Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korektory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korektory. Pokaż wszystkie posty

1.07.2018

Bardzo dobry, tani, jasny i drogeryjny korektor.

Dobry korektor pod oczy i na powieki to pewna podstawa w makijażu szczególnie, jeśli macie problem z cieniami i zasinieniami. Odpowiedni produkt potrafi całkowicie ukryć efekt zmęczenia i pięknie rozświetlić oraz odświeżyć okolicę oczu. Jednak nie wszystkie korektory są skuteczne i czasem przynoszą więcej szkód niż pożytku. Nieodpowiedni produkt będzie prezentował się pod oczami sucho, przez co koszmarnie podkreśli zmarszczki i w efekcie będziemy wyglądać na jeszcze bardziej zmęczone. Oczywiście każdy korektor będzie w mniejszym lub w większym stopniu podkreślał zmarszczki, bo to nieuniknione, natomiast niektóre produkty zbierają się wyjątkowo nieestetycznie i wręcz przesuszają delikatną skórę pod oczami. Dzisiaj opowiem co nie co o moim małym przyjacielu, który nie tyle upiększa, co wydobywa naturalną urodę maskując niedoskonałości. No bo czyż bez cieni pod oczami, wyprysków, naczynek i przebarwień nie wyglądałybyśmy wspaniale? Mowa tu oczywiście o korektorze Maybelline który całkowicie mnie zaskoczył i oczarował.


13.05.2018

Maybelline Instant Anti-Age

Dziś recenzja chyba już kultowego i najbardziej rozpoznawalnego korektora ostatnich miesięcy. Mowa tutaj o Maybelline Instant Anti-Age. Czytając z reguły pochlebne opinie na jego temat zarówno w sieci jak i na kanałach YT postanowiłam go  wypróbować u siebie. Nie borykam się z dużymi cieniami pod oczami jednak dolina łez jest wyraźnie zaznaczona. Kilka drobnych zmarszczek mimicznych też utrudnia sprawę, bo nie łatwo w nie nie powchodzić :) Czytajcie dalej!

11.01.2018

True Match concealer

Korektory to temat rzeka. Ich zastosowań mamy wiele począwszy od możliwości zatuszowania wszelkich niedoskonałości cery - przebarwień, cieni, wyprysków, aż po rozświetlenie. W skrócie - za jego pomocą możemy w bardzo dużym stopniu poprawić jakość naszego makijażu i zwiększyć jego efektywność. Oczywiście wszystko zależy też o rodzaju korektora po jaki sięgniemy - a wybór mamy nie mały. Dziś moja opinia o produkcie który w drogeriach jest od dawna, a którego ja nigdy wcześniej nie kupowałam. Mowa tu o korektorze True Match z Loreal. 

27.03.2017

Korektor z kryciem kamuflaża?

Znalezienie dobrego kamuflażu bądź korektora pod oczy czy do zakrycia przebarwień, wyprysków i blizn to nie lada wyczyn zwłaszcza dla dziewczyn z jasną cerą - nie jest to mimo wszystko niewykonalne. W drogeriach przeważają kolory wpadające niestety w tony różowe i pomarańczowe. Ciężko znaleźć coś w kolorach beżu, czy oliwki. Jestem wierna koamuflażom Cetrice, mimo to nadal szukam i próbuję nowości drogeryjnych. Tym razem ponad dwa miesiące temu wpadł mi ciekawy produkt w łapy. Mowa tu o Better Skin od Maybelline. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na jego temat czytajcie dalej :)
 Korektor Maybelline Better Skin jest zamknięty w małej miękkiej tubeczce zakończonej szerokim dzióbkiem. Lubię taka formę opakowania. Wyciskam korektor w ilości, jaka mi odpowiada. Korektor ma lekką konsystencję. Wg producenta ma zmniejszać nierówności skóry, rozjaśniać, kryć zaczerwienienia, zapewnić zdrowy wygląd skóry itd. Ma również nie  zapychać skóry i pozwalać jej oddychać. Dodatkowo jest odpowiedni  dla skóry wrażliwej ponieważ nie zawiera dodatków zapachowych.
Mój odcień, 02 Light/Clear okazał się nieco za ciemny aby używać go pod oczy. Zatem przeznaczyłam go do stosowania na niedoskonałości. Świetnie stapia się ze skórą. W ogóle się nie odznacza.  Jeśli chodzi o krycie, to muszę przyznać, że ten korektor ma nie tyle że średnie a bardzo dobre krycie ze wszystkich korektorów do twarzy jakie mam i używałam do tej pory (nie biorę jednak pod uwagę kamuflaży oraz korektorów pod oczy). Korektor dokładnie spełnia moje wymagania - świetnie kryje i jednocześnie nie przesusza zakrytych miejsc. Nie odznacza się i łatwo się wblendowuje. Trwałość korektora jest również na plus. Przypudrowany spokojnie będzie siedział na skórze cały dzień. Może krycie nie będzie wtedy już 100% ale niedoskonałości mimo to nie będą widoczne. Bardzo dobrze się trzyma na np. na żuchwie czy nad brwiami, czyli w miejscach ruchomych na twarzy, czy często dotykanych. Korektor nie zbiera się w załamaniach, zmarszczkach czy nierównościach. Jestem z niego naprawdę zadowolona.
Próbowałam też go nakładać pod oczy. Jednak, po pierwsze, kolor 02 tutaj się okazał za ciemny, a po drugie, w moim przypadku korektor okazał się za suchy, za kryjący, za treściwy i wysuszał mi skórę pod oczami (ja należę do osób lubiących pod oczami korektory kremowe, miękkie, nawilżające, rozświetlające). Wydaje mi się jednak, że osobom lubiącym korektor Collection czy Mac Pro Longwear jako korektory pod oczy, to korektor Maybelline Better Skin również się  tutaj sprawdzi. Dla mnie jednak jest on zbyt suchy, choć przyznać muszę, że kryje on pod zasinienia pod oczami nieźle. Jeśli miałabym go porównać do sławnego korektora Lasting Perfection marki Collection, to Better Skin Concealer jest lżejszy i bardziej kremowy, ale krycie i trwałość mają właściwie jednakowe. Korektor jest według mnie wart uwagi i wypróbowania jeśli szukacie trwałego korektora na niedoskonałości lub lubicie kryjące i treściwe korektory pod oczy. Cenowo nie wychodzi źle biorąc pod uwagę cenę 19 zł i pojemność 11 ml. Jedynym minusem jest niestety mała gama kolorystyczna jak większość tego typu produktów drogeryjnych. 
Ocena: 4/6
Cena: 19 zł na Iperfumy.pl


Dajcie znać czy znacie ten produkt. Napiszcie jaki jest wasz ulubiony korektor/kamuflaż. Chętnie poczytam i może na coś się skuszę :)

Zapraszam na mój blogowy instagram! 
Odwiedzam wszystkie profile! 

29.12.2016

Max Factor Mastertouch

Korektor to jeden z najbardziej potrzebnych i niezastąpionych kosmetyków. Warto wybrać taki, który będzie dla nas najlepszy, ponieważ to on, razem z podkładem, odpowiada za to jak będzie wyglądać nasza buźka. Z racji tego że mam dosyć spore worki pod oczami to bardzo często kupuję różne korektory w poszukiwaniu tego jedynego najlepszego, mam kilka swoich ulubieńców i przewijają się one cały czas w mojej kosmetyczce, jednak raz na jakiś czas( 3 miesiące) "podejmuje ryzyko" kupna nowego nie sprawdzonego korektora. Jaki powinien być mój ideał ? Lekkie a zarazem kryjący, ponieważ potrzebuję nieco większego krycia zasinień w okolicach wewnętrznej części oka. I takim sposobem jakiś czas temu do mojej kosmetyczki trafił Mastertouch w odcieniu Ivory 303.
Mastertouch Under-eye Concealer marki Max Factor. Praktyczny korektor pod oczy. Delikatna, płynna formuła kryje wszelkie niedoskonałości. Wyjątkowy i łatwy sposób aplikacji (wystarczy przekręcić go we wskazanym miejscu, do momentu pojawienia się kosmetyku na gąbeczce) pozwala na wykonanie dobrego makijażu w krótkim czasie. Gąbeczka aplikatora ze względu na swój kształt pozwala precyzyjnie zaaplikować korektor na problematyczne miejsca. Najlepsze rezultaty uzyskamy, stosując korektor bezpośrednio na podkład.
 Korektor zamknięty jest w podłużnym, częściowo przezroczystym opakowaniu z czarnego plastiku. Jako aplikator służy nam gąbeczka, ze środka której wydostaje się korektor. Aby uruchomić wypływ produktu musimy pokręcić drugim końcem opakowania. Duży plus za to, że widzimy ile korektora nam jeszcze zostało. Minus za to, że nie wiemy w zasadzie ile go w ogóle było, bo nie ma informacji o pojemności.
Ten kolorek jest dosyć jasny z żółtymi tonami. Jest to najjaśniejszy z trzech dostępnych odcieni. Jako, że wybierałam go dla siebie zimą to zdecydowałam się na bardzo jasny odcień. Latem na pewno będzie zbyt jasny. Czy aplikator jest wygodny nie wiem, bo i tak używam pędzelka lub palucha. Zwyczajnie nie umiem używać takich ustrojstw. Denerwuje mnie trochę to, że zanim korektor wypłynie trzeba trochę poczekać i czasem jest tak, że przekręcę, nic nie wypływa i dopiero, gdy sięgam po niego następnym razem widzę, że jednak po czasie wypłynął. Poza tym wizualnie bardzo mi się podoba opakowanie. Nic się nie ściera, nie kruszy i nie przecieka. Dodatkowo całość była zabezpieczona folią. Konsystencja korektora jest lekka, płynna. Korektor fajnie stapia się ze skórą, jest łatwy do wklepania, nie trzeba się dużo męczyć. Łatwo się go aplikuje, ale niestety może wchodzić w załamania. Jednak jeśli nałożymy cienką warstwę to nie jest źle. Rozświetla, ale w bardzo naturalny sposób. Nie wysusza skóry, nie podrażnia, ani nie uczula .Jeżeli zaś chodzi o krycie to jest moim zdaniem średnie w kierunku dobrego. Przykrywa cienie, ale efekt nie utrzymuje się cały dzień. Pod wieczór nieco przebijają, ale też nie są takie jak bez makijażu. Nie mam w zwyczaju poprawiać makijażu w ciągu dnia, więc nie wiem jak by się sprawdziło dodanie kolejnej warstwy po jakimś czasie. Nie zauważyłam też, aby ciemniał. Wydajność jest raczej średnia. To na pewno nie jest produkt, który wystarczy nam na cały rok. Pewnie przy stałym użytkowaniu skończy się po maksymalnie dwóch miesiącach. 
Ocena: 4/6
Cena: 28 zł na Iperfumy.pl
Znacie ten produkt? Jeśli tak to dajcie znać co o nim sądzicie. Może polecicie mi wasz ulubiony korektor? 

30.10.2016

Light Diffusing Concealer

Korektor to jeden z najbardziej potrzebnych i niezastąpionych kosmetyków. Warto wybrać taki, który będzie dla nas najlepszy, ponieważ to on, razem z podkładem, odpowiada za to jak będzie wyglądać nasza buźka :) W związku z tym warto w swojej kosmetyczce mieć korektor rozświetlający i dziś bohaterem będzie Light Diffusing Concealer. Nadal szukam dobrego korektora, lekkiego a zarazem kryjącego, ponieważ potrzebuję nieco większego krycia zasinień w okolicach wewnętrznej części oka. Tym razem trafiłam na markę W7, względnie tanią a wiem, że w swoim asortymencie mają perełki. Jeśli chcecie wiedzieć jak sprawdza się ten korektor czytajcie dalej :)

17.01.2016

Hit ostatnich miesięcy dopiero teraz u mnie :D

Znalezienie dobrego kamuflażu bądź korektora pod oczy czy do zakrycia przebarwień, wyprysków i blizn to nie lada wyczyn zwłaszcza dla dziewczyn z jasną cerą - nie jest to mimo wszystko niewykonalne. W drogeriach przeważają kolory wpadające niestety w tony różowe i pomarańczowe. Ciężko znaleźć coś w kolorach beżu, czy oliwki. O kamuflażach marki Catrice swego czasu huczała cała blogosfera więc raczej nie ma osoby która by ich nie znała. A jednak ja zostałam posiadaczką najpierw kamuflażu w płynie. (Jego recenzja również u mnie na blogu.) Po odkryciu jego fenomenu zainwestowałam w starszą wersje. Czy zauważyłam jakieś drastyczne różnice między nimi? Czytajcie dalej. 
Kremowy podkład korygujący o wysokim stopniu krycia. Trwała tekstura idealnie wtapia się w skórę ukrywając wszelkie niedoskonałości. Maskuje popękane naczynka, drobne blizny, przebarwienia oraz plamki. testowany dermatologicznie. 
Kremowa wersja kamuflażu zamknięta jest w plastikowym słoiczku z przezroczystym wieczkiem więc spokojnie jesteśmy w stanie dostrzec ile produktu Nam jeszcze pozostało zaś płynny kamuflaż został zamknięty również w plastikowym opakowaniu z tą różnicą, że wygląda jak błyszczyk z aplikatorem czyli standardowo jak na korektor przystało. Co za tym idzie starszego brata trzeba aplikować za pomocą pędzla bądź palca a wersję płynną za pomocą standardowego aplikatora. 
Posiadam najjaśniejszy kolor 010 Ivory, który idealnie nadaje się dla bladziochów. To bardzo jasny beż, bez różowych tonów. Kamuflaż Catrice ma gęstą, kremową i bardzo plastyczną konsystencję. Pod wpływem ciepła palców, bezproblemowo się rozprowadza i stapia ze skórą. Nie jest tępy, pracuje się z nim niezwykle przyjemnie. Po zaschnięciu robi się delikatnie matowy i naprawdę ciężko go zetrzeć. Delikatnie utrwalony pudrem, trzyma się cały dzień na swoim miejscu. Dużym plusem jest też fakt, że nie utlenia się i nie ciemnieje w ciągu dnia! Stosuję go na pojedyncze niedoskonałości ale też jako bazę pod cienie. Zdarza się również, że kładę go pod oczy ale nie mam ogromnych problemów z cieniami. Pokrywa wszelkie zaczerwienienia, przebarwienia, niedoskonałości, czy zasinienia. Jeśli macie delikatną i skłonną do przesuszeń skórę wokół oczu, warto zadbać o jej nawilżenie bo może ją delikatnie przesuszać, ale u mnie nic takiego się nie dzieje. Stosuję go najczęściej by ukryć drobne zmiany na twarzy i sprawić by miała jednolity koloryt, ale gdy mam gorszy dzień, ląduje też pod oczami. Radzi sobie nawet z najgorszymi cieniami, nie włazi w zmarszczki, nie waży się w ciągu dnia, odświeża i otwiera spojrzenie. Okolica oczu wygląda na wypoczętą i nikt nie jest w stanie zgadnąć, że miałyśmy zarwaną noc. :)
Jeśli potrzebujecie czegoś co konkretnie kryje, a nie chcecie wydawać dużej kwoty na zakup np. kamuflażu Kryolana, polecam zajrzeć do szafy Catrice. Gama kolorystyczna jest co prawda wąska bo występują tylko trzy odcienie, ale myślę, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. :) Kolory również można zmieszać. Wystarczy naprawdę odrobina by zakryć problemowe miejsca, dzięki temu kamuflaż jest bardzo wydajny. Nie sądzę bym zużyła go w przeciągu 6 miesięcy od otwarcia (bo tak zaleca producent). Serdecznie polecam! 
Ocena: 6/6 KWC
Cena: 17 zł na Iperfumy.pl 
Używałyście go? A może możecie polecić inny tego typu kosmetyk, który działa tak samo dobrze? 

1.12.2015

Hit !!! Nowa wersja kamuflażu z Catrice

Kremowy kamuflaż Catrice to jeden z najpopularniejszych kosmetyków tej firmy. Przez wielu kochany, sama zawsze muszę mieć go w swojej kosmetyczce. Nic nie potrafi tak dobrze kryć jak on. Od września obok małego okrągłego słoiczka z kremową zawartością w szafie Catrice pojawi się płynna wersja kamuflażu. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona, bo skoro już jest ten jeden jedyny, najlepiej kryjący i uwielbiany przez wszystkich, czy coś innego może mu dorównać?
Nowy korektor w płynie, Catrice Liquid Camouflage, bo o nim mowa, zapewniać ma optymalne krycie z jednoczesną pielęgnacją. Producent zapewnia także, że korektor ma być mocno napigmentowany, wodoodporny, trwały, łatwy w użyciu dzięki aplikatorowi - gąbeczce. Jego posiadaczki mogą zapomnieć o cieniach pod oczami, zaczerwienieniach czy innych niedoskonałościach... Podobno jest w stanie także zatuszować tatuaże! To tyle, jeśli chodzi o obietnice producenta. Czy tak faktycznie jest, czy może tylko część z nich zostaje spełniona w praktyce? Jak myślicie?
Korektor ma bardzo przyjemną konsystencje, bardzo ładnie da się z nim pracować, ale trzeba szybko działać, bo w mgnieniu oka zastyga. Dla mnie jest to ogromny plus, ponieważ mam pewność, że zostanie na swoim miejscu przez wiele godzin. Tak też się dzieje. Ma bardzo dobre krycie, nie zostaje w tyle jeżeli chodzi o jego starszego kremowego brata. Korektory otrzymamy w małych, poręcznych, smukłych 5 ml opakowaniach z aplikatorem zakończonym gąbeczką. Choć byłam pewna, że będzie bezzapachowy, okazuje się, że wyraźnie czuć w nim jakieś słodkie, kwiatowe nuty. Po aplikacji jednak zapach całkowicie się ulatnia.
Pierwszą różnicą, jaką możemy z łatwością zauważyć pomiędzy tym korektorem, a w jego pierwowzorem, jest niewątpliwie ich konsystencja. Wersja słoiczkowa jest kremowa, ta natomiast płynna. Nie mylcie tego w żaden sposób z czymś rzadkim, lejącym i nieprzyjemnym. Ta wersja także jest kremowa, ale przypomina bardziej lekki, "pulchny" krem BB :D Nie jest tępa ani sucha. Przeciwnie, dzięki czemu bardzo dobrze się go rozprowadza. Korektor występuje w dwóch odcieniach - jaśniejszym 010 PORCELLAIN oraz nieco ciemniejszym (bardziej żółtawym) 020 LIGHT BEIGE. Dla mnie idealny jest ten drugi. W stu procentach dopasowuje się do koloru mojej cery i z podkładem tworzy spójną, doskonale kryjącą całość.

Najważniejszym - w mojej opinii - atutem Liquid Camouflage jest oczywiście forma tegoż kosmetyku. Cieszę się, że mogę nakładać go dzięki aplikatorowi zakończonemu gąbeczką, a nie palcami, głównie ze względów higienicznych. W poprzedniku, chcąc nie chcąc, grzebiemy przecież palcami. :) Gdybym miała wybierać pomiędzy Catrice Camouflage Cream, a Catrice Liquid Camouflage, bez wątpienia wybrałabym ten drugi. Dosyć lekki, bardzo dobrze kryjący, a jednocześnie tak delikatny, że po aplikacji pozostawia skórę "jedwabistą" w dotyku. Minusem jest że keidy nałożymy go za dużo to zbiera się i roluje w zmarszczkach. Nie waży, nie ciemnieje u mnie w ciągu dnia... Sprawdza się u mnie także pod oczy (oczywiście pamiętając o porządnym nawilżaniu tejże okolicy przed aplikacją jak i po demakijażu!). Ładnie pachnie, choć nie jest to już później wyczuwalne. Jestem bardzo zadowolona z jego trwałości, bo razem z podkładem utrzymuje się przez dobrych 14 godzin (dłużej nie próbowałam). Jest całkowicie matowy.  Cieszy mnie też to, że odcień jest do mnie dopasowany idealnie, wyraźnie "ożywia" oko, maskując przy tym wszelakie niedoskonałości, których mam sporo. 
Ocena: 5/6
Cena: 19 zł na Iperfumy.pl

Jestem ciekawa, co myślicie o wprowadzeniu na rynek nowej, płynnej formuły? (Spokojnie, stara wersja też póki co zostaje) Może już go macie ? Dajcie znać co o nim sądzicie :)

17.08.2015

Wykonaj cały makijaż twarzy za jednym razem.

Kosmetyki wielofuncyjne lubi pewnie każda kobieta. Dużo wygodniej i przede wszystkim szybciej, wykonuje się makijaż sięgając tylko po jedną paletę. Na szczęście, na rynku mamy spory wybór tego typu produktów. Zamknięte w kasetkach, sprytnie skomponowane, sprawdzają się zarówno na co dzień, jak i w podróży. Dziś pod lupę biorę popularną paletę którą dorwałam na stronie Iperfumy.pl a mowa tu o Protection Palette  od Makeup Revolution. Jeśli jesteście ciekawe jak spradzwa się u mnie, czytajcie dalej :)
PROTECTION PALETTE marki MAKEUP REVOLUTION. Paleta w skład której wchodzą produkty do konturowania twarzy. W zestawie znajduje się puder, matowy brązer, satynowy róż oraz delikatny rozświetlacz. Dodatkowo umieszczono też trzy kremowe korektory w różnych odcieniach. Produkt ułatwi codzienną przygodę z kosmetykami. W jednej kasetce zamknięto produkty niezbędne do makijażu twarzy. Bardzo praktyczne rozwiązanie podczas podróży. Plastikowe opakowanie wzbogacono o lusterko, ukryte pod pokrywą zamykającą. Dostępny w czterech wariantach kolorystycznych.

Sama paleta jest solidna, albo przynajmniej daje nam takie odczucie. Plastik jest mocny, gruby, zatrzask palety działa ładnie i jeżeli się nie wyrobi, to nie ma opcji, aby paleta sama z siebie się nam otworzyła. W środku, na całą długość oraz szerokość palety mamy ogromne lusterko, co jest wielką zaletą, gdyż możemy spokojnie się umalować trzymając ją w rękach. Oczywiście mamy dołączony gąbkowaty aplikator do nakładania cieni, chociaż ciekawszą kwestią jest miejsce po tym aplikatorze, ponieważ możemy zmieścić tam dosyć duży i długi pędzel zamiast aplikatora.
W paletce znajdziemy folię z nadrukowanymi, różnymi nazwami.
Zestaw do konturowania zawiera trzy odcienie kremowych korektorów, puder prasowany, puder brązujący oraz róż i rozświetlacz. Muszę powiedzieć, że umieszczenie tych wszystkich produktów w jednym opakowaniu to dla osób takich jak jak, które podróżują z kosmetykami jest to świetne rozwiązanie. Zacznę od korektorów. Mamy do dyspozycji trzy kolory. Bardzo jasny porcelanowy, wręcz biały odcień. Drugi w kolejności wpada w tony żółte, natomiast trzeci jest już ciepłym, ciemnym kolorem. Są bardzo kremowe. Po przyłożeniu palca wręcz się topią. Ku mojemu zdziwienu bardzo dobrze kryją cienie pod oczami. Zmieszałam dwa odcienie, pierwszy i drugi i krycie na prawdę mnie zachwyciło. Korektory radzą sobie również z niedużymi wypryskami i zaczerwieniami. Niestety wchodzą nieco w zmarszczki mimiczne. 

 

Dalej w paletce znajduje się puder który ma jasny kolor, ale uważam, że jest transparentny. Nie zmienia koloru podkładu, dobrze matuje skórę bo aż na 6 godzin co dla mnie jest dużym wyczynem. Nie ściera się i nie waży na skórze. Co ważne nie osiada na włoskach i nie daje na twarzy efektu pudrowej lalki. Następny jest bronzer. Muszę powiedzieć, że jest to mój ulubiony bronzer do tej pory. Może nie jest bardzo trfały bo ściera się już po kilku godzinach ale kolor totalnie podbił moje serce. Jest to chłodny, ciemny odcień czkolady. Wygląda bardzo dobrze przy jasnej i średniej karnacji. Trzeba z nim uważać, poniważ ma dosyć suchą konsystencję i jest niesamowicie napigmentowany. Ładnie się rociera i daje bardzo naturalny efekt. Nie tworzy plam i równomiernie znika z twarzy. 







Kolejny jest róż. Zgaszony, chłodny i co najważniejsze dla mnie matowy odcień. Również mocno napigmentowany produkt. Daje bardzo naturalny efekt. Świetnie komponuje się z bronzerem z zestawu. Jest bardziej trwały niż bronzer i jego konsytencja jest bardziej zbita i mokra. I ostatni już w kolejce: rozświetlacz. Tworzy piękną taflę na skórze. Kolor bardzo podobny do Mary Lou z The Balm. Złoto różowa poświata pięknie wykańcza makijaż twarzy. Kolor najmniej napigmentoany z całej palety. Również długo się trzyma na szczytach kości policzkowych jak również w wewnętrznym kąciku oka. Konsystencje ma bardziej zbitą i mokrą podbonie jak róż. Ładnie odbija światło i wygląda na zdjęciach. Uważam, że jest to dobry, godny polecenia produkt. Na prawdę jestem zadowolona z tej palety. Polecam ją wszytskim !

Ocena: 4/6
Cena: 47 zł na Iperfumy.pl 

Jak wam się podoba ta paleta? A może macie coś podobnego z innej firmy? Dajcie znać ! 

24.03.2015

Drogeryjny bubel !


Dziś o produkcie, który mam już od dawna. Rzadko mi się zdarza, bym po około dwóch miesiącach używania produktu z kolorówki, dalej nie do końca wiedziała, co mogę o nim napisać. Tak jest z korektorem Rimmela. Nie mam jednak ochoty na dalsze próby i używanie go, w oczekiwaniu aż w końcu zachce mu się okazać swoje właściwości. Mowa o korektorze rozświetlającym pod oczy i na niedoskonałości z serii Match Perfection firmy Rimmel. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii czytajcie dalej :) 
Korektor i rozświetlacz 2w1 dopasowujący się do tonacji skóry. Ukrywa oznaki zmęczenia i rozświetla okolice oczu. Pozwala skórze oddychać. Potrójna formuła oparta na technologii SMART-TONE® dopasowującej się do odcienia skóry, z szafirowoniebieskimi pigmentami dodającymi skórze blasku i świeżości oraz z kompleksem dotleniającym, regenerującym skórę i pozwalającym jej oddychać.
Opakowanie, czy raczej aplikator w postaci pędzelka też działa na niekorzyść produktu. Jest to pierwszy produkt z tego typu rozwiązaniem, którego miałam okazję używać i już wiem, że raczej ostatni. Pomijając stosunkowo niską higieniczność, choć zapewne gorzej, niż gąbeczka nie jest, to jest szalenie niepraktyczne. Ciężko wycisnąć odpowiednią ilość produktu, nie ma też mowy o tym, że pędzelkiem da się odpowiednio rozprowadzić korektor. W dodatku droga produktu do pędzelka lubi się zapychać i wtedy trzeba się nieźle nagimnastykować, by produkt zachciał znów lecieć z wnętrza tubki. Korektor nie jest też wydajny, bo ze względu na słabe krycie trzeba nałożyć też jego sporą warstwę.
Zacznę od koloru. Mam 010 Ivory - jest to taki średni kolor. Jestem dosyć blada, ale też nie do przesady trupia ;) Kolor tego produktu wg mnie zbliżony jest do najjaśniejszych kolorów podkładów dostępnych w drogeriach typu: astor, rimmel (które dla osób bladych są zazwyczaj zbyt ciemne). Wpada bardziej w róż niż w żółć, dlatego nie pasuje idealnie do koloru mojej skóry, ale zagruntowany białym pudrem delikatnie jaśnieje. Jeśli chodzi o konsystencję korektor jest kremowy. Nie ma drobinek jakie mają produkty rozświetlające. Dobrze się rozsmarowuje i dopasowuje do koloru skóry. Nie jest mocno kryjący - ma lekką konsystencje. Wg producenta "pozwala skórze oddychać" co dla mnie jest bardzo ważne. Nie roluje się i nie zbiera w zmarszczkach - oczywiście jeśli nałożymy go dużo i nie zagruntujemy to na pewno w nich się zbierze. Ogólne działanie: Bardzo słabo kryje i osoby które mają dużo do ukrycia nie będą zadowolone. Nie narzekam na worki pod oczami, mam jednak lekkie zasinienia w kolorze niebieskim zwłaszcza przy wewnętrznych kącikach. Radzi sobie z nimi ale mimo wszystko coś tam jednak "prześwituje". Nie ma w sobie brokatu i daje bardzo subtelne rozświetlenie - wygląda pod oczami "zdrowo", nie daje matu. Nawet jeśli wyciśnie się za dużo produktu to po wklepaniu wtopi się i nie będzie efektu "tapety" pod oczami - nie daje efektu pandy którą często widzimy u celebrytów. Jak bu to powiedzieć.... Jest to bowiem produkt typu "nic". Niby coś tam kryje, niby rozświetla, a tak naprawdę efekt jest żaden. Jedyne co daje Match Perfection, to delikatne wygładzenie skóry, nie jest to jednak nawet w połowie zaspokojenie tego, czego oczekuję po korektorze pod oczy. Producentowi należy oddać rację jedynie w następujących kwestiach: korektor faktycznie świetnie dopasowuje się do skóry, o ile prawidłowo go rozetrę, to ten naprawdę ciemny kolor wcale się nie odznacza oraz nie jest ciężki i delikatna skóra pod oczami może swobodnie oddychać. Kolejnym plusem jest też trwałość, trzyma się w swoim miejscu cały dzień. Niestety te plusy nie rekompensują jego kiepskiego działania. Brak tutaj zarówno krycia, jak widocznego rozświetlenia. Korektor prócz tego, iż jest lekki i trwały, nie wykazuje właściwie żadnych właściwości, których należałoby spodziewać się po tego typu produkcie. Podsumowując, wg mnie jest to mocno średni produkt, o mocno zawyżonej cenie w drogeriach (na stronie Iperfumy.pl gdzie go zamówiłam kosztuje dużo mniej niż w drogeriach stacjonarnych), który sprawi się jedynie u osób z brakiem problemów z cieniami czy sińcami pod oczami i oczekującymi od korektora pod oczy jedynie delikatnego wygładzenia skóry.

Ocena: 3/6
Cena: 16 zł na Iperfumy.pl

Miałyście ten korektor? Jak wam się sprawdził ? A może polecacie coś innego? Dajcie znać :)

19.11.2014

Panstik - hit czy kit ?

Poszukiwania idealnego podkładu nadal trwają. Jaki jest mój ideał? Musi mieć jasny, wpadający w żółte tony kolor (tak wiem, ciężko o to w naszych drogeriach), musi matować moją buzię aby nie wyglądała po godzinie jak kula dyskotekowa ;) i musi być trwały, ale nie za ciężki. Poszukiwania stają się ostatnio bardziej intensywne głównie z powodu zbliżającej się wielkimi krokami studniówki :) Długo myślałam nad produktem firmy Max Factor Pan Stik, i w końcu się skusiłam mimo że kolor nie jest idealny. Zamówiłam go online, na stronie Iperfumy.pl ze względu na cenę, ponieważ jest sporo niższa niż w drogerii. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii czytajcie dalej :)

Krótka historia:
Na rynku od 1947 roku. W miesięczniku "Samo zdrowie" napisano: "Co 10 sekund ktoś kupuje właśnie ten podkład w sztyfcie. Dlaczego? Zapewne dlatego, że gwarantuje półmatowe wykończenie makijażu, maskuje pęknięte naczynka i drobne defekty cery oraz jest super wygodny w użyciu. Do unowocześnionej wersji dodano filtry UV."
Poniżej zdjęcie pokazujące pierwsze opakowania PANSTIK.

Podkład w sztyfcie Pan Stik ma doskonałe właściwości korygujące - idealnie tuszuje wszelkie niedoskonałości skóry: popękane naczynka, przebarwienia, itp. Dzięki zawartości substancji o działaniu nawilżającym, podkład wspomaga utrzymywanie przez skórę jej naturalnej wilgotności.
Doskonały do wszystkich rodzajów cery. Podkład Pan Stick to maksymalne pokrycie przy minimalnym wysiłku. Kremowa konsystencja daje 

  • miękkie i naturalne wykończenie.
  • Maksymalne pokrycie przy minimum wysiłku
  • Praktyczny aplikator w formie sztyftu pozwala szybko i łatwo nakładać podkład
  • Pomaga ukryć przebarwienia, znamiona i plamki
  • Wygładza bruzdy i zmarszczki
  • Poręczny - idealny do poprawiania makijażu w biegu

Produkt totalnie mnie zaskoczył. Opakowanie jest takie malutkie że spokojnie mieści się w garści. Wykonane z porządnego, czarnego i matowego plastiku. Mimo upadków żyje cały i zdrowy, bez pęknięć na "obudowie" jak i w środku. Całość wygląda estetycznie i profesjonalnie, do tego mechanizm wydobywania podkładu jest sprawny i fajnie wykonany. Nie ma mowy o zacinaniu się. Warto zauważyć, że Panstik to 9g produktu, gdzie standardowo otrzymujemy w przypadku innych podkładów 30 ml produktu.  
Jak pisałam kolor troszkę za ciemny. Jest to typowy, ładny odcień beżu, ale po przypudrowaniu go pudrem transparentnym ładnie wygląda na buzi i nie odcina się. Zacznę może od konsystencji, ponieważ uważam że jest ona tutaj najważniejsza i o przez nią mogą toczyć się spory. Konsystencja jest kremowa, lekko tłusta i jednocześnie dosyć ciężka. Jestem posiadaczką cery mieszanej i własnie ze względu na ową ciężkość odradzam używania go osobom o tłustej cerze. U mnie w suchych miejscach mojej skóry sprawdza się świetnie, ale w strefie T wymaga poprawek po 4 godzinach. Jestem pewna, że na cerze tłustej podkład będzie brzydko spływać i mieć tendencję do zbierania się w załamaniach, a nawet może się zważyć. Mówię to z własnego doświadczenia. Nałożyłam go w całej strefie "T" i bardzo mocno podkreślił wszelkie zmarszczki mimiczne na czole. Na nosie po prostu się zważył. Jedynie na brodzie wyglądał przyzwoicie. Natomiast posiadaczki cery suchej będę zadowolone ze względu na właściwości nawilżające. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Zapach jest pudrowy i niestety dosyć mocny, ale po aplikacji na całe szczęście niewyczuwalny. Mnóstwo osób uważa, że Panstik jest świetnym rozwiązaniem jako korektor, a nie podkład. Tyle samo osób uważa, że jest zbyt ciężki i tworzy efekt maski. Otóż nie! Moim zdaniem jeśli będziemy nakładać podkład umiejętnie i w odpowiedniej ilości nie zrobi nam krzywdy. Odradzam nakładanie palcami, ponieważ zostawia smugi i nie równo kryje przez co twarz wygląda śmiesznie. Ja używam do tego celu zwilżonej gąbeczki typu BeautyBlender. Podkład po nałożeniu na twarz zamienia się w delikatnie pudrową warstewkę i pięknie stapia się ze skórą. Efekt bardzo zadowalający i naturalny. Utrzymuje się na buzi w stanie idealnym przez ok. 5 godziny. Później w strefie T wymaga poprawek. Dobrze utrzymuje konturowanie. Jeśli chodzi o krycie to jest ono średnie ale możemy je delikatnie stopniować przez wklepywanie produktu w miejsca które tego wymagają.  Czy jestem zadowolona z podkładu? Tak, ale chciałabym żeby był trwalszy i bardziej matowił buźkę. Nie zatyka porów a przy bardzo tłustej cerze może się zważyć.


Ocena: 4/6
Cena: 23 zł na Iperfumy.pl

Co sądzicie o Panstik'u ? Miałyście? Jak wam się sprawdzał ? Dajcie znać :)

PS: Może wy polecicie mi jakiś dobry długotrwały podkład, który przeżyje studniówkę ? Myślałam o Pierr Rene Skin Balance Cover w kolorze 20. Może któraś z was go miała i wypowie się na jego temat? Będę wdzięczna za każdą pomoc :)