Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makeup Revolution. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makeup Revolution. Pokaż wszystkie posty

7.10.2018

Makijaż nową paletką MAkeup Revolution X Petra

Faza na kolorowe palety oficjalnie otwarty! :D Ostatnio w mojej kosmetyczce przybyło około czterech palet, które są mniej standardowych kolorach niż dotychczas. Sporo tam żółci, odcieni borda i zieleni. Przewijają się również cienie foliowe oraz prasowane pigmenty :D Dziś na pierwszy ogień idzie paletka od Makeup Rvolution X Petra LovelyHair. Jest to kolejna paletka, która powstała przez kolaborację firmy z blogerką. Kolory są przepiękne w palecie jak i na oku. Jeśli jesteście ciekawi czytajcie dalej
 
Pierwszy wspólny produkt marki Revolution i czeskiej blogerki! To paleta cieni do powiek Revolution by Petra, która powstała we współpracy z Petrą LovelyHair. Paleta zawiera 36 mocno napigmentowanych cieni do powiek. Znajdują się tu odcienie podstawowe, które można nałożyć na całą powiekę, ziemiste do makijażu smoky eyes i niezwykle popularne odcienie fioletu, które będą rządzić podczas nadchodzącej jesieni. Paletę uzupełniają imprezowe kolory, takie jak czerwony, żółty, pomarańczowy, różowy, czy turkusowy. Dzięki kombinacji matowych i błyszczących odcieni paleta umożliwi stworzenie delikatnego makijażu na dzień i wyrazistego na wieczór. W eleganckim czarnym futerale stanie się ona królową Twojej kosmetyczki.
  • 36 cieni do powiek w jednej palecie
  • wysoka zawartość pigmentu
  • łatwa aplikacja
  • duże możliwości i ogromna liczba kombinacji kolorów
  • miks matowych i błyszczących odcieni
  • miks ciepłych i zimnych odcieni
Paleta by Petra zawiera 36 cieni, zarówno matowych, perłowych jak i foliowych. Opakowanie różni się od dotychczasowych, ponieważ nie zawiera lusterka oraz jej opakowanie utrzymane jest w macie z błyszczącym napisem na wierzchu. Całość znajduje się w papierowym opakowaniu. Takie design paletki wygląda bardzo profesjonalnie. Super pomysłem było umieszczenie nazw poszczególnych cieni wewnątrz palety, a nie an foli, którą zazwyczaj gubiłam przy jednym z pierwszych użyć.
Po raz pierwszy Makeup Revolution wypuściło paletę w formie książki, gdzie cienie są pod obu stronach, zamiast lusterka. Całość została dobrze zaplanowana, ponieważ z jednej strony mam typowe ciepłe kolory, natomiast z drugiej wyłącznie chłodne kolory. Paleta jest bardzo uniwersalna. Można z nią stworzyć zarówno makijaż klasyczny, dzienny, jak i wieczorowe smoky czy kolorowy, artystyczny makijaż. Pigmentacja cieni jest rewelacyjna. Nawet jasne kolory świetnie prezentują się na oku i są widoczne przy pierwszej warstwie. Ich formułą w paletce jest nieco inna od dotychczasowych cieni w paletach MUR. Te są bardziej kremowe i miękkie, ale mimo to pylą się podczas aplikacji na pędzel. Jeśli chodzi o blendowanie to kolory bardzo ładnie się łączą. Widać to choćby przy kolorze Canarry i Candy Apple gdzie w połączeniu otrzymujemy na oku piękną głęboką pomarańcz. Cienie perłowe nakładane pędzlem czy to z włosiem naturalnym czy syntetycznym są ładnie widoczne na powiece i nie tracą na intensywności. Odcienie foliowe polecam nakładać palcem, ważne! -> Na suchej bazie wyglądają świetnie. Trwałość cienie jest bardzo dobra. NA bazie (u mnie korektor przypudrowany pudrem ryżowym) siedzą cały dzień aż do zmycia na swoim miejscu. Nie rolują się, anie nie blakną. Jestem bardzo zadowolona z tej palety. Można z niej na prawdę wiele wyciągnąć. Myślę, że niczym nie odbiega od Zoevy. Jeśli jesteście fankami takich kolorów lub dopiero zaczynacie przygodę z makijażem i macie już dość brązów to polecam tę paletę z całego serducha :)




22.07.2018

Zabłyśnij! Rozświetlacz w płynie od Makeup Revolution!

Rozświetlacze to produkty na które obecnie jest wielki bum. Trend wszechobecnego GLOW przyjął  się znakomicie począwszy od instagrama przez filmy na YT blogi aż po życie codzienne. Obecnie na mieście, w galerii czy restauracji można spotkać dziewczyny z pięknie zaznaczonymi szczytami kości policzkowych, które mienią się do słońca mocną taflą. Rozświetlacze prasowane, w kamieniu czy sypkie zastępują coraz częściej sticki oraz produkty w formie płynnej. I ja wpadłam w szał błysku i zaopatrzyłam się w Liquid Highliter od marki Makeup Revolution. Jeśli jesteście ciekawi tego cuda, jak się sprawdza, czytajcie dalej :)

29.05.2017

Perfekcyjne brwi

Od jakiegoś czasu panuje moda na podkreślanie brwi, u wielu kobiet stało się to nieodzownym elementem makijażu dziennego. Produktów do brwi na rynku jest coraz więcej. Zaczynając od cieni i pudrów, przez pisaki i linery, do pomad, wosków i żeli. Nie wiem czy sama nie wpadłam w obsesje na tym punkcie :D Dziś przychodzę do was z recenzją dwustronnej kredki do brwi od Makeup Revolution. Nie wiem czy wy również ale ja zakochałam się w tej marce! Zapraszam do czytania.

29.11.2016

Idealne brwi tylko z Focus & Fix Brow Kit

Od kilku lat nie wyobrażam sobie makijażu bez podkreślania brwi, nie wiem czemu kiedyś nie przywiązywałam do tego wagi, teraz podkreślone brwi są dla mnie dopełnieniem makijażu. Używałam już zarówno kredek, cieni, pomad jak i pisaków. Na moim blogu pod etykietą brwi można znaleźć sporo recenzji z produktami przeznaczonymi do ich podkreślania. Na co dzień nie lubię efektu wyrysowanych brwi i stawiam na naturalne podkreślenie. Dzisiaj zapraszam na post o paletce do brwi od Makeup Revolution. 

30.04.2016

Foil Finish

Makeup Revolution to wielkie zaskoczenie. Niska cena i świetna jakość produktów do makijażu, to główne atuty marki. Przyznam, że naprawdę przyjemnie używa mi się tych kosmetyków. Jestem pewna, że słyszałyście o tym produkcie sporo. Ja sama słyszałam o nim naprawdę wiele i nie jestem wstanie wytłumaczyć, dlaczego dopiero teraz znalazł się w moich zbiorach. Chcę dziś o nim troszkę opowiedzieć i przedstawić zdjęcia, na których starałam się go oddać jak najlepiej. Może jest jeszcze kilka osób, które tak jak ja nie miały okazji wrzucić go do koszyka. Zapraszam dalej :)
Makeup Revolution Awesome Metals Foil Finish to zestaw do makijażu oka, pozwalający uzyskać niezwykły, długotrwale błyszczący efekt na powiece. Zapewnia wspaniały blask, który przypomina wyglądem folię metaliczną.
W skład zestawu wchodzą:
  • płynny podkład,
  • tacka do mieszania,
  • intensywny pigment.

Na tackę nałóż kropelkę płynnego podkładu, dodaj niewielką ilość pigmentu i wymieszaj składniki. Nakładaj na powiekę palcami.
Jak widać cienie są zapakowane w zgrabne pudełeczka, które błyszczą się równie metalicznie, co zawartość. Dzięki okienku z przodu kartonika widzimy jak wygląda opakowanie oraz jak prezentuje się cień. Widoczna jest także tajemnicza buteleczka z przezroczystym płynem. Na pewno wielkim ułatwieniem dla każdej z nas jest to, iż z tyłu każdego kartonika przedstawiona jest instrukcja, jak powinno się cienia używać. Ja przyznam, że jeszcze nie używałam go stosując się do wskazówek podanych na opakowaniu. Korzystałam z niego w prostszy sposób - bez rozcieńczania, od razu na palec i na powiekę :) Opakowanie jest plastikowe zakręcane, ale solidne. 
Folie Make Up Revolution to kolejne, po paletach ICONIC najbardziej polecane produkty tej marki. Cienie mają wyjątkową i niespotykaną zbyt często puszysto- kremową konsystencję. Po dotknięciu palcem na powierzchni zostaje odbity odcisk. W zestawie z każdym dołączony jest płyn utrwalający, z którym możemy mieszać produkt, jednak szczerze powiedziawszy, nie przekonał on mnie za bardzo. Same w sobie są bardzo trwałe, niemalże przyklejają się do powieki i nie zauważyłam, aby osypywały się lub migrowały po twarzy. W zależności od sposobu nałożenia uzyskamy inny efekt, bardzo pożądany w makijażu wieczorowym, od lekkiego błysku, po mocny i foliowy. Po roztarciu na oku pozostają specyficzne płatki koloru, co widać na swatchu. Grubsza warstwa zapewni jednak wyjątkowe podkreślenie oka. W sieci pełno jest zdjęć z ich wykorzystaniem, ale jedno jest pewne, nie ma możliwości, by pozostały niezauważone, tak samo jak ich właścicielka. Kolor jaki wybrałam to ten najbardziej pożadany "Rose Gold". Ten cień o wykończeniu foliowym jest przepiękny. Cudownie się mieni i odbija światło. Osoby, które uwielbiają błysk będą zachwycone. Na moich oczach utrzymuje się cały dzień. Wspomnieć muszę też o jego aplikacji, która jest bajecznie prosta. Produkt utrzymuje się na powiece cały dzień, nie blednie, nie obsypuje się oraz co najważniejsze nie zbiera się w załamaniu powieki. Jest bardzo wydajny, używam ich bardzo często i jak widać niewiele ubyło w słoiczku. Nakładam go pędzelkiem syntetycznym i wklepuje w na powiekę. Sama wybieram jak intensywny będzie efekt blasku w makijażu. Jak dla mnie, jest to must have u wizazystek. Świetnie sprawdzi się na ślubach, weselach, studniówkach i sylwestrze! 
Ocena: 6/6
Cena: 40 zł na Iperfumy.pl


17.08.2015

Wykonaj cały makijaż twarzy za jednym razem.

Kosmetyki wielofuncyjne lubi pewnie każda kobieta. Dużo wygodniej i przede wszystkim szybciej, wykonuje się makijaż sięgając tylko po jedną paletę. Na szczęście, na rynku mamy spory wybór tego typu produktów. Zamknięte w kasetkach, sprytnie skomponowane, sprawdzają się zarówno na co dzień, jak i w podróży. Dziś pod lupę biorę popularną paletę którą dorwałam na stronie Iperfumy.pl a mowa tu o Protection Palette  od Makeup Revolution. Jeśli jesteście ciekawe jak spradzwa się u mnie, czytajcie dalej :)
PROTECTION PALETTE marki MAKEUP REVOLUTION. Paleta w skład której wchodzą produkty do konturowania twarzy. W zestawie znajduje się puder, matowy brązer, satynowy róż oraz delikatny rozświetlacz. Dodatkowo umieszczono też trzy kremowe korektory w różnych odcieniach. Produkt ułatwi codzienną przygodę z kosmetykami. W jednej kasetce zamknięto produkty niezbędne do makijażu twarzy. Bardzo praktyczne rozwiązanie podczas podróży. Plastikowe opakowanie wzbogacono o lusterko, ukryte pod pokrywą zamykającą. Dostępny w czterech wariantach kolorystycznych.

Sama paleta jest solidna, albo przynajmniej daje nam takie odczucie. Plastik jest mocny, gruby, zatrzask palety działa ładnie i jeżeli się nie wyrobi, to nie ma opcji, aby paleta sama z siebie się nam otworzyła. W środku, na całą długość oraz szerokość palety mamy ogromne lusterko, co jest wielką zaletą, gdyż możemy spokojnie się umalować trzymając ją w rękach. Oczywiście mamy dołączony gąbkowaty aplikator do nakładania cieni, chociaż ciekawszą kwestią jest miejsce po tym aplikatorze, ponieważ możemy zmieścić tam dosyć duży i długi pędzel zamiast aplikatora.
W paletce znajdziemy folię z nadrukowanymi, różnymi nazwami.
Zestaw do konturowania zawiera trzy odcienie kremowych korektorów, puder prasowany, puder brązujący oraz róż i rozświetlacz. Muszę powiedzieć, że umieszczenie tych wszystkich produktów w jednym opakowaniu to dla osób takich jak jak, które podróżują z kosmetykami jest to świetne rozwiązanie. Zacznę od korektorów. Mamy do dyspozycji trzy kolory. Bardzo jasny porcelanowy, wręcz biały odcień. Drugi w kolejności wpada w tony żółte, natomiast trzeci jest już ciepłym, ciemnym kolorem. Są bardzo kremowe. Po przyłożeniu palca wręcz się topią. Ku mojemu zdziwienu bardzo dobrze kryją cienie pod oczami. Zmieszałam dwa odcienie, pierwszy i drugi i krycie na prawdę mnie zachwyciło. Korektory radzą sobie również z niedużymi wypryskami i zaczerwieniami. Niestety wchodzą nieco w zmarszczki mimiczne. 

 

Dalej w paletce znajduje się puder który ma jasny kolor, ale uważam, że jest transparentny. Nie zmienia koloru podkładu, dobrze matuje skórę bo aż na 6 godzin co dla mnie jest dużym wyczynem. Nie ściera się i nie waży na skórze. Co ważne nie osiada na włoskach i nie daje na twarzy efektu pudrowej lalki. Następny jest bronzer. Muszę powiedzieć, że jest to mój ulubiony bronzer do tej pory. Może nie jest bardzo trfały bo ściera się już po kilku godzinach ale kolor totalnie podbił moje serce. Jest to chłodny, ciemny odcień czkolady. Wygląda bardzo dobrze przy jasnej i średniej karnacji. Trzeba z nim uważać, poniważ ma dosyć suchą konsystencję i jest niesamowicie napigmentowany. Ładnie się rociera i daje bardzo naturalny efekt. Nie tworzy plam i równomiernie znika z twarzy. 







Kolejny jest róż. Zgaszony, chłodny i co najważniejsze dla mnie matowy odcień. Również mocno napigmentowany produkt. Daje bardzo naturalny efekt. Świetnie komponuje się z bronzerem z zestawu. Jest bardziej trwały niż bronzer i jego konsytencja jest bardziej zbita i mokra. I ostatni już w kolejce: rozświetlacz. Tworzy piękną taflę na skórze. Kolor bardzo podobny do Mary Lou z The Balm. Złoto różowa poświata pięknie wykańcza makijaż twarzy. Kolor najmniej napigmentoany z całej palety. Również długo się trzyma na szczytach kości policzkowych jak również w wewnętrznym kąciku oka. Konsystencje ma bardziej zbitą i mokrą podbonie jak róż. Ładnie odbija światło i wygląda na zdjęciach. Uważam, że jest to dobry, godny polecenia produkt. Na prawdę jestem zadowolona z tej palety. Polecam ją wszytskim !

Ocena: 4/6
Cena: 47 zł na Iperfumy.pl 

Jak wam się podoba ta paleta? A może macie coś podobnego z innej firmy? Dajcie znać ! 

7.08.2015

Naked Underneath


Paleta perłowych oraz matowych, dziennych kolorów to podstawa mojego makijażu. Dla mnie kolory dzienne to wszelkiego rodzaju beże, brązy, szarości a nawet odcienie różu czy lekkiego złota. Oczywiście tych palet mam już całe mnóstwo ale jak ja to mówię: "Kupuję na zapas" :) Nadal testuje kosmetyki firmy Makeup Revolution i nadal są to w większości palety. Dziś przyszła pora na Naked Underneath. Jak mi się spisuje? Czytajcie dalej. 

Opakowanie tej palety jest na prawdę wyjątkowe i meeega słodkie. Jako, że jestem gadżeciarą to takie chwyty marketingowe na mnie działają bardzo szybko i nic na to nie umiem poradzić :) Opakowanie jest pokryte czarnym, bardzo miłym i delikatnym w dotyku futerkiem a na środku umieszczony jest duże serce które przepięknie błyszczy się pod światło. Do tego paleta wykonana jest z porządnego, grubego plastiku ze stabilnym zamknięciem na zatrzask. Wszystko wykonane precyzyjnie i miłe dla oka. Do palety dołączony aplikator oraz porządne lusterko. 
Jeśli chodzi o palety cieni do powiek, to chyba mogę powiedzieć, że mam z nimi dość duże doświadczenie, posiadam ich ponad dwadzieścia, a kolekcja nadal rośnie. Moimi ulubionymi i najczęściej używanymi paletami są te w odcieniach dość neutralnych - beżowych, brązowych, waniliowych, czekoladowych...  Nadają się one na każdą okazję i pasują praktycznie do każdego stroju, a także typu urody. 
Paleta cieni do powiek Makeup Revolution - Naked Underneath Faux Fur zawiera 16 napigmentowanych matowych i połyskujących odcieni, które są gwarancją idealnego zarówno dziennego jak i wieczorowego makijażu. Kolorystyka palety to połączenie: brązów, beży, szarości, rudości i czerni. Jak pisze producent produkt opakowany jest w oryginalną kasetę pokrytą dekadenckim włosiem przypominającym naturalne futro. Podczas aplikacji jasne kolory raczej się nie osypują i nie pylą dzięki swojej aksamitnej konsystencji. Natomiast jak to bywa z ciemnymi kolorami, delikatnie się osypują z pędzla podczas aplikacji. Cienie dobrze się nakłada zarówno pędzelkami z włosia syntetycznego jak i naturalnego. Dołączoną do opakowanie pacynką również sobie poradzimy np. na wyjeździe. Nie jest to standardowa pacynka. Gąbeczka jest sylikonowa dzięki czemu cienie mają lepszą przyczepność do aplikatora, nie osypują się a na powiekach są widoczne. Nawet jasne kolory nie znikają podczas blendowania. Na bazie utrzymują się spokojnie cały dzień. Przypominam że mam tłuste i do tego opadające powieki dla tego nie wszystkie cienie są dla mnie odpowiednie. Mimo to cienie nie rolowały się i nie blakły. Konsystencja cieni jest bardzo dziwna ale przyjemna. Dlaczego dziwna? Dlatego, że wcześniej nie spotkałam cię z taką formułą cieni prasowanych. Są miękkie, delikatne a po dotknięciu jakby wilgotne? Może to właśnie dlatego nie osypują się a mają dobrą pigmentację? Jest to kolejna paleta z której jestem bardzo zadowolona i polecam ją każdemu kto zajmuję się wizażem. Uważam, że świetnie sprawdzi się również do używania na klientkach, ponieważ jakością niczym nie odbiegają od cieniu typu inglot :)


Ocena: 5/6
Cena: 60 zł na Iperfumy.pl 


Jak wam się podobają kolory? Macie jakieś kosmetyki tej firmy? Co polecacie? Dajcie znać ! 

18.06.2015

Makijaż i najlepsza paleta ever!








Od jakiegoś czasu za sprawą drogerii Iperfumy.pl testuję produkty Makeup Revolution - głównie palety cieni do powiek. Dzisiaj mam dla Was mój hit ostatnich miesięcy - paletę, której naprawdę nie mogę się nachwalić, bo podbiła moje serducho pod każdym względem. Chcecie wiedzieć dlaczego - zapraszam do czytania i oglądania!
Paleta z serii Flawless zawiera 32 cienie, znajdujące się w plastikowej kasetce zawierającej lusterko. Wymiary palety to 17,5 cm x 10 cm. Wymiary pojedynczego cienia to 2 cm x 2 cm. Każda z palet firmy Revolution znajduje się w kartonowym opakowaniu. Całość wygląda bardzo profesjonalnie. Plastik jest mocny i póki co nie pęka. Złote napisy nie zdzierają się. Jedynym minusem jest to, że paleta łatwo rysuje się z wierzchu, co w późniejszym czasie będzie nieestetycznie wyglądać.
Jeśli chodzi o palety cieni do powiek, to chyba mogę powiedzieć, że mam z nimi dość duże doświadczenie, posiadam ich ponad dwadzieścia, a kolekcja nadal rośnie. Moimi ulubionymi i najczęściej używanymi paletami są te w odcieniach dość neutralnych - beżowych, brązowych, waniliowych, czekoladowych...  Nadają się one na każdą okazję i pasują praktycznie do każdego stroju, a także typu urody. Cienie w palecie nie są zbyt duże jednak możliwość wyboru odcieni jest spora, choć pozornie niektóre różnią się od siebie bardzo delikatnie. Cienie mają bardzo przyjemną, dość miękką konsystencję, która łatwo nabiera się na pędzel. Są w znacznej większości bardzo dobrze napigmentowane, dobrze się rozcierają i ładnie ze sobą współgrają. Ich trwałość jest dość przeciętna bez bazy - na bazie (moja ulubiona - artdeco) - wytrzymują spokojnie calusieńki dzień i ani trochę nie blakną. Podczas aplikacji jasne kolory raczej się nie osypują i nie pylą dzięki swojej aksamitnej konsystencji. Natomiast jak to bywa z ciemnymi kolorami, delikatnie się osypują z pędzla podczas aplikacji. Gdybym w tej chwili miała wybrać z mojej kolekcji tylko jedną paletę - byłaby to właśnie Flawless Matte, dlatego jeśli szukacie matowej nudziakowej palety, to z pełną odpowiedzialnością i z całego serca polecam Wam właśnie tą!

Przejdźmy teraz do kolorów bo to pewnie najbardziej Was zainteresuje :). Nie będę może opisywać każdego z cieni pojedynczo, ale postaram się je jakoś pogrupować pod względem użytkowości.

Cienie w górnym lewym rogu palety - Flaw, Nutmeg oraz Pearl to jasne, kremowe cienie, które świetnie nadają się do rozświetlania wewnętrznego kącika oka oraz łuku brwiowego - różnią się bardzo delikatnie odcieniem - Flaw jest dość neutralnie kremowy, Nutmeg wpada w żółty, a Pearl w różowy. 

W palecie znajduje się także kilka innych cieni delikatnie różowych - Matte, Shell, Muse, Warm, Rosewood oraz przybrudzonych róży - jak Leather, Olden i ponownie Warm (ta nazwa nie wiedzieć czemu występuje w palecie dwukrotnie :D).

Wśród 32 cieni znajdziemy sporo ciepłych, żółtawych brązów np. Cork, Cool, Sand, Antique, Nut, Soft, Oak, Burnt, a także lekko wpadający w pomarańcz Rust. 

Do chłodnych odcieni zaliczają się z kolei Chrome, Mud, Bear, Earth.

Fawn, Taupe i Bark oraz Wood to neutralne brązy, a w skrajnie prawej kolumnie znajdziemy chłodne szarości Stone, Smoke, Charcoal oraz czerń - Carbon.

Ocena: 5/6
Cena: 60 zł na Iperfumy.pl



A na koniec makijaż jaki wykonałam tylko tą paletą. W załamaniu użyłam cienia Chrome, Wood, do roztarcia granicy między brązem a skóra pod łukiem brwiowym użyłam cienia Burnt i Warm. Pod samym łukiem brwiowym wykorzystałam cień Peral. Na powiekę ruchomą, na białą kredkę nałożyłam cień Rust, który później wymieszałam z Duraline i nałożyłam na linię wodną. Rzęsy wytuzowane tuszem Million Lashes oraz kreska zrobiona Eyelinerem żelowym od Maybelline. Brwi podkreślone cieniem w kremie Color Tattoo nr 40.

12.03.2015

Sposób na idealne brwi dla każdego.

Farbki do brwi jakiś czas temu zrobiły się dość popularne. Sama zastanawiałam się nad kupnem Aqua Brown od MUFE jednak cena za tubkę mnie przeraziła. Poczekałam jakiś czas i podobny produkty mamy w asortymencie od firmy Makeup Revolution. Farbki tej firmy możemy bowiem nabyć już za 20-25 zł. Czy się opłaca? Oczywiście! Choć gama kolorystyczna jest bardziej okrojona i brakuje tu np. chłodnego, bardziej szarawego brązu to w tej cenie jest to zdecydowanie najlepsza opcja. Swoją zamówiłam na stronie Iperfumy.pl Jeśli jesteście ciekawe jak się sprawdza i jak 
wygląda na brwiach czytajcie dalej :)
Ultra Aqua Brow Tint to niezwykle trwała i mocno napigmentowana farbka do stylizacji brwi, dzięki której uzyskasz naturalny efekt zadbanych brwi. Farbka utrzymuje się przez cały dzień, nie rozmazując i nie ścierając. Dzięki kremowej konsystencji jej aplikacja jest prosta. Jest bardzo bardzo wydajna, wystarczy zaledwie odrobina dla uzyskania piękych brwi. Możesz nią kształtować swoje brwi a także cienkim pędzelkiem dorysować brakujące, aby efekt był jeszcze bardziej naturalny.Niezwykłą zaletą tej farbki jest to, że nie zasycha podczas wykonywania makijażu brwi. Farbka jest bardzo trwała i odporna na działanie wody. Po zastygnięciu konsystencja staje się pudrowa. Kolory można mieszać ze sobą. 

Farbki Make Up Revolution dostępne są w czterech kolorach:
* Dark- praktycznie czarny
* Medium- ciemny brąz
* Light- jasny brąz
* Fair- najjaśniejszy

Tubki dostałam w małych eleganckich kartonikach. Tubka ma 10g, spokojnie starczy nam na 6 miesięcy w ciągu których zalecane jest korzystanie z kosmetyku. Biorąc pod uwagę bardzo dużą wydajność ( w zależności od sposobu nakładania, do makijażu wystarczy mniej więcej porcja wielkości ziarnka ryżu, czasem mniej) mogę zaryzykować mówiąc, że po tych 6 miesiącach jeszcze sporo nam zostanie.
Kolor jaki wybrałam do Fair czyli najjaśniejszy z całej gamy kolorystycznej. Uważam, że kolor jest bardzo ładny i będzie pasować wielu dziewczynom, mimo to wolałabym aby był on w nieco chłodniejszej tonacji, ponieważ delikatnie pod światło wpada w rudy (a może tylko tak mi się wydaje? ) Z resztą ocenicie same. Jeśli chodzi o aplikację i konsystencję farbki. Nakłada się bardzo wygodnie. Nie są za gęste czy zbyt rzadkie ale skłaniają się ku temu drugiemu. Są dobrze napigmentowane, ale dają raczej lekko transparentny efekt. Nałożone na skórę nie zakrywają jej aż tak mocno, co w niektórych wypadkach może działać na korzyść. Na pewno efekt jest bardziej naturalny, wypełnienie mniej rzuca się w oczy. Jeśli zależy nam na 100% kryciu musimy dodać jeszcze trochę pędzelkiem, po tym jak pierwsza warstwa zaschnie. A więc krycie można stopniowo budować, w zależności do efektu jaki chcemy uzyskać. Co do trwałości. Zmoczone wodą farbki nie spływają ze skóry. Potarte palcem nie ulegają, potarte mocniej w końcu po chwili się poddają, ale nie schodzą całkowicie nawet jeśli użyjemy wody. Po prostu tracą na intensywności. U mnie przetrwały cały dzień w szkole, trening, również jakieś bardziej intensywne przecieranie twarzy. Nie są tak odporne jak MUFE ale nawet w tych trudniejszych sytuacjach sprawdzają się dobrze. Lepiej niż pisaki które posiadam, kredki i oczywiście lepiej niż cienie. Pracując ze skośnym pędzelkiem jesteśmy w stanie stworzyć bardzo precyzyjną linię a farbka ładnie dostaje się między włoski, nie oblepiając ich. Ja jednak zawsze polecam jeszcze lekkie przeczesanie.


Ogólne plusy i minusy:

  • Plusem są na pewno dwa dobre odcienie dla dziewczyn o jaśniejszych włoskach. Nawet rude dziewczyny mogą być zadowolone z odcienia Light. Bardzo jasnym blondynkom pasować będzie Fair.
  • W moim odczuciu najgorzej wypada Medium, który jest trochę zbyt rudawy.
  • Kolejnym plusem zdecydowanie jest cena. 20 zł to niewiele za udany produkt, znajdujący się jak zawsze u MUR w ładnym opakowaniu.
  • Niska cena cieszy również z innego względu. Jeśli czujemy, że potrzebujemy innego koloru, możemy śmiało używać dwóch i szybko mieszać je na nadgarstku w dowolnych proporcjach. Nie jesteśmy więc skazane na fabryczny kolor. Mieszając np najjaśniejszy fair  czy light z najciemniejszym, prawie czarnym odcieniem uzyskamy fajny zgaszony brąz, którego w gamie brak.
  • Na pewno przydało by się więcej odcieni.
  • Ale oczywiście generalnie i tak warto, oczywiście jeśli podejrzewacie, że któryś z kolorów będzie Wam pasował.

Ocena: 5/6
Cena: 20 zł na Iperfumy.pl


Dajcie znać czy stosowałyście farbki i jakiej firmy. Czy bez problemu znalazłyście swój kolor?

A może dopiero o nich myślicie?