gadżet w eleganckim pudełeczku. 
Ctrice Prime and Fine Eybrow Set to dwa cienie zamknięte są w poręcznej paletce z wysuwaną szufladką, w której schowana jest pęsetka i pędzelek do brwi. Akcesoria całkiem przydatne, nie są to bezużyteczne aplikatory, które zwykle wyrzucamy. Na co dzień jednak używam swojego sprawdzonego pędzelka z Essence. Paletka kryje w sobie także dość duże lusterko.
Paletka jest dostępna w dwóch wariantach kolorystycznych, ja mam zdaje się ten jaśniejszy ale nie jestem do końca pewna. Niestety na opakowaniu nie ma oznaczenia jaki to dokładnie kolor. 
Najczęściej używam tego jaśniejszego, popielatego odcienia, którym wypełniam luki w brwiach zaczynając od kącika wewnętrznego oka, następnie nakładam odcień ciemniejszy mniej więcej od połowy brwi-tam gdzie zaczyna się mój naturalny łuk brwi. Całość na środku lekko blenduje aby kolory ładnie i naturalnie przez siebie przechodziły. Obydwa odcienie są matowe, chłodne, absolutnie bez tonów rudych, pomarańczowych i innych raczej nie pożądanych kolorków. Cienie świetnie wypełniają wszystkie luki. Nasycenie koloru szczególnie w przypadku ciemniejszego cienia można łatwo stopniować (dokładać i rozcierać). Trwałość jest bardzo dobra o ile nie uprawiamy np. joggingu. Wtedy wiadomo, że zwykły prasowany cień nie wytrzyma. Ale jeśli nie wykonujecie w ciągu dnia większych wysiłków fizycznych to spokojnie brwi przetrwają cały dzień. Jeśli chodzi o pęsetę i aplikator dołączony do całego opakowania to powiem tak. Z pęstetki zrezygnowałam. Jak dla mnie jest za mała, źle się ją trzyma w ręce. Do tego nie jest zbyt ostra z słabo chwyta krótkie włoski. Natomiast pędzelek oraz spiralka do wyczesywania nadmiaru produktu z brwi są jak najbardziej na plus. Cieniutki, skośny i bardzo precyzyjny pędzelek umożliwia nam narysowanie wręcz imitacji włosków. Dzięki temu, że jest tak precyzyjny dociera w każdy zakamarek brwi. Spiralka mimo to, że jest krótka to świetnie sobie radzi z wyczesaniem nadmiaru cieni z brwi. W rezultacie otrzymujemy bardzo naturalny efekt na brwiach, ale jeśli ktoś się bardzo postara to można uzyskać efekt Drak Queen. Jeśli więc szukacie dobrego zestawu do brwi, gdzie kolory są idealne dla blondynki jak i brunetki to szczerze polecam ten zestaw z Catrice. Myślę, że nie pożałujecie :)

Ocena: 5/6
Cena: 20 zł na Iperfumy.pl

Nazwa na snapchat to: Ceculianum

Przypominam że ruszył kanał na YT :) KLIK

17.08.2015

Wykonaj cały makijaż twarzy za jednym razem.

Kosmetyki wielofuncyjne lubi pewnie każda kobieta. Dużo wygodniej i przede wszystkim szybciej, wykonuje się makijaż sięgając tylko po jedną paletę. Na szczęście, na rynku mamy spory wybór tego typu produktów. Zamknięte w kasetkach, sprytnie skomponowane, sprawdzają się zarówno na co dzień, jak i w podróży. Dziś pod lupę biorę popularną paletę którą dorwałam na stronie Iperfumy.pl a mowa tu o Protection Palette  od Makeup Revolution. Jeśli jesteście ciekawe jak spradzwa się u mnie, czytajcie dalej :)
PROTECTION PALETTE marki MAKEUP REVOLUTION. Paleta w skład której wchodzą produkty do konturowania twarzy. W zestawie znajduje się puder, matowy brązer, satynowy róż oraz delikatny rozświetlacz. Dodatkowo umieszczono też trzy kremowe korektory w różnych odcieniach. Produkt ułatwi codzienną przygodę z kosmetykami. W jednej kasetce zamknięto produkty niezbędne do makijażu twarzy. Bardzo praktyczne rozwiązanie podczas podróży. Plastikowe opakowanie wzbogacono o lusterko, ukryte pod pokrywą zamykającą. Dostępny w czterech wariantach kolorystycznych.

Sama paleta jest solidna, albo przynajmniej daje nam takie odczucie. Plastik jest mocny, gruby, zatrzask palety działa ładnie i jeżeli się nie wyrobi, to nie ma opcji, aby paleta sama z siebie się nam otworzyła. W środku, na całą długość oraz szerokość palety mamy ogromne lusterko, co jest wielką zaletą, gdyż możemy spokojnie się umalować trzymając ją w rękach. Oczywiście mamy dołączony gąbkowaty aplikator do nakładania cieni, chociaż ciekawszą kwestią jest miejsce po tym aplikatorze, ponieważ możemy zmieścić tam dosyć duży i długi pędzel zamiast aplikatora.
W paletce znajdziemy folię z nadrukowanymi, różnymi nazwami.
Zestaw do konturowania zawiera trzy odcienie kremowych korektorów, puder prasowany, puder brązujący oraz róż i rozświetlacz. Muszę powiedzieć, że umieszczenie tych wszystkich produktów w jednym opakowaniu to dla osób takich jak jak, które podróżują z kosmetykami jest to świetne rozwiązanie. Zacznę od korektorów. Mamy do dyspozycji trzy kolory. Bardzo jasny porcelanowy, wręcz biały odcień. Drugi w kolejności wpada w tony żółte, natomiast trzeci jest już ciepłym, ciemnym kolorem. Są bardzo kremowe. Po przyłożeniu palca wręcz się topią. Ku mojemu zdziwienu bardzo dobrze kryją cienie pod oczami. Zmieszałam dwa odcienie, pierwszy i drugi i krycie na prawdę mnie zachwyciło. Korektory radzą sobie również z niedużymi wypryskami i zaczerwieniami. Niestety wchodzą nieco w zmarszczki mimiczne. 

 

Dalej w paletce znajduje się puder który ma jasny kolor, ale uważam, że jest transparentny. Nie zmienia koloru podkładu, dobrze matuje skórę bo aż na 6 godzin co dla mnie jest dużym wyczynem. Nie ściera się i nie waży na skórze. Co ważne nie osiada na włoskach i nie daje na twarzy efektu pudrowej lalki. Następny jest bronzer. Muszę powiedzieć, że jest to mój ulubiony bronzer do tej pory. Może nie jest bardzo trfały bo ściera się już po kilku godzinach ale kolor totalnie podbił moje serce. Jest to chłodny, ciemny odcień czkolady. Wygląda bardzo dobrze przy jasnej i średniej karnacji. Trzeba z nim uważać, poniważ ma dosyć suchą konsystencję i jest niesamowicie napigmentowany. Ładnie się rociera i daje bardzo naturalny efekt. Nie tworzy plam i równomiernie znika z twarzy. 







Kolejny jest róż. Zgaszony, chłodny i co najważniejsze dla mnie matowy odcień. Również mocno napigmentowany produkt. Daje bardzo naturalny efekt. Świetnie komponuje się z bronzerem z zestawu. Jest bardziej trwały niż bronzer i jego konsytencja jest bardziej zbita i mokra. I ostatni już w kolejce: rozświetlacz. Tworzy piękną taflę na skórze. Kolor bardzo podobny do Mary Lou z The Balm. Złoto różowa poświata pięknie wykańcza makijaż twarzy. Kolor najmniej napigmentoany z całej palety. Również długo się trzyma na szczytach kości policzkowych jak również w wewnętrznym kąciku oka. Konsystencje ma bardziej zbitą i mokrą podbonie jak róż. Ładnie odbija światło i wygląda na zdjęciach. Uważam, że jest to dobry, godny polecenia produkt. Na prawdę jestem zadowolona z tej palety. Polecam ją wszytskim !

Ocena: 4/6
Cena: 47 zł na Iperfumy.pl 

Jak wam się podoba ta paleta? A może macie coś podobnego z innej firmy? Dajcie znać ! 

7.08.2015

Naked Underneath


Paleta perłowych oraz matowych, dziennych kolorów to podstawa mojego makijażu. Dla mnie kolory dzienne to wszelkiego rodzaju beże, brązy, szarości a nawet odcienie różu czy lekkiego złota. Oczywiście tych palet mam już całe mnóstwo ale jak ja to mówię: "Kupuję na zapas" :) Nadal testuje kosmetyki firmy Makeup Revolution i nadal są to w większości palety. Dziś przyszła pora na Naked Underneath. Jak mi się spisuje? Czytajcie dalej. 

Opakowanie tej palety jest na prawdę wyjątkowe i meeega słodkie. Jako, że jestem gadżeciarą to takie chwyty marketingowe na mnie działają bardzo szybko i nic na to nie umiem poradzić :) Opakowanie jest pokryte czarnym, bardzo miłym i delikatnym w dotyku futerkiem a na środku umieszczony jest duże serce które przepięknie błyszczy się pod światło. Do tego paleta wykonana jest z porządnego, grubego plastiku ze stabilnym zamknięciem na zatrzask. Wszystko wykonane precyzyjnie i miłe dla oka. Do palety dołączony aplikator oraz porządne lusterko. 
Jeśli chodzi o palety cieni do powiek, to chyba mogę powiedzieć, że mam z nimi dość duże doświadczenie, posiadam ich ponad dwadzieścia, a kolekcja nadal rośnie. Moimi ulubionymi i najczęściej używanymi paletami są te w odcieniach dość neutralnych - beżowych, brązowych, waniliowych, czekoladowych...  Nadają się one na każdą okazję i pasują praktycznie do każdego stroju, a także typu urody. 
Paleta cieni do powiek Makeup Revolution - Naked Underneath Faux Fur zawiera 16 napigmentowanych matowych i połyskujących odcieni, które są gwarancją idealnego zarówno dziennego jak i wieczorowego makijażu. Kolorystyka palety to połączenie: brązów, beży, szarości, rudości i czerni. Jak pisze producent produkt opakowany jest w oryginalną kasetę pokrytą dekadenckim włosiem przypominającym naturalne futro. Podczas aplikacji jasne kolory raczej się nie osypują i nie pylą dzięki swojej aksamitnej konsystencji. Natomiast jak to bywa z ciemnymi kolorami, delikatnie się osypują z pędzla podczas aplikacji. Cienie dobrze się nakłada zarówno pędzelkami z włosia syntetycznego jak i naturalnego. Dołączoną do opakowanie pacynką również sobie poradzimy np. na wyjeździe. Nie jest to standardowa pacynka. Gąbeczka jest sylikonowa dzięki czemu cienie mają lepszą przyczepność do aplikatora, nie osypują się a na powiekach są widoczne. Nawet jasne kolory nie znikają podczas blendowania. Na bazie utrzymują się spokojnie cały dzień. Przypominam że mam tłuste i do tego opadające powieki dla tego nie wszystkie cienie są dla mnie odpowiednie. Mimo to cienie nie rolowały się i nie blakły. Konsystencja cieni jest bardzo dziwna ale przyjemna. Dlaczego dziwna? Dlatego, że wcześniej nie spotkałam cię z taką formułą cieni prasowanych. Są miękkie, delikatne a po dotknięciu jakby wilgotne? Może to właśnie dlatego nie osypują się a mają dobrą pigmentację? Jest to kolejna paleta z której jestem bardzo zadowolona i polecam ją każdemu kto zajmuję się wizażem. Uważam, że świetnie sprawdzi się również do używania na klientkach, ponieważ jakością niczym nie odbiegają od cieniu typu inglot :)


Ocena: 5/6
Cena: 60 zł na Iperfumy.pl 


Jak wam się podobają kolory? Macie jakieś kosmetyki tej firmy? Co polecacie? Dajcie znać ! 

18.06.2015

Makijaż i najlepsza paleta ever!








Od jakiegoś czasu za sprawą drogerii Iperfumy.pl testuję produkty Makeup Revolution - głównie palety cieni do powiek. Dzisiaj mam dla Was mój hit ostatnich miesięcy - paletę, której naprawdę nie mogę się nachwalić, bo podbiła moje serducho pod każdym względem. Chcecie wiedzieć dlaczego - zapraszam do czytania i oglądania!
Paleta z serii Flawless zawiera 32 cienie, znajdujące się w plastikowej kasetce zawierającej lusterko. Wymiary palety to 17,5 cm x 10 cm. Wymiary pojedynczego cienia to 2 cm x 2 cm. Każda z palet firmy Revolution znajduje się w kartonowym opakowaniu. Całość wygląda bardzo profesjonalnie. Plastik jest mocny i póki co nie pęka. Złote napisy nie zdzierają się. Jedynym minusem jest to, że paleta łatwo rysuje się z wierzchu, co w późniejszym czasie będzie nieestetycznie wyglądać.
Jeśli chodzi o palety cieni do powiek, to chyba mogę powiedzieć, że mam z nimi dość duże doświadczenie, posiadam ich ponad dwadzieścia, a kolekcja nadal rośnie. Moimi ulubionymi i najczęściej używanymi paletami są te w odcieniach dość neutralnych - beżowych, brązowych, waniliowych, czekoladowych...  Nadają się one na każdą okazję i pasują praktycznie do każdego stroju, a także typu urody. Cienie w palecie nie są zbyt duże jednak możliwość wyboru odcieni jest spora, choć pozornie niektóre różnią się od siebie bardzo delikatnie. Cienie mają bardzo przyjemną, dość miękką konsystencję, która łatwo nabiera się na pędzel. Są w znacznej większości bardzo dobrze napigmentowane, dobrze się rozcierają i ładnie ze sobą współgrają. Ich trwałość jest dość przeciętna bez bazy - na bazie (moja ulubiona - artdeco) - wytrzymują spokojnie calusieńki dzień i ani trochę nie blakną. Podczas aplikacji jasne kolory raczej się nie osypują i nie pylą dzięki swojej aksamitnej konsystencji. Natomiast jak to bywa z ciemnymi kolorami, delikatnie się osypują z pędzla podczas aplikacji. Gdybym w tej chwili miała wybrać z mojej kolekcji tylko jedną paletę - byłaby to właśnie Flawless Matte, dlatego jeśli szukacie matowej nudziakowej palety, to z pełną odpowiedzialnością i z całego serca polecam Wam właśnie tą!

Przejdźmy teraz do kolorów bo to pewnie najbardziej Was zainteresuje :). Nie będę może opisywać każdego z cieni pojedynczo, ale postaram się je jakoś pogrupować pod względem użytkowości.

Cienie w górnym lewym rogu palety - Flaw, Nutmeg oraz Pearl to jasne, kremowe cienie, które świetnie nadają się do rozświetlania wewnętrznego kącika oka oraz łuku brwiowego - różnią się bardzo delikatnie odcieniem - Flaw jest dość neutralnie kremowy, Nutmeg wpada w żółty, a Pearl w różowy. 

W palecie znajduje się także kilka innych cieni delikatnie różowych - Matte, Shell, Muse, Warm, Rosewood oraz przybrudzonych róży - jak Leather, Olden i ponownie Warm (ta nazwa nie wiedzieć czemu występuje w palecie dwukrotnie :D).

Wśród 32 cieni znajdziemy sporo ciepłych, żółtawych brązów np. Cork, Cool, Sand, Antique, Nut, Soft, Oak, Burnt, a także lekko wpadający w pomarańcz Rust. 

Do chłodnych odcieni zaliczają się z kolei Chrome, Mud, Bear, Earth.

Fawn, Taupe i Bark oraz Wood to neutralne brązy, a w skrajnie prawej kolumnie znajdziemy chłodne szarości Stone, Smoke, Charcoal oraz czerń - Carbon.

Ocena: 5/6
Cena: 60 zł na Iperfumy.pl



A na koniec makijaż jaki wykonałam tylko tą paletą. W załamaniu użyłam cienia Chrome, Wood, do roztarcia granicy między brązem a skóra pod łukiem brwiowym użyłam cienia Burnt i Warm. Pod samym łukiem brwiowym wykorzystałam cień Peral. Na powiekę ruchomą, na białą kredkę nałożyłam cień Rust, który później wymieszałam z Duraline i nałożyłam na linię wodną. Rzęsy wytuzowane tuszem Million Lashes oraz kreska zrobiona Eyelinerem żelowym od Maybelline. Brwi podkreślone cieniem w kremie Color Tattoo nr 40.

1.03.2015

Maty podstawą każdego makijażu

Dzisiaj przychodzę do Was z moją opinią na temat paletki Makeup Revolution. Matowe cienie to podstawa w każdej kosmetyczce, przeważnie one są baza do większości makijaży. Zaznaczamy nimi załamanie powieki, aby późniejsze rozcieranie cieni było łatwiejsze. Jasny matowy cień pod łukiem brwiowym również prezentuje się znakomicie. Dzienny makijaż do pracy, do szkoły, albo po prostu dla osób nie lubiących satynowych bądź błyszczących cieni, wykonany takim rodzajem cieni będzie również wyglądał schludnie i elegancko. A więc, same widzicie taki rodzaj paletki to must have w kosmetyczce. 

Paleta Essential mattes zawiera 12 cieni, które zostały utrzymane w kolorystyce naturalnych brązów i beżów oraz granatu. Są to cienie o bardzo mocnej pigmentacji i intensywnych kolorach. Każdy kolor może być używany samodzielnie, ale także są łatwe w łączeniu się ze sobą i blendowaniu. Paleta Essential mattes to połączenie matowych odcieni. Dzięki niej można wykonać zarówno makijaż dzienny, jak i wieczorowy.
Produkt, który otrzymujemy jest zapakowany w minimalistyczną paletę, wykonaną z czarnego, dość lekkiego plastiku. Swoim wyglądem i jakością mocno przypomina palety firmy MUA. Tak jak na zdjęciach może się prezentować odrobinę tanio i krucho w rzeczywistości opakowanie okazuje się być dość solidne i wytrzymałe. Paleta zawiera dwanaście podłużnych cieni o łącznej gramaturze 14g, których żywotność producent ustalił na 12 miesięcy. Wszystkie oczywiście w matach typu "flat" - czyli bez żadnych specjalnych wykończeń czy dodatków.
Gama kolorystyczna jest idealna dla każdego, dosłownie. Zaczynając od prawdziwego koloru beżu, przez beż o tonacji żółtej, następnie różowej aż po ciemne odcienie brązu oraz fioletu. W palecie jest aż pięć odcieni brązu z czego aż cztery możemy wykorzystać do podkreślenia brwi, ponieważ te kolory mają tony które idealnie się do tego sprawdzą. Cienie posiadają wysoką pigmentację, szczególnie gdy aplikowane są przy pomocy zwykłych pacynek bądź pędzelków z włosia syntetycznego o języczkowym kształcie. Wtedy to właśnie najlepiej oddają pigment i pozwalają by cień utrzymał się stosunkowo długo na skórze bez wymagania poprawek. Cienie z bazą utrzymują się spokojnie cały dzień bez żadnych poprawek. Blendowanie ładnie się utrzymuje, kolory nie zanikają a cień nie zbiera się w zmarszczkach. Konsystencja jest miękka, dość kremowa w dotyku i łatwa do roztarcia. Jednak mimo to cienie dosyć mocną pylą. Posiadają delikatny, pudrowy zapach, który po aplikacji znika. Nie mają tendencji do zbierania się w zmarszczkach i załamaniach. Trzeba jednak uważać,  gdy mamy zbyt ciężką dłoń podczas blendowania, wtedy też cienie mogą lekko się spłaszczyć. Ciemniejsze kolory czasami, w zależności od pędzelka i włosia mogą się osypywać, dlatego polecam najpierw wykonać makijaż oka a następnie dokończyć makijaż całej twarzy. Plusem jest obecność składu INCI, który widnieje na opakowaniu. Ogólnie paleta jest oznaczona wyjątkowo czytelnie i przejrzyście - bez niedomówień. Koszt palety na stronie gdzie ją zamówiłam Iperfumy.pl to 30 zł. Jeśli szukacie palety dobrej jakości i niedrogie którą wykonacie cały makijaż i z łatwością ją przewieziecie to polecam właśnie tą. Nie ważne czy zaczynasz przygodę z wizażem, czy jesteś już profesjonalistką i malujesz swoje klientki. Ta paleta na pewno ci się przyda, ponieważ gama kolorystyczna tych cieni sprawia że są one idealne do podstawowego wyposażenia kuferka właśnie w matowe cienie, które są bazą całego makijażu. 

Ocena: 4/6
Cena: 30 zł na Iperfumy.pl