Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astor. Pokaż wszystkie posty

30.01.2017

Perfect Stay Lip Liner

Lubię na codziń mieć podkreślone usta. Nie raz pada na mocny odcień na ustach aby "coś" się jednak działo na całej twarzy. Glamour dawnych gwiazd jednak był tak kuszący, że próbowałam, szukałam, testowałam tak długo, aż znalazłam kilku "niemal odpowiednich" kandydatów do tytułu nieziemskiej czerwieni. Na moim blogu jest sporo postów z produktmi właśnie w tym kolorze. Dzisiaj natomiast skupię się na zupełnie innym odcieniu. Jest to taki mój ulubieniec w dni w których nie mam ochoty na przesadny makijaż czy po prostu zakładam na siebie wygodny duży sweter i dżinsy. Mowa tutaj konturówce Perfect Stay Lip Liner od firmy Astor. Co ważne nie używam jej jako standardowej konturówki tylko wypełniam nią całe usta i traktuję jak szminkę. Jesteście ciekawi jak się sprawdza? 
Czytajcie dalej. 

28.09.2016

Banalnie prosta kreska z pisakiem Astor

Jak wiecie kreska na powiece to u mnie obowiązek. Nie ważna jaka czy czarna, fioletowa, szara, gruba cienka, zakończona jaskółką czy nie, nie ma to większego znaczenia. Kreska musi być obowiązkowo. Uważam, że ten zabieg super podkreśla oko, ale także zagęszcza linie rzęs i modeluje powiekę. Byłam zwolenniczką eyelinerów w żelu przez bardzo długi czas. Tym razem skusiłam się na produkt nie tyle w kałamarzu co w pisaku. Ostatnie podejście do "mazaków" nie było zbyt trafne, ponieważ produkt z Loreal poleciał do kosza po kilku użycich. Niestety nie umieliśmy się dogadać. Zamawiając online skusiłam się na produkt firmy Astor. Skuszona niewielką ceną i ciekawością obietnic producenta wrzuciłam produkt do koszyka. Czy i tym razem kupiłam kolejny "mazakowy" bubel? Czytajcie dalej.

27.04.2015

Sposób na ujarzmienie brwi.

 
Muszę przyznać, że pomimo regulacji, moje brwi często żyją własnym życiem. Aby utrzymać idealny kształt muszę je mocno utrwalić, bo mam tendencje do przecierania twarzy rękoma. Mam dość długie włoski, które lubią wywijać się we wszystkie strony. Zwykle używam kolorowego żelu z Makeup Revolution, ale nie jest to najmocniejsza rzecz do utrwalania jakiej używałam. Cenię go głownie za odcień i lekkie rozjaśnienie włosków. Ostatnio jednak wróciłam też do czegoś, co trzyma moje włoski w miejscu przez praktycznie cały dzień. Co to? Mowa tu o żelu do brwi firmy Astor. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdza mi się ten produkt, czytajcie dalej :)

Żel do pielęgnacji i stylizacji brwi i rzęs dla perfekcyjnego podkreślenia spojrzenia. Szybkoschnąca formuła zawiera pantenol i modeluje rzęsy i brwi. Produkt ten pomoże ci ujarzmić włoski brwi i sprawi że będą one na swoim miejscu przez cały dzień aż do demakijażu. Testowany oftalmologicznie.
Opakowanie jest plastikowe, zawiera 5 ml żelu w kolorze przezroczystym. Całość wygląda jak mini tusz do rzęs. Całość dobrze wykonana. Napisy złote a czarnym tle całkiem ładnie się prezentują. Nie ścierają się z upływem czasu. Dzięki swoim małym wymiarom jest poręczny i zapewniam was, że zmieści się w każdej, nawet najmniejszej torebce damskiej.
 

Zacznę może od aplikatora produktu. Szczoteczka żelu jest bardzo sztywna i posiada spiralne włosie, które precyzyjnie nanosi preparat. Wyglądem przypomina standardową szczoteczkę do rzęs. Nic z niej nie ścieka, można wręcz odnieść wrażenie, że nie ma na niej grama produktu. O jego obecności zapewnia mnie natomiast zapach żelu. Jednak nie jest to nic przyjemnego dla nosa. Konsystencja jest jak sama nazwa mówi żelowa, mokra, nie rozlewa się przy nakładaniu na brwi. Zasycha dość szybko. W miarę upływu czasu od aplikacji nie spływa na twarz, nie robi brzydkich plam. Jedyne co to po kilku godzinach osiada na włoskach w postaci pyłku? Wygląda to trochę jak łupież na brwiach. Wygląda na to że żel po około 6 godzinach po prostu wykrusza się. Brwi po przeczesaniu szybko wysychają i stają się sztywne aż do momentu demakijażu. Nie są one absolutnie posklejane czy sztucznie wyglądające. Żel pięknie ujarzmia włoski, ale nie sposób go dostrzec. Nakładam go zarówno solo, jak i na cień do brwi i w obydwu przypadkach nadaje im niezwykle naturalny wygląd. Nie jest to produkt dla mnie niezbędny, traktuję ten żel raczej jako taki dodatek lub gdy koniecznie chcę ujarzmić moje brwi. Zapewne osoby borykające się z nieposłusznymi włoskami, które lubią wykręcać się w różne strony będą tym żelem zachwycone, ale ja aż tak mocno takich preparatów nie potrzebuję. Gdy go wykończę, raczej nie zdecyduję się na kolejne opakowanie co prawda żel jest dobry jeśli chodzi o ujarzmienie włosków. Robi to, do czego został stworzony, jednak ten osiadający się pyłek po kilku godzinach trochę mi tutaj przeszkadza. Nie powiem że wygląda to ładnie, o ile na jasnych włoskach nie będzie to widoczne tak na ciemnych trzeba się pilnować i co jakiś czas przeczesywać sobie brwi. Podsumowując żel jest dobry ale z drugiej strony robi małe psikusy, które nie którym będą przeszkadzać a innym z kolei nie. Jeśli szukacie czegoś do brwi w niedużej cenie to spróbujcie tego żelu.

Ocena: 4/6
Cena: 11 zł na Iperfumy.pl


A wy używacie tego typu produktów? Jeśli tak to co polecacie? A może uważacie to za zbędne?

15.04.2015

Bubel po raz kolejny...

Tusze do rzęs, to temat rzeka. Kiedyś zachwycałam się silikonowymi, małymi szczoteczkami, na długi czas zapominając o klasycznym włosiu maskar. Te małe sprawiały wrażenie łatwiejszych w obsłudze, z nimi przestałam mieć problem z umazaną tuszem powieką i zniszczonym makijażem oczu i choć nadal uważam że łatwiej nimi dotrzeć bezpośrednio u nasady rzęs, tak nie unikam już innych, nie neguję ze względu na rodzaj szczoteczki. Również i maskary o dziwnych kształtach szczoteczek, średniej długości włosia, potrafią dobrze z nami współpracować, choć potrzeba chwili, by nauczyć się z nimi obchodzić. Dzisiaj kilka słów o maskarze Astor Big & Beautiful Butterfly. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na jej temat czytajcie dalej.
To pierwsza maskara dająca tak spektakularne pogrubienie przy tak niesamowitej lekkości. Rzęsy stają się luksusowo długie, bez efektu obciążenia. Żelowa formuła o lekkiej teksturze zapewnia super pogrubienie i maksymalną elastyczność rzęs. Nie zawiera ciężkich olejków i wosków, oraz skoncentrowanych, ciemnych barwników. Maskara wyposażona jest w unikalną szczoteczkę dopasowującą się do wszystkich kształtów oczu, dla maksymalnego wydłużenia, pogrubienia i rozdzielenia rzęs już od najmniejszych włosków

Korzyści:

  • Super objętość bez obciążenia
  • Imponująco podkreślone i wciąż elastyczne rzęsy
  • Unikalna szczoteczka rozdzielająca rzęsy na całej ich długości
  • Testowany oftalmologicznie
  • Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe

Opakowanie z zewnątrz przyciąga wzrok, metalicznym różem, natomiast opływowy kształt, często ostatnio w tuszach spotykany, mnie osobiście denerwuje, lubi się przewracać, brudząc wszystko wokół.  Estetyczny minimalizm napisów cenię, jednak nigdzie wkoło nie mogłam doszukać się rysunku, jak wygląda jego szczoteczka. Szkoda, bo taka informacja mogłaby choć w jakimś stopniu zapobiec otwieraniu tuszy w drogeriach. Jeśli ktoś kupił w ciemno, widok tej szczoteczki może przerazić. Wygląda z zewnątrz bardzo ciekawie, a co wewnątrz? Wewnątrz zamknięty jest żelowy tusz i oryginalnego kształtu duża, szeroka szczotka wygięta w literę S. Gdy po raz pierwszy otworzyłam ten tusz, pomyślałam że na bank przy pierwszym użyciu wsadzę sobie tą grubą szczotę w oko.
Zacznę może od najważniejszej rzeczy a mianowicie nie od samej formuły maskary a od szczoteczki i tego jak się z nią współpracuję. Maskara posiada ciekawie powyginaną szczoteczkę. Kształtem przypomina mi falę. Szczoteczka jest duża, a włoski dość długie i gęsto osadzone nawet przy zwężaniu się szczoteczki (mowa tu o stronie którą zazwyczaj malujemy rzęsy od wewnętrznego kącika oka). Nie jest ona silikonowa, więc dla fanek szczoteczek silikonowych może ona nie spasować. Miałam kilka tuszy z dużymi szczoteczkami i zapewniam was że umiem się niemi obsługiwać i z kilkoma nawet się polubiłam na dłużej :) W tym przypadku  mimo to szczoteczka okazała się nie lada wyzwaniem. Kłopotliwym był nie tylko sam jej kształt, co i ilość tuszu jaką nabiera. Gęsto osadzone, średniej długości włosie, było całe sklejone tuszem. Musiałam każdorazowo zbierać nadmiar, by uniknąć katastrofy na rzęsach, a i tak wiele razy klęłam pod nosem, szybko ratując się grzebykiem. Trudno operować nią w pierwszych kilkunastu dniach. Formuła z początku jak u większości tuszy jest bardzo mokra co utrudnia malowanie rzęs i gwarantuje nam efekt sklejenia kilku rzęs w jedną grubą. Po dwóch tygodniach tusz "oddał" swoje i zmienił swoją konsystencję. Niestety efektywność tuszu zbytnio się nie poprawiła. Jedyne co się zmieniło to to, że rzęsy nie były już tak mocno sklejane. Jeśli chodzi o obietnice producenta to nie spełnia ich w ogóle. Maskara wydłuża rzęsy ale bardzo minimalnie. Z natury mam krótkie rzęsy i zależy mi na ich wydłużeniu jednak ten tusz nie koniecznie się sprawdza. Produkt ten nie dodaje rzęsą żadnej objętości. Nie pogrubia ich a już na pewno nie unosi. Może przy trzeciej warstwie na końcach były by minimalnie pogrubione ale u nasady totalnie sklejone. Szczoteczka trochę za duża. Dobrze rozczesuje rzęsy. Nie jest wodoodporna przez co łatwo się zmywa. Plusem jest to że się nie osypuje w ciągu dnia i przez 12 godzin wygląda na oczach tak samo jak zaraz po nałożeniu. Podsumowując nie jest to najlepszy produkt. Cieszę się, że nie skusiłam się na niego w drogerii stacjonarnej gdzie jego cena sięga 36 zł.

Ocena: 3/6
Cena: 18 zł na Iperfumy.pl / 36 zł Rossmann

Używałyście tej maskary? Jak wam się spisywała? A może polecicie swój ulubiony tusz? 

12.01.2015

Idealna maskara Astor Look Out

Jak każda kobieta uważam, że kosmetyków nigdy nie za wiele. Szczególnie tych które szybko zużywamy a podkreślają to co najważniejsze na twarzy. Mowa tu o tuszach do rzęs ! Mimo że ma dwa otwarte tusze, kupiłam następny. Lubię zmieniać maskary. Każda daje inny efekt. Każdego dnia używam tego produktu na jaki akuratnie mam ochotę, bądź według humoru :) Wiadomo tusze szybko wysychają i zmieniają swoje właściwości. Nie raz po otwarci tuszu daje on delikatny efekt, a po delikatnym wyschnięciu potrafi dać na prawdę dramatyczny wygląd oka :) Dziś kilka słów i maskarze firmy ASTOR Look Out :)
Spektakularnie wydłużone i uniesione rzęsy, zupełnie jak wachlarz. Inteligentna technologia: szczoteczka o elastycznym, podwójnym aplikatorze. Krótkie ząbki wyciągają rzęsy, a unikalny rząd dłuższych ząbków sprawia, że rzęsy są rozczesane we wszystkich kierunkach i uniesione jak nigdy dotąd. Efekt: bardziej otwarte, powiększone oko. 
 Mi bardzo się podoba. Jest małe i nie zawala nam dużo miejsca w torebce. Nie mam problemów z odkręcaniem bądź dokręcaniem mascary jak to się zdarzało w przypadku niektórych. Szczoteczka w tym produkcie jest sylikonowa. Producent zapewnia nas , że jest nowoczesna - podwójna. Krótsze mają wydłużyć nasze rzęsy a dłuższe ładnie je rozczesać . Szczoteczka BARDZO mi odpowiada. Łatwo się nią aplikuje i chyba rzeczywiście producent spełnił swoje obietnice. Ładnie wydłuża i rozdziela nasze rzęsy.
Kupiłam, bo to jeden z nowszych tuszy firmy ASTOR, którą ostatnio polubiłam. Tusz o śmiesznej szczoteczce, ale jak się okazuje – naprawdę działającej. Ładnie wydłuża rzęsy, nie sklejając ich. Szczoteczka łatwa w obsłudze i fajnie rozdziela rzęsy. Znajdują się na niej włoski od krótkich po długie, a z jednej strony znajduje się grzebyk z długimi włoskami, który ma za zadanie rozdzielać i wyczesać nadmiar produktu z rzęs. Swoje zadanie spełnia znakomicie. To, co ona z nimi robi to poezja. Jestem fanką efektu „sztucznych rzęs”.  Jedna warstwa daje bardzo delikatny, naturalny efekt. Ale jeśli tylko mamy więcej czasu i troszkę się nim pobawimy możemy osiągnąć bardzo ładny efekt i mocniejsze uniesienie oraz pogrubienie. Powiedziałabym że przede wszystkim wydłuża i pogrubia. No może delikatnie unosi u nasady. Świetnie sprawdza się w parze z innymi tuszami pogrubiającymi czy też wydłużającymi. Kolor produktu to czarna czerń. Nie ołówkowa, nie czekoladowa – jest to głęboki, prawdziwy odcień czerni. Tusz nie uczula, nie podrażnia. Nie jest wodoodporny, a więc łatwo się zmywa. Mimo to nie kruszy się i nie osypuje. Na oku wytrzymuje cały dzień. Bardzo ładnie wygląda na oku solo, to znaczy bez kreski na górnej linii rzęs. Konsystencja zaraz po otwarciu jest lekka a zarazem gęsta. Nie jest zbyt mokry ani zbyt suchy. Ładnie sunie po rzęsach. Z opakowania na szczoteczkę wydobywamy idealną ilość tuszu, nie ma potrzeby obcierania aplikatora o krawędź buteleczki. Konsystencja zmienia się po około 4 tygodniach użytkowania tuszu na bardziej suchą co znacznie utrudnia malowanie rzęs. Minusem może być fakt, że trzeba nauczyć się pracować z tą szczoteczką aby uzyskać efekt który obiecuje producent. Ja osobiście jestem zadowolona z tuszu. Cena drogeryjna to ok. 30 zł, jednak ja zamówiłam go za 19 zł w drogerii internetowej Iperfumy.pl  Tusz godny polecenia dla lubiących tego typu szczoteczki. Czy kupie ponownie ? Prawdopodobnie tak, jak tylko zużyje Max Factor 2000 Calorie. 

Ocena: 5/6
Cena: 19 zł na Iperfumy.pl


Używałyście tego tusz? A może polecacie inny produkt do malowania rzęs ? Dajcie znać :)

30.12.2014

Astor Perfect Stay Gel

Jeśli szukacie nowego eyelinera dla siebie, ten wpis jest dla Was. Dziś tylko żelowe i te w płynie, pisakami zajmiemy się bowiem w innym poście:) Sama pamiętam jeszcze moment, kiedy zdobić dobry eyeliner żelowy było naprawdę ciężko. Teraz na szczęście jest ich całkiem sporo i mamy duży wybór. Jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z makijażem i uczycie się robić kreski, możecie spokojnie zaopatrzyć się w eyeliner w pędzelku i żelowy, aby ocenić, którym łatwiej się wam posługiwać. Poszukiwanie idealnego i trwałego eyelinera nadal trwają. Jeszcze trzy tygodnie do studniówki a ja szukam idealnych i oczywiście jak najtrwalszych kosmetyków na ten wieczór. Eyeliner z Maybelline nie jest zły jednak nie jest też idealny, dlatego poszukiwania trwają. Składając zamówienie na Iperfumy.pl znowu wybrałam produkt w żelu, tym razem nieco tańszy bo wierze, że tanie nie znaczy złe :) Czy wybór okazał się trafny? 
Żelowy eyeliner zapewnia:
  •  więcej intensywności niż eyeliner w płynie,
  •  więcej efektu koloru niż w przypadku eyelinera z końcówką flamastra,
  •  precyzję jaką zapewnia zastosowanie pędzelka,
  •  trwałość przez 24 godziny,
  •  100% wodoodporność.

LISTA SKŁADNIKÓW

COCONUT ALKANES, OZOKERITE, ISODODECANE, VP/EICOSENE COPOLYMER, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, CERA ALBA/ BEESWAX/CIRE D'ABEILLE, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, POLYETHYLENE, CAPRYLYL GLYCOL, [May Contain/Peut Contenir/+/-:IRON OXIDES (CI 77499)].

Dosyć ładnie wyglądający słoiczek, wykonany z mocnego plastiku. Do zestawu dołączony jest pędzelek. Znajdziemy go po odkręceniu rączki od wieczka słoiczka. Pędzelek bardzo miękki, można nim precyzyjnie pracować i narysować nawet najcieńszą kreskę. Moim zdaniem jedynym minusem jest nie poręczność pędzelka. Źle się trzyma go w dłoni, ponieważ jego trzonek jest krótki, a po przedłużeniu go nakrętką trzyma się go dosyć niewygodnie w ręce.
Eyeliner nie ma konkretnego zapachu. Więcej można napisać o jego konsystencji. Z wierzchu jest ona śliska, gładka i nieco mokra. Jednak po nabraniu eyelinera wydobywa się spod spodu gęsty żel. Eyeliner nakłada się bardzo gładko z takim fajnym poślizgiem co sprawia, że kreska wychodzi na prawdę równa bez żadnych pagórków :) Śmiało mogę stwierdzić, że ten produkt jest dużo lepszy od tak kochanego dotychczas eyelinera z Essence. Niestety daleko mu do obecnie używanego Maybelline lasting drama.  Może zacznę po kolei od plusów. Bardzo fajnie że do zestawu został dołączony pędzelek, który jest bardzo dobrej jakości. Często mówi się, że do eyelinerów żelowych powinno używać się pędzelków cienkich i najlepiej zakończonych delikatnym skosem, jednak ten zaokrąglony świetnie się spisuje do rysowania nawet najcieńszej kreski. Równie dobrze sprawdza się on do narysowania a także samego wyprowadzenia tak zwanej "jaskółki" kreski. Pędzelek jest solidnie wykonany, ponieważ używam go codziennie, myję zwykłym mydłem i nie stał się szorstki anie nie wypada z niego włosie. Konsystencja jest bardzo fajna. Delikatnie śliska i mokra sprawia że łatwo nakłada się na powiekę. Kreski wychodzą bardzo gładkie i równe i nie trzeba mieć do tego większej wprawy. Trwałość eyelinera na pewno nie jest 24 godzinna a formuła samego żelu nie jest 100% wodoodporna. Niestety mimo nałożonej bazy, czy też ceni eyeliner szybko odbija się na powiece (po około trzech godzinach) Plusem jest to, że liner ma bardzo intensywny czarny kolor. Jedna warstwa wystarczy aby dokładnie bez prześwitów pokryć linię rzęs. Produkt ten niestety ale nie jest trwały. Zaczyna ścierać się po około 5 godzinach nie tylko w miejscu prowadzenia jaskółki ale także w środkowej części powieki. Po całym dniu wyciągnięta "jaskółka" znika z oka a kreska po prostu urywa się wraz z końcem linii rzęs. Następstwem tego jest kruszenie się i osypywanie produktu na przestrzeń pod okiem co gwarantuje nam szybki i nieestetyczny efekt "pandy". Jeśli chodzi o wodoodporną formułę to eyeliner nie wytrzymuje na linii wodnej nawet 4 godzin i można go zmyć z trudnościami, ale można :) zwykłą wodą. Płyn micelarny z Biedronki beBeauty radzi sobie z nim bez problemu w przeciwieństwie do obecnie używanego produktu z maybelline. Eyeliner nie zasycha w słoiczku i jest bardzo wydajny. Minusem może być cena ok. 20 - 25 zł. Coraz częściej stosuje ten produkt jako ciemna baza pod cienie. Zagruntowana pigmentem dobrze radzi sobie w przypadku tworzenia smoky eyes Myślę, że produkt nie jest zły ale też nie powala na kolana. Możliwe, że na mniej tłustych i nie opadających powiekach może sprawować się idealnie. U mnie jednak się nie sprawdził. 

Ocena: 3/6
Cena:  18 zł na Iperfumy.pl 

Miałyście ten eyeliner? Jak wam się sprawował ? Dajcie znać :)

25.03.2013

Astor Rouge Couture Ballerine Pink

Ostatnio większość notek była z kosmetykami pielęgnacyjnymi, więc teraz przyszła kolej na kosmetyki kolorowe, które jednak bardziej lubię ;) Od sklepu Nasza Drogeria otrzymałam do testów szminkę i puder transparentny o którym więcej napiszę w następnej notce. Dziś przedstawiam wam szminkę firmy Astor Rouge Couture w kolorze 101 Ballerine Pink. Jeśli chcecie wiedzieć jak się u mnie sprawowała zapraszam do dalszego czytania ;)

Od producenta: 
Nadaje głęboki, bogaty i trwały kolor - dzięki intensywnym, rozpraszającym światło pigmentom. Tworzą one na ustach równomierną warstwę koloru, która utrzymuje się aż do 9 godzin.
Doskonale nawilża i wygładza usta - ponieważ zawiera kwas hialuronowy, który intensywnie nawilża komórki skóry oraz kompleks witamin, który je odżywia.
Jedwabisty dotyk luksusu - ekskluzywna formuła z jedwabiem daje wrażenie miękkości i przyjemnie rozprowadza się na ustach, a delikatny fiołkowy zapach subtelnie pobudza zmysły.

Opakowanie:
Proste i zgrabne wyglądające elegancko. Wykonane z dobrego plastiku. Mimo upadku opakowanie ani zawartość nie połamało się. Napisy z naklejki również nie ścierają się.

Konsystencja i zapach:
Szminka na pierwszy rzut oka wydaje się być bardzo treściwa, sucha i dosyć toporna, ale po zetknięciu jej ze skórą konsystencja się mienia i szminka staje się kremowa i miękka. Zapach średnio przypadł mi do gustu, ponieważ pachnie... winem? W prawdzie na ustach jest słabo wyczuwalny ale jednak jest...

Moja opinia:
Jak na cenę 8 zł to jest to bardzo dobry produkt, choć nie tak dobry jak Eliksiry firmy Wibo z tej samej półki cenowej. Kolor jest ładnie nasycony, szminka dobrze pokrywa całe usta już za pierwszym razem. Bardzo dobrze się rozprowadza i nie zostawia brzydkich, niepomalowanych plam. Nie podkreśla suchych skórek. Na początku, zaraz po nałożeniu szminki czuć delikatne nawilżenie, jednak po chwili usta są suche chociaż producent obiecuje doskonałe nawilżenie. Produkt również nie utrzymuje się 9 godzin. Intensywny kolor wytrzymuje na ustach do godziny, potem szminka równomiernie się ściera i zostawia delikatny, wyblakły kolor. Plusem tego produktu jest to, że można stopniować intensywność kolorów nakładając kilka warstw. Napiszcie mi czy macie może szminkę z tej serii?

Ocena: 4/6
Cena: 8 zł