Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podkłady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podkłady. Pokaż wszystkie posty

9.06.2018

True Match w nowej odsłonie

Nie ma co ukrywać, że wybór podkłady to największe wyzwanie kosmetyczne z jakim przychodzi nam się zmierzyć. Ja mam na ich punkcie bzika, testuję nowości, wracam do sprawdzonych wyborów lub daję szanse tym, które zawiodły w pierwszym podejściu. Dziś przyszedł czas na markę L’Oréal Paris i podkład z serii True Match. Po wypróbowaniu korektora tej serii, który średnio mi podpasował (był jeszcze w starej formule) nie byłam chętna do testowania podkładu z tej samej rodziny. Po ponad pół roku zdecydowałam się, i po przeczytaniu pochlebnych opinii na jego temat postanowiłam go zamówić. Jak się sprawdził? Czytajcie dalej.


22.02.2018

Catrice Liquid Coverage HD.

Normą jest u mnie to, że rzadko zobaczycie u mnie coś, co jest aktualnie na topie, co przewija się na instagram'ie czy blogach. Żeby kupić te "rewelacyjne nowości" nie raz potrzebuje nawet kilku miesięcy, żeby w końcu po nie sięgnąć. Najczęściej sama lubię się przekonać, czy to tylko zachwyt reklamowy czy rzeczywiście coś wyjątkowego, więc postanowiłam w końcu zamówić podkład i przekonać się na własnej skórze jak to z nim jest. Dziś u mnie recenzja osławionego w blogosferze Catrice Liquid Coverage HD.

Druga Skóra. Podkład HD Liquid Coverage to wygładzona cera z efektem “high definition”. Wyjątkowo lekka formuła, którą aplikuje się pipetą, oferuje wysokie krycie i utrzymuje się na skórze do 24 godzin. Cera wygląda nieskazitelnie, a przy tym naturalnie, podkładu nie czuć na skórze. Skóra jest gotowa na światła jupiterów i bycie w centrum kamery!
  • Wysokie krycie i naturalny wygląd
  • Ultra lekka płynna formuła
  • Perfekcyjna cera przez 24 godziny

18.05.2017

Lekki podkład na lato dla cery mieszanej

Podkłady jest to temat, który lubię najbardziej. Ciężko znaleźć coś dobrego i drogeryjnego w rozsądnej cenie. Zazwyczaj każdy dobry podkład który mi podpasował zostaje "ulepszany" lub wycofywany przez producenta. Podobnie było z Bourjois Healthy Mix. Obecnie w drogeriach jest do kupienia podkład w nowej formule, wzbogacony o witaminy. Czy nowa wersja tego produktu jest równie dobra jak poprzednia? Czytajcie dalej. 

27.02.2017

Kosmetyk Wszech Czasów!

Dziś troszkę o podkładzie, na którego recenzje czekałyście.  Pierre Rene Skin Balance, zyskał już grono wielbicielek na kwc i to całkowicie zasłużenie:) Jeśli macie mieszaną lub tłustą skórę i szukacie czegoś trwałego oraz dobrze kryjącego, powinnyście zerknąć na recenzje. Jak wygląda na skórze? U kogo się sprawdzi i jak wypada w porównaniu do słynnego Revlon Color Stay? Jakie ma wady? 
Wszystkiego dowiecie się z reszty posta...

6.07.2016

Lekki, idealny podkład na lato.

Lato i upały. Żar lejący się z nieba i uczucie ważącej się maski na buzi doskwiera nam coraz częściej. Kocham lato ale już mniej lubię nakładać o tej porze roku ciężkie podkłady i inne kosmetyki na buzię. Prawdą jest, że przy cerze tłustej bardzo łatwo można nabawić się efektu ciasta na twarzy, a przecież nie o to nam chodzi. Kiedy temperatura osiąga powyżej 25 stopni sięgam po coś lekkiego. W tym roku zdecydowałam się na 123 Perfect CC Cream od Bourjois. Jeśli jesteście ciekawi czy mi się sprawdził, to czytajcie dalej :)
Nowa generacja kosmetyków pielęgnacyjnych, które dodatkowo gwarantują efekt ujednoliconej, rozświetlonej cery, maskując wszelkie niedoskonałości. 123 Perfect CC Cream to lekka, nietłusta formuła oparta na pigmentach o potrójnym działaniu korygującym (niwelującym oznaki zmęczenia, zaczerwienienia oraz przebarwienia), która zapewnia 24 godzinne nawilżanie i ochronę przed słońcem dzięki faktorowi SPF 15. Efekt: rozświetlona, ujednolicona cera oraz aksamitnie gładka skóra przez cały dzień. Dostępny w 4 odcieniach. Formuła zawiera 3 pigmenty, które korygują koloryt cery: brzoskwiniowy - przeciw oznakom zmęczenia, zielony - przeciw zaczerwienieniom, biały - przeciw przebarwieniom.
Tubka jednak jest miękka i  posiada długi, wąski dzióbek, więc dozowanie kosmetyku i aplikacja, są banalnie proste i nie wymagają większej wprawy. :) Ja zawsze wyciskam odrobinę na dłoń, następnie aplikuję na twarz po czym wszystko wklepuję gąbeczką. Mimo, że opakowanie nie sprawia problemów wolałabym aby ten produkt był dozowany przez pompkę. Ale to tylko takie moje widzi mi się :)
Długo chodziłam wokół tej tubki i nie mogłam zdecydować się na zakup. Najjaśniejszy kolor wydawał się za ciemny, właściwości i wykończenie z opisu koleżanki mnie nie przekonywały, ale postanowiłam dać mu szansę. Jego cena w drogeriach dochodzi nie raz do 50 zł. JA zamówiłam go na Iperfumy.pl za niecałe 32 zł. Dziś zdradzę Wam, czy żałuję zakupu i jak sprawdza się produkt Bourjois na mojej skórze.

Kolor 31(najjaśniejszy) jest typowy dla gamy Bourjois - zero w nim różowych tonów. Za to lubię m.in. markę. Jest trochę ciemniejszy i mniej żółty niż  51 Bourjois HM, który wciąż pozostaje moim ulubieńcem. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona! CC Cream niesamowicie przypadł mi do gustu. Już po pierwszym nałożeniu byłam na tak, gdy okazało się, że odcień 31 idealnie stopił się z moją skórą. Mimo wcześniejszych obaw nie odznacza się na twarzy i jest dla mnie odpowiedni nawet teraz, gdy jestem blada jak ściana. Dla mnie to idealny lekki podkład na dzień. Ładnie wyrównuje koloryt cery, ujednolica ją, optycznie wygładza i maskuje pory. Nie zakryje większych zmian, ale od tego mamy korektor. Podoba mi się w nim też to, że nieprzypudrowany nie jest tłusty i klejący. Choć ja i tak każdy podkład/BB/CC krem wykańczam pudrem. Gdy już to zrobię, produkt ten bez poprawek siedzi na mojej buzi około 5-6 godzin w zależności od temperatury. Później wymagana jest bibułka matująca w strefie T. Schodzi z twarzy równomiernie, po 12 godzinach najmniej mam go w skrzydełkach nosa.
Nie wymagam od niego by trzymał się cały dzień, od tego mam mocniej kryjące i cięższe kosmetyki, ten ma wyglądać na mnie dobrze i świeżo w trakcie 'normalnego dnia'. Być lekki, niewyczuwalny na skórze i nie zapychać. Upiększać moją skórę w niewidoczny sposób. To właśnie robi. Nie podkreśla również suchych skórek i dodatkowo nie przesusza cery.  Na plus także SPF15 choć u mnie i tak w użyciu aktualnie 30 z Vichy, z którą dobrze CC współpracuje.

Podsumowując, uważam, że to dobry, lekki kosmetyk na co dzień. Nie polecałabym go raczej na ważne wyjścia (imprezy, wesela itd.) Sprawdzi się u dziewczyn, które nie mają zbyt wiele niespodzianek do ukrycia (rozległych zaczerwienień, czy zmian trądzikowych na pewno nie przykryje). Obawiam się, że posiadaczki typowo tłustej skóry mogą być z niego niezadowolone, wydaje mi się, że szybko spłynie ze strefy T. Skóry mieszane, normalne, a nawet suche powinny go polubić. :)
Ocena: 5/6
Cena: 30 zł na Iperfumy.pl

3.03.2016

Poszukiwany podkład idealny. Tym razem to ten ?

Nie ma co ukrywać, że wybór podkłady to największe wyzwanie kosmetyczne z jakim przychodzi nam się zmierzyć. Ja mam na ich punkcie bzika, testuję nowości, wracam do sprawdzonych wyborów lub daję szanse tym, które zawiodły w pierwszym podejściu. Bo czasami tak bywa, że kupujemy urzeczone recenzją, opinią koleżanki lub pod wpływem promocji, po czym nasz zakup ląduje na dnie kosmetyczki, a my jesteśmy poirytowane, że źle zainwestowałyśmy nasze pieniążki.
Ja tak mam z marką Maybelline, każde podejście do ich podkładów (tylko podkładów, bo jestem wierną fanką ich tuszów i pomadek) kończyło się rozczarowaniem...aż tu pojawił się Affinimat!
Podkład Affinimat Maybelline łączy w sobie dwie najważniejsze cechy podkładów - matuje i dopasowuje się do odcienia skóry. Bazuje na sile absorbujących mikrogąbeczek, które natychmiast wchłaniają nadmiar sebum, co zapewnia 100% efektu matowej skóry oraz, jak pozostałe podkłady z gamy Affinitone, idealnie stapia się z odcieniem oraz strukturą skóry, gwarantując perfekcyjne i matowe wykończenie makijażu. Dostępny w 8 odcieniach. Dostępny w wersji matującej dla skóry tłustej i mieszanej oraz w wersji delikatnie rozświetlającej dedykowanej wszystkim typom skóry. 
 Podkład zamknięty jest w buteleczce wykonanej z miękkiego plastiku. Zakończona płaską nakrętką, która umożliwia postawienie produktu. Zawartość opakowania to standardowe 30 ml. Design przyjemny dla oka. Tubka lekko matowa. Przez przezroczyste okienko widać kolor podkładu oraz jego ubytek co jest bardzo przydatne przy tego typu kosmetykach.
Produkt mam w kolorze 02 Light Porcelain. Odcień jest dla mnie idealny i chyba po raz pierwszy udało mi się znaleźć taki sam jasny kolor podkładu jak moja skóra. Jest to beżowy odcień z mocnymi żółtymi tonami. Nie ciemnieje na skórze, tak że super. Zapach i konsystencja. To dwie rzeczy których nie lubię w tym podkładzie. Produkt pachnie alkoholem, co mnie nie co zdziwiło. Zerkając z tyłu na skład zauważyłam, że alkohol jest na 3 czy 4 miejscu, a więc bardzo wysoko. Mimo, że jest to podkład dla cery mieszanej i tłustej nie powienien zajmować aż tak wysokiego miejsca. Owszem strefa "T" wymaga nie raz lekkiego wysuszenia ale cierpią na tym również pozostałe części twarzy. Z pewnością nie nada się dla osób z cerą normalną czy suchą. Konsystencja jest bardzo wodnista. Podkład dosłownie spływa z ręki podczas aplikacji. Przekłada się to na mniejszą wydajność kosmetyku. 

Co mi się w nim podoba to krycie oraz jego wykończenie. Kryje średnio co mi w zupełności wystarcza, ponieważ nie mam w obecnym czasie do zakrycia. Jeśli chodzi o wykończenie to faktycznie matuje ale nie jest to płaski mat co wygląda dosyć naturalnie. W sumie przez dosyć pudrowe wykończenie nie ma konieczności go pudrować, ponieważ podkład nie lepi się ani nie błyszczy. Mimo to ja go zawsze gruntuje, żeby utrzymać sebum w ryzach :) Jeśli chodzi o trwałość to podkład utzrymuje się u mnie spokojnie cały dzień. Pod podkład nakładam krem nawilżający, aby nie mieć wysuszonej buzi szczególnie na policzkach, ponieważ tak wysoko położony alkohol w składzie może narobić nam problemów. Nie wchodzi w zmarszczki lecz podkreśla często suche skórki, jendak dobry peeling to podstawa i z tym można sobie poradzić. Nie waży się na buzi i bardzo ładnie utrzymuje konturowanie. Dobrze rozporwadza się zarówno gąbeczką typu Beauty Blender jak i pędzlem. Czy polecam produkt ? Jestem z niego zadowolona szczególnie ze względu na kolor jak i lekkość jaką daję na buzi. Jeśli nie macie większych problemów do przykrycia na buzi to polecam spróbwać ten produkt. 
Ocena: 4/6
Cena: 28 zł na Iperfumy.pl 

Maiłyście ten produkt ? Jeśli tak to jak wam się sprawdził ? Dajcie znać :)

6.11.2015

Idealny, matujący, niedrogi podkład DROGERYJNY

Heej :) Na pewno zauważyliście moją dłuższą nieobecność na blogu i dosyć długie przerwy między postami. Wszystko to spowodowane nowym rokiem akademickim. Tak już nie jest to rok szkolny a akademicki. Ponoć pierwszy rok na studiach jest najtrudniejszy dlatego, że najsłabsi zostają po prostu odsiewani. Także pakowanie, przeprowadzka, ogarnianie się w nowym, większym mieście zajęło mi trochę czasu. Postaram się teraz pisać posty zacznie częściej :). Myślę także nad jakimś konkursem/rozdaniem dla was oraz nad zmianą wyglądu bloga. Jeśli macie jakieś pomysły na konkurs lub znacie kogoś kto robi fajne szablony na bloga i ma głowę pełną pomysłów dajcie znać :) A teraz pora na dzisiejszego bohatera postu. Mowa tu o podkładzie firmy Catrice. Muszę wam powiedzieć, że mam jeszcze kilka produktów tej firmy które są na prawdę godne polecenia. Ich recenzje ukażą się niebawem na blogu. A tym czasem zapraszam do czytania o podkładzie matującym. 
Naturalne odcienie: nowy podkład All Matt Plus - Shine Control Make Up działa jak druga skóra. Niechciany połysk jest pod kontrolą, cera jest zmatowiona, a skóra odpowiednio nawilżona. Jednocześnie podkład z formułą beztłuszczową zapewnia długotrwały makijaż, który tuszuje drobne niedoskonałości skóry. Odbijające światło pigmenty zapewniają jedwabiście matowe wykończenie i idealnie świeży wygląd. Testowany dermatologicznie. Dostępny w czterech odcieniach. Pojemność 30 ml.
Produkt zapakowany jest w dość elegancką, prostą, funkcjonalną szklaną buteleczkę z dozownikiem. Pojemność to nasze standardowe 30 ml.  Całość wykonana z porządnego, grubego szkła dzięki czemu nie pęknie nam przy upadku z dużej wysokości. Pompka sprawuje się super, nic się nie zacina, a plastik nie pęka.

Jak widzicie na zdjęciu niżej zabłysnęłam inteligencją i odkręciłam nakrętkę zamiast podnieść ją do góry dlatego moim oczom nie ukazała się pompka tylko szpatułka... Ale spokojnie, już wiem że jest i pompka dozująca produkt... xD 
Zacznę od kwestii najważniejszych czyli od koloru oraz konsystencji. Podkład posiadam tradycyjnie w najjaśniejszym kolorze a mianowicie, 010 LIGHT BEIGE. Jest to kolor o beżowych tonach. Dla mnie jest okej, ale mógłby mieć odrobinę więcej żółtego pigmentu. Zapach jest przyjemny, delikatny i niedrażniący. Konsystencja jest zwarta. Podkład nie spływa z dłoni czy twarzy ale też nie jest mega gęsty. Podkład jest kremowy co pomaga i ułatwia rozprowadzanie na twarzy. Jeśli chodzi o aplikację to testowałam nakładanie go gąbeczką, pędzlem typu flat top oraz delikatnie zaokrągloną kuleczką. Obojętnie którą metodą nałożymy i rozporwadzimy podkład wygląda on naturalnie, ma dobre krycie zaczerwienień, oraz zmian trądzikowych jak również nie daje efektu maski. Nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w żadne zmarszczki/załamania, nie wysuszył mi skóry, nie podrażnił ani jej nie zapchał. Zapach dość szybko się ulatnia. Nie podkreśla porów i przede wszystkim NIE CIEMNIEJE! Dawno nie miałam podkładu, który przez cały dzień nie zmienia koloru. Podkład jest matujący i skóra po aplikacji produktu jest wygładzona i zmatowiona (jednak nie jest to efekt płaskiego matu). Powiedziałabym raczej, że jest to efekt satynowy. Osoby z minimalną skłonnością do wydzielania sebum nie będą musiały go nawet przypudrowywać bo efekt matu jaki on daje jest na prawdę dobry. Przy mojej skórze która w strefie "T" wygląda jak kula dyskotekowa podkład musiałam przypudrować. Na skórze utrzymuje się cały dzień. Skóra na czole i wokół nosa zaczyna mi się świecić po ok. 6h co dla mnie jest świetnym efektem. Polecam ten podkład, ponieważ u mnie sprawdza się świetnie i nie mam do niego zastrzeżeń. 

Ocena: 5/6
Cena: 30 zł na Iperfumy.pl



25.10.2015

Tanie nie znaczy złe !

"Perfekcyjny makijaż nasycony blaskiem. Rozświetlenie, optyczna korekta niedoskonałości cery, supernaturalny makijaż, długotrwały efekt. Zmniejsza idoczność niedoskonałości cery, optycznie je minimalizując. Zawiera specjalne cząsteczki odbijające światło i rozpraszające je pod różnym kątem, dzięki czemu zapewnia perfekcyjny makijaż nasycony blaskiem.  Pięknie rozświetla, pozostawiając naturalny efekt zdrowej, wypoczętej i nawilżonej cery. "

 Nie wiem czy już wspominałam, że bardzo lubię polskie marki kosmetyczne i chętnie z nich korzystam, zwłaszcza z kosmetyków pielęgnacyjnych. Jeśli chodzi o makijaż, a w szczególności o podkłady to miałam jakiegoś takiego pecha, że niestety wszystkie podkłady polskich firm nabierały na mojej twarzy odcień pomarańczowy. Pomijam już fakt, że nawet najjaśniejsze odcienie okazywały się za ciemne. 

Po Bell Illumi sięgnęłam pod wpływem bardzo pozytywnych opinii na wizażu i YT. Wiele dziewczyn rekomendowało go nawet dla osób z tłustą i świecącą się skórą, mimo że to podkład rozświetlający. Cena nie jakaś wygórowana, bo ja zapłaciłam za niego około 14 PLN w Biedronce.
Wzięłam z półki najjaśniejszy odcień 01 light beige i muszę Wam powiedzieć, że ten kolor jest bardzo przyjemny. Nie ciemnieje, jest przyjemnie neutralny i dobrze się komponuje z moją cerą. Osoby, którym brakuje w drogeriach jasnych odcieni, powinny być zadowolone. Opakowanie jakie jest każdy widzi. Taka przyjemna tubka z dzióbkiem. To co mi się w nim podoba to dozownik, dzióbek dzięki któremu łatwo jest nałożyć fluid zarówno na rękę, twarz lub pędzelek. Fam fluid pachnie kwiatowo, bardzo przyjemnie. Na buźkę nakłada się go bardzo szybko i nie robi smug. Krycie można sobie stopniować od delikatnego (który ja stosuję) po mocny.

Podkład ma lejącą i nawet lekką konsystencję, jak na kategorię produktów z serii long-lasting. Bardzo dobrze się rozciera i wtapia w cerę. Nakładam go palcami lub pędzlem. Zawsze wygląda dobrze. Nie ściera się w ciągu dnia. Podczas wieczornego demakijażu naprawdę sporo go zostaje na płatku. Świetnie wyrównuje koloryt skóry i subtelnie ją rozświetla. Mimo, że mam cerę tłustą podkłąd po przypudrowaniu wygląda na prawdę dobrze i co ważne nie waży się na buzi. Jak dla mnie świetny i nie drogi. Mogę wam go szczerze polecić :)

Ocena: 5/6
Cena: 14 zł w Biedronce, Natura. 

16.07.2015

MAC'owe Love ?! Nie tym razem.

Hej ! Dziś przyszedł czas na dłuuugo wyczekiwany przez niektórych, (o czym dowiedziałam się przez snapa - zapraszam: inmakeupworld) post o dosyć drogim kosmetyku. Wiecie, że rzadko kiedy kupuje kosmetyki drogich marek. Raczej skupiam się na tych drogeryjnych. Zawsze chciałam mieć coś z firmy MAC. Tak to może dziwna przypadłość, ale każda z dziewczyn która już mocno wkręci się w świat makijażu ma potrzebę posiadania czegoś z firmy, którą jest określana "wyższą półką" . Tak było i ze mną. Robiąc zamówienie na stronie Iperfumy.pl skusiłam się na jeden produkt, który był wtedy w promocji. Mowa tu o Mac Powder plus Foundation. Jeśli chcecie wiedzieć więcej czytajcie dalej :)

Studio Fix to puder i podkład w jednym, łączący dobre krycie z łatwością aplikacji. Stworzony do używania na sucho, puder z pigmentami tworzy matową, jedwabistą teksturę. Zawiera krzemionkę i talk, absorbujące ze skóry serum oraz pomagające zachować gładkie, matowe wykończenie makijażu. Talk, zmielony do mikroskopijnych rozmiarów, zapewnienia skórze piękną teksturę, jednocześnie pozwala jej oddychać. Studio Fix to produkt trwały, dostępny w szerokiej gamie kolorów (C - odcienie żółte, NC - odcienie naturalne, NW - odcienie różowe). Może być aplikowany za pomocą pędzla, gąbki lub puszka. Posiada lusterko oraz dodatkową przegródkę z gąbeczką.

Opakowanie satysfakcjonuje mnie w 100%, ma wszystko, co jest mi w tego rodzaju kosmetyku potrzebne. Dwupoziomowa puderniczka z osobną przegrodą na gąbkę i z lusterkiem, przy użyciu którego mogę śmiało zrobić cały makijaż. Dodatkowo przegroda na gąbeczkę jest wyposażona w małe otworki, przez które dostaje się powietrze co sprawia, że całość jest bardziej higieniczna. Ponadto całą tą zawartość opakowano w solidny plastik z porządnym zatrzaskiem. Przyjemność użytku bezdyskusyjna.

Gama kolorystyczna jest duża. Odcienie ciepłe i zimne. Ryzykuję stwierdzeniem, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie w udziale przypadł odcień NC15, który na obecny czas upałów jest dla mnie za jasny, ponieważ mocno się opaliłam. Przypominam, że płynne konsystencje MAC mogą zachowywać się różnie i w takiej formule wybrałabym odcień o poziom jaśniejszy. Puder nałożony już na twarz nie utlenia się i tak długo, jak na niej jest, utrzymuje wyjściowy kolor.
Kosmetyk degustowałam dwojako. Jako puder wykończeniowy lub w roli podkładu. Oprócz tego często służy mi do poprawek w ciągu dnia. Działanie w każdym przypadku oceniam podobnie. Bezwarunkowo należy uważać z nakładaną ilością, by nie skończyć z mianem nadwornej pudernicy, gdyż zwyczajnie jest na twarzy widoczny, a każdy znajdujący się na niej włosek zostaje silnie zaakcentowany. Radykalny efekt maski raczej trudno sobie zafundować, jednak każda kolejna warstwa staje się mocno odczuwalna na twarzy, więc to kwestia komfortu i tego, ile możecie znieść ;) Plusem jest fakt, że produkt tuż po aplikacji nie uwidacznia porów skóry, minusem to, że obnaża je wraz z upływem czasu... Poza tym, lubi podkreślać suche skórki - nawet te, które normalnie nie są widoczne.
Studio Fix Powder tuż po aplikacji daje matowe wykończenie, jednak na mojej bardzo tłustej cerze, początkowy mat szybko się wchłania, a sam puder nie utrzymuje błysku w ryzach, więc poprawki robić muszę dość często. Bez nich twarz nie przetrwa w stanie pokazywalności przez cały dzień.
Noszony solo lubi się warzyć i zbierać w załamaniach skóry, ale to zależy od ilości wydzielanego przez gruczoły sebum, no i ewentualnej aktywności mimiki twarzy :) Jednak najgorsze jest dla mnie to, jak cera wygląda po jego zmyciu. Często pojawiają się na niej wypryski - problemy mniejsze, czy większe. Skóra jest szorstka i zwyczajnie nieprzyjemna. Niejednokrotnie czułam, jakby cera się pod nim dusiła. Podobne odczucia wzbudził we mnie Matchmaster, ich płynna formuła. Czyżby MACowe podkłady nie były mi pisane? Oprócz tego nie zauważyłam wysuszenia cery, ale kiedy była ona wyjątkowo odwodniona, używanie kosmetyku solo, w roli podkładu, nie było dla mnie najwygodniejszym wyjściem, gdyż odczuwałam wówczas dyskomfort ściągniętej skóry. 
Ostatecznie, na bazie tych doświadczeń, w moim przypadku, produkt lepiej sprawdził się w roli kosmetyku przeznaczonego do poprawek w ciągu dnia. Odnajduje się w tym zastosowaniu dzięki opakowaniu, a i trwałość jego oraz komfort poczucia na skórze są nieporównywalnie mniej dokuczliwe, niż obsadzenie go w głównej roli na-twarzy. 

Ocena: 3/6
Cena: 109 zł na Iperfumy.pl

Macie jakieś ksometyki w firmy MAC ? Co polecacie ? Dajcie znać :)

19.11.2014

Panstik - hit czy kit ?

Poszukiwania idealnego podkładu nadal trwają. Jaki jest mój ideał? Musi mieć jasny, wpadający w żółte tony kolor (tak wiem, ciężko o to w naszych drogeriach), musi matować moją buzię aby nie wyglądała po godzinie jak kula dyskotekowa ;) i musi być trwały, ale nie za ciężki. Poszukiwania stają się ostatnio bardziej intensywne głównie z powodu zbliżającej się wielkimi krokami studniówki :) Długo myślałam nad produktem firmy Max Factor Pan Stik, i w końcu się skusiłam mimo że kolor nie jest idealny. Zamówiłam go online, na stronie Iperfumy.pl ze względu na cenę, ponieważ jest sporo niższa niż w drogerii. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii czytajcie dalej :)

Krótka historia:
Na rynku od 1947 roku. W miesięczniku "Samo zdrowie" napisano: "Co 10 sekund ktoś kupuje właśnie ten podkład w sztyfcie. Dlaczego? Zapewne dlatego, że gwarantuje półmatowe wykończenie makijażu, maskuje pęknięte naczynka i drobne defekty cery oraz jest super wygodny w użyciu. Do unowocześnionej wersji dodano filtry UV."
Poniżej zdjęcie pokazujące pierwsze opakowania PANSTIK.

Podkład w sztyfcie Pan Stik ma doskonałe właściwości korygujące - idealnie tuszuje wszelkie niedoskonałości skóry: popękane naczynka, przebarwienia, itp. Dzięki zawartości substancji o działaniu nawilżającym, podkład wspomaga utrzymywanie przez skórę jej naturalnej wilgotności.
Doskonały do wszystkich rodzajów cery. Podkład Pan Stick to maksymalne pokrycie przy minimalnym wysiłku. Kremowa konsystencja daje 

  • miękkie i naturalne wykończenie.
  • Maksymalne pokrycie przy minimum wysiłku
  • Praktyczny aplikator w formie sztyftu pozwala szybko i łatwo nakładać podkład
  • Pomaga ukryć przebarwienia, znamiona i plamki
  • Wygładza bruzdy i zmarszczki
  • Poręczny - idealny do poprawiania makijażu w biegu

Produkt totalnie mnie zaskoczył. Opakowanie jest takie malutkie że spokojnie mieści się w garści. Wykonane z porządnego, czarnego i matowego plastiku. Mimo upadków żyje cały i zdrowy, bez pęknięć na "obudowie" jak i w środku. Całość wygląda estetycznie i profesjonalnie, do tego mechanizm wydobywania podkładu jest sprawny i fajnie wykonany. Nie ma mowy o zacinaniu się. Warto zauważyć, że Panstik to 9g produktu, gdzie standardowo otrzymujemy w przypadku innych podkładów 30 ml produktu.  
Jak pisałam kolor troszkę za ciemny. Jest to typowy, ładny odcień beżu, ale po przypudrowaniu go pudrem transparentnym ładnie wygląda na buzi i nie odcina się. Zacznę może od konsystencji, ponieważ uważam że jest ona tutaj najważniejsza i o przez nią mogą toczyć się spory. Konsystencja jest kremowa, lekko tłusta i jednocześnie dosyć ciężka. Jestem posiadaczką cery mieszanej i własnie ze względu na ową ciężkość odradzam używania go osobom o tłustej cerze. U mnie w suchych miejscach mojej skóry sprawdza się świetnie, ale w strefie T wymaga poprawek po 4 godzinach. Jestem pewna, że na cerze tłustej podkład będzie brzydko spływać i mieć tendencję do zbierania się w załamaniach, a nawet może się zważyć. Mówię to z własnego doświadczenia. Nałożyłam go w całej strefie "T" i bardzo mocno podkreślił wszelkie zmarszczki mimiczne na czole. Na nosie po prostu się zważył. Jedynie na brodzie wyglądał przyzwoicie. Natomiast posiadaczki cery suchej będę zadowolone ze względu na właściwości nawilżające. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Zapach jest pudrowy i niestety dosyć mocny, ale po aplikacji na całe szczęście niewyczuwalny. Mnóstwo osób uważa, że Panstik jest świetnym rozwiązaniem jako korektor, a nie podkład. Tyle samo osób uważa, że jest zbyt ciężki i tworzy efekt maski. Otóż nie! Moim zdaniem jeśli będziemy nakładać podkład umiejętnie i w odpowiedniej ilości nie zrobi nam krzywdy. Odradzam nakładanie palcami, ponieważ zostawia smugi i nie równo kryje przez co twarz wygląda śmiesznie. Ja używam do tego celu zwilżonej gąbeczki typu BeautyBlender. Podkład po nałożeniu na twarz zamienia się w delikatnie pudrową warstewkę i pięknie stapia się ze skórą. Efekt bardzo zadowalający i naturalny. Utrzymuje się na buzi w stanie idealnym przez ok. 5 godziny. Później w strefie T wymaga poprawek. Dobrze utrzymuje konturowanie. Jeśli chodzi o krycie to jest ono średnie ale możemy je delikatnie stopniować przez wklepywanie produktu w miejsca które tego wymagają.  Czy jestem zadowolona z podkładu? Tak, ale chciałabym żeby był trwalszy i bardziej matowił buźkę. Nie zatyka porów a przy bardzo tłustej cerze może się zważyć.


Ocena: 4/6
Cena: 23 zł na Iperfumy.pl

Co sądzicie o Panstik'u ? Miałyście? Jak wam się sprawdzał ? Dajcie znać :)

PS: Może wy polecicie mi jakiś dobry długotrwały podkład, który przeżyje studniówkę ? Myślałam o Pierr Rene Skin Balance Cover w kolorze 20. Może któraś z was go miała i wypowie się na jego temat? Będę wdzięczna za każdą pomoc :)

12.06.2014

Test podkładu Match Perfection- Przed i Po.

Jak możecie zauważyć od ostatniego posta minęło już sporo czasu. Jak pewnie większości z was brak czasu spowodowany końcówką roku szkolnego, poprawianiem ocen a do tego praca w weekendy daje się we znaki. Ciężko jest pogodzić regularne dodawanie postów, szkołę, pracę i jeszcze czas na chwilę odpoczynku. Myślę, że nie długo się to skończy i wróci do normy. Nie dawno składałam zamówienie na stronie Iperfumy.pl i pokusiłam się na kilka nowości. Dzisiaj pokaże jedną z nich a mianowicie podkład firmy Rimmel Match Perfection.
Kryjący, niepozostawiający śladów podkład z zaawansowaną technologią Smar t- Tone dla efektu nieskazitelnej, perfekcyjnej cery w każdym świetle. Wzbogacony drobinkami szafiru dla efektu świetlistej i promiennej cery. Trwałość makijażu przez cały dzień. 
Match Perfection zostaje na skórze przez cały dzień i nie wymaga żadnych dodatkowych poprawek. Jest lekki i beztłuszczowy, dobrze się rozprowadza, posiada ochronny filtr SPF18, dzięki któremu cera jest cały czas pod ochroną. Match Perfection jest idealnym podkładem dla zabieganych współczesnych dziewczyn, ponieważ jego długotrwała formuła utrzymuje się na skórze do 16 godzin. Kolor nie blaknie, dzięki czemu można nosić go od rana do nocy, bez nanoszenia poprawek.
Szklana buteleczka nie wielkich rozmiarów, z delikatną szatą graficzną zaopatrzona w pompkę. Co bardzo mnie cieszy, ponieważ jest to praktyczne i higieniczne. Pompka nie zacina się, dozuje idealną ilość produktu. Całe opakowanie ogólnie jest bardzo trwałe i solidne.  
Konsystencja podkładu jest bardzo lekka co jest dużym plusem ze względu na obecną porę roku. Jest leista, gładka a zarazem tłustawa. Po nałożeniu na twarz mocno się świeci. Bardzo dobrze się rozprowadza pędzlem jak i palcami czy gąbeczką. Zapach jest bardzo ładny, przyjemny, delikatny i pudrowy. 
Mimo iż jestem posiadaczką cery tłustej z niewielkimi niedoskonałościami w takie upalne dni jakie się pojawiają stawiam na bardzo lekkie podkłady. W lecie musimy pamiętać że skóra musi oddychać, i nie możemy na nią ładować ciężkich, wielowarstwowych kosmetyków. Zacznę od tego, że Rimmel postarał się i w końcu zobaczyłam kolory podkładów które nie wpadają w róż i pomarańcz! o.O Gama kolorystyczna jest szeroka i uważam że każda z nas znajdzie coś dla siebie. Z tego co mi wiadomo najjaśniejszy kolor to 010, ja jednak skusiłam się na 100 Ivroy, ponieważ w lecie będę nieco opalona. Opakowanie również mnie zdziwiło swoją trwałością. Pompka się nie zacina, można wycisnąć od malutkiej kropli aż po dużą plamę bez żadnych problemów i rozpryskiwania się produktu. Zapach jest bardzo delikatny. Po aplikacji na buzi nie jest wyczuwalny. Produkt ma bardzo lekką i leistą konsystencję, która nie koniecznie przypadnie dziewczynom z cerą mieszaną i tłustą, ponieważ wykończenie nie jest matowe, wręcz przeciwnie dosyć tłuste, mokre. Podkład świetnie rozprowadza się pędzlem, gąbeczką i palcami. Nie zostawia smug, idealnie wtapia się w kolor cery. Jest całkowicie nie widoczny na skórze. Jeśli chodzi o krycie to jest średnie. Większych strupków, i wyprysków nie zakryje, trzeba sobie pomóc korektorem, ale delikatne przebarwienia, rumieńce spokojnie zakryje. Bez bazy, po samym przypudrowaniu trzyma się ok 6 godzin, potem równomiernie się ściera. Przy dobrej pielęgnacji nie podkreśla suchych skórek. (Robił to przed peelingiem, jednak po jego wykonaniu problem zniknął). Dobrą informacją jest to, że producent pomyślał o filtrze SPS 18. Trochę mało, ale dobre chociaż tyle. Cena w Rossmannie to 38 zł, co uważam lekką przesadą ale cena na Iperfumy.pl bardzo mi odpowiada, to niecałe 24 zł. Za taką cenę warto go kupić i przetestować. Myślę, że na lato dla osób z mniejszymi problemami jest idealny. 


Ocena: 4/6
Cena: 24 zł na Iperfumy.pl 
Rossmann: 38 zł. 


 Używałyście może tego podkładu? Jak wam się sprawdził? Może polecacie inny, równie dobry i lekki?