Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szminki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szminki. Pokaż wszystkie posty

31.08.2018

Royal Mat czyli moja ulubiona szminka

Jeśli mnie śledzicie od początku to wiecie, że zdecydowanie bardziej wolę pomadki niż błyszczyki. Nie boję się też mocnych kolorów, ale są dni kiedy na usta mam ochotę nałożyć coś delikatnego i subtelnego. Dziś przedstawię wam mojego ulubieńca jeśli chodzi o pomadkę. Jest to Royal Mat Lipstick od Pierre Renne. Już jakiś czas temu polubiłam się z tą firmą i coraz częściej sięgam po ich produkty. Dobra jakość produktu za przyzwoitą cenę.

11.03.2018

Rouge Velvet

Nie wiem dlaczego zawsze się długo wzbraniam przed niektórymi kultowymi rzeczami. Nie lubię rzucać się i bić w drogeriach o coś co jest aktualnie na topie. Ale po jakimś czasie zawsze się na tą rzecz skuszę i przepadam. Podobnie było kilka postów temu gdzie pisałam o podkładzie z Catrice - Liquid HD . Matowe pomadki niesamowicie mi się podobają, ale długo nie mogłam się do nich przekonać. Moje usta są dość problemowe, szybko pękają i pierzchną, a takie wykończenie niestety jeszcze to wzmaga. Na szczęście na rynku pojawiły się szminki tego typu, które zapewniają wysoki komfort noszenia. Dziś parę słów o kultowych już na ten moment szminkach Bourjois Rouge Edition Velvet.

26.02.2018

Ratunek dla spierzchniętych ust zimną!

Dzisiaj chciałam opisać wspaniały, naturalny i smaczny produkt - pomadkę peelingującą od Sylveco.
W okresie zimowym moje usta wymagają szczególnej pielęgnacji. Zwłaszcza, że uwielbiam matowe szminki, które wysuszają je ekstremalnie. Jednak wolę dobrze je nawilżyć, niż rezygnować z pięknego matu na ustach :) Do tej pory, nie peelingowałam ust a aby je nawilżyć stosowałam masełko Nivea lub Carmex.
Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Taki peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.

15.03.2017

Matowa szminka lepsza niż Golden Rose?

Marka Pierre Rene była mi jakoś bardzo odległa. Mimo, iż za każdym razem będąc w Naturze szafa przyciągała mnie swoim urokiem to jakimś dziwnym trafem rezygnowałam z zakupów lub nie mogłam zdecydować się na coś konkretnego. Skusiłam się na kilka produktów tej firmy dopiero kiedy na spokojnie przejrzałam asortyment tej marki na Iperfumy.pl z którymi współpracuję dobrych kilka lat. Produktów ma kilka, ale dziś skupię się na szmince Slim Lipstick. Jest to ciekawy produkt i występuje w dwóch wykończeniach. Rich-półmatowe i Soft-nawilżające. Jeśli jesteście ciekawe kolor i opinii na temat tego produktu, czytajcie dalej. 

20.02.2017

Usta z Million Dollars od Wibo.

Matowa pomadka do ust z długotrwałą formułą. Doskonała, aksamitna konsystencja gwarantuje precyzyjne pokrycie. Matowe wykończenie sprawia, że usta wydają się pełne, wyraziste i kuszą swoim urokiem. Bądź gotowa na spektakularny efekt matowych ust!

30.01.2017

Perfect Stay Lip Liner

Lubię na codziń mieć podkreślone usta. Nie raz pada na mocny odcień na ustach aby "coś" się jednak działo na całej twarzy. Glamour dawnych gwiazd jednak był tak kuszący, że próbowałam, szukałam, testowałam tak długo, aż znalazłam kilku "niemal odpowiednich" kandydatów do tytułu nieziemskiej czerwieni. Na moim blogu jest sporo postów z produktmi właśnie w tym kolorze. Dzisiaj natomiast skupię się na zupełnie innym odcieniu. Jest to taki mój ulubieniec w dni w których nie mam ochoty na przesadny makijaż czy po prostu zakładam na siebie wygodny duży sweter i dżinsy. Mowa tutaj konturówce Perfect Stay Lip Liner od firmy Astor. Co ważne nie używam jej jako standardowej konturówki tylko wypełniam nią całe usta i traktuję jak szminkę. Jesteście ciekawi jak się sprawdza? 
Czytajcie dalej. 

8.05.2016

Idealne konturówki za 8 zł !!!

Lubię czerwień na ustach, chociaż na początku czułam się w niej bardzo dziwnie. Glamour dawnych gwiazd jednak był tak kuszący, że próbowałam, szukałam, testowałam tak długo, aż znalazłam kilku "niemal odpowiednich" kandydatów do tytułu nieziemskiej czerwieni. Na moim blogu jest sporo postów z produktmi właśnie w tym kolorze. Dzisiaj natomiast skupię się na dówch zupełnie innych odcieniach. Jeden z nich jest zgaszoną, ciepłą brzoskwinią wpadającą w brąz, natomiast drugi ocień tej samej marki to chłodna, zgaszona wiśnia. Mowa tutaj o dwóch kontórówkach Stay on lip contouring pencil, Lasting Finish 1000 Kisses. Co ważne nie używam ich jako stanmdardowych konturówek tylko wypełniam nimi całe usta i traktuję je jak szminkę. Jesteście ciekawi jak się sprawdzają te produkty? Czytajcie dalej :)
Posiadam dwa odcienie kontórówek. Moją ulubioną, która skradła moje serce jest kolor 011 Spice. Jest to odcień ciepłej, nie pomarańczowej brzoskwini, która wpada delikatnie w brąz. Ciężko opisać mi ten kolor, ale prezentuje się pięknie i pasuje na każdą okazję. Odcień drugi, rzadziej przeze mnie używany to 063 Black Tulip. Jest to kolor równie łądny jednak na codzień mniej przeze mnie pożądany. Kolor to zgaszona, chłodna wiśnia. Odcień dosyć ciemny, mimo to ładnie prezentujący się na ustach. 
Dlaczego zdecydowałam się używać ich jako szminki na całe usta a nie jak typowe konturówki ? Szczególnie ze względu na ich konsystencję. Są suche, a zarazem bardzo kremowe. Te dwa pojęcia wiem, że mogą się wykluczać ale tak jest. Kredki te suną po ustach z taką łatwością, że przebijają nie jedną szminkę. Myślę, że to zasługa witaminy E, o której producent wspomina i podkreśla w kżdym opisie. Sprawia ona, że usta są miękkie i nie czujemy śćiągnięcia ania wysuszenia ust. Dzięki temu, że jest to forma konturówki możemy dokłądnie wyrysować kontur, a następnie wypełnić cały obszar ust. W efekcie otrzymuujemy piękny mat. Pigmentacja jest równie rewelacyjna jak konsystencja kredki. Wystarczą cztery ruchy aby pokryć usta w 100% bez prześwitów. 
Plusem, chyba największym i najważniejszym jest to jak kredki utrzymują się na ustach. Otóż jeśli nie jemy, i tylko pijemy np. wodę spokojnie utrzyma się 8h w pracy czy na uczelni. Natomiast jeśli w grę wkraczają juz posiłki, szczególnie tłuste to odporność kontórówki na ścieranie się znacznie spada i wtedy będzie dobrze wyglądać na ustach ok. 4h. Co znaczy dobrze wyglądać ? Oznacza to, że produkt będzie cały czas widoczny na ustach. Kontur będzie wyraźnie zaznaczony, nierozmazany, a wyblaknie jedynie część od wnętzra ust. Co ważne bez problemu można szybko poprawić usta dokładając produktu np. własnie po posiłku. Jak pisałam wyżej po aplikacji szminki nie czujemy śćiągnięcia i wysuszenia ust mimo to, że kredki dają wykończenie matowe. Co ważne usta w kącikach po aplikacji nie lepią się co jest częstym dyskomfortem. Jednym słowem bardzo polecam serię 1000 kisses od Rimela. Są to porządne konturówki/szminki za nie duże pieniążki, które zadowolą nie jedną dziewczynę. Gama kolorystyczna jest całkiem szeroka jak na produkt drogeryjny, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jak dla mnie kolor 011 Spice jest moim must have w torebce, ponieważ używam go praktycznie codziennie wychodząc na uczelnie. 

Ocena: 5/6
Cena: 8,50 zł na Iperfumy.pl


30.01.2016

Dziś u mnie APOKALIPSA.

Zastanawiałam się czy jest większy sens pisania tutaj o Rimmel Apocalips, skoro tyle już o tych lakierach do ust napisano/powiedziano. No ale chyba nie będę sobą, jeśli nie wtrącę swoich trzech groszy. Tak więc jeśli jesteście ciekawi czy ten hicior sprawdził się również u mnie zapraszam do czytania :)
Koniec koloru jaki znałaś do tej pory! Wstrząsająco głębokie odcienie i zjawiskowo gładki połysk.
Nowa szminka w płynie łączy w sobie najlepsze koncepcje szminki i błyszczyka - soczysty płyn z czystymi pigmentami koloru o bogatym kolorze, fenomenalny połysk i wyjątkowy komfort, który utrzymuje się przez cały dzień. Formuła szminki sprawia, że usta mają wyjątkowo mocny i odważny kolor. Nowa szminka w płynie, RIMMEL APOCALIPS, to kremowa i odżywiająca konsystencja, która za jednym pociągnięciem fantastycznego, nowego aplikatora z mikro-zbiorniczkiem, łatwo i równomiernie się rozprowadza, pozostawiając usta w pięknym kolorze oraz nawilżone godzina po godzinie. To koniec znanego dotąd koloru.
Typowo błyszczykowe, ale nakrętka ma ciekawy kształt nieregularnie pościnanej bryły. Swój lakier posiadam od 6 miesięcy i jak na razie z napisów starła się 1 literka, więc napisy nie schodzą jakoś szybko. Przez opakowanie widzimy również kolor lakieru, co bywa przydatne przy szybkim szukaniu w kosmetyczce, gdy mamy więcej sztuk tego cuda. Wylot nie jest za szeroki, dzięki czemu nie babrze się od kosmetyku. Jedyne czego się przyczepię to to, że odkleja się już nalepka z kodem kreskowym i nazwą koloru, ale dla mnie to nie jest jakiś straszny problem, poza tym że jak się będzie mocniej odlepiać to po prostu ją zerwę i oczyszczę opakowanie z nagromadzonego kleju. Na uwagę zasługuje również aplikator, który posiada wyżłobienie, w którym osadza się odpowiednia ilość kosmetyku. Opinie co do niego są mieszane - mnie akurat odpowiada, bo dozuje idealną ilość lakieru. Mimo swojego kształtu aplikator pozwala dość precyzyjnie pokryć usta kolorem.
Mój kolor to 102 Nova. Delikatnie przybrudzony róż. Odrazu zaznaczam wielki minus: Okropny zapach. Przypomina zapach kleju do tapet, jakiekolwiek kleju fabrycznego. Jest to jeden z dużych minusów tego produktu. Produkt łączy w sobie właściwości pomadki i błyszczyka. Jest trwały bo lekko zastyga w miarę noszenia. Czuję też, że wsiąka w usta, po godzinie mam lekkie uczucie ściągnięcia, nie jest to jakieś mega nieprzyjemne. Konsystencja w punkt, nie ciągnie się jak cukrowa wata. Nie obkleja i nie wysusza ust. Krycie wręcz doskonałe, pokuszę się o stwierdzenie, że lepsze niż daje tradycyjna szminka. Błyszczyk dobrze się nakłada, ale bez lusterka kiepsko by to wyglądało. Nie smuży, jedna warstwa wystarczy więc jest wydajny. Błyszczyk nie pozostawia suchej warstwy a daje ładny połysk. Trzyma się świetnie! Nie zbiera się w kącikach, znika równomiernie jeśli nie jem i nie piję. Po posiłku zawsze kontroluję czy wszystko jest ok. Ciemne kolory mają to do siebie, że schodzą głownie w środkowej części ust a dookoła zostają nieestetyczne resztki, Oczywiście w ciągu dnia efekt efekt gaśnie co można delikatnie poprawić.u mnie trzyma się do dwóch godzin. Potem tylko widać obrysowanie, wydaje mi się, że delikatnie barwi usta, ciężko go zmyć zatem, no i co najgorsze lubi osądzać się na zębach i straszyć :) Ja lakiery Apocalips bardzo lubię i uważam, że warto je w kosmetyczce mieć. Należy jednak uważać żeby nie aplikować go zbyt często - może wysuszyć usta. Mi się to nie zdarzyło, używam go raczej rozsądnie. Kolorystyka jest na tyle różnorodna, że znajdzie się coś zarówno na co dzień jak i na większe wyjścia!

Ocena: 4/6
Cena: 15 zł na Iperfumy.pl

Miałyście ten lakier do ust? Może inny klolor? Jak wam się sprawdzał ? Dajcie znać !

5.09.2015

Rimmel z serii Lasting Finish

Już od jakiegoś czasu dużo bardziej gustuje w szminkach niż błyszczykach. W mojej kosmetyczce jest wiele produktów do ust, również błyszczyków których używam coraz rzadziej. Mam mnóstwo szminek ale większość w kolorach cimnych i chłodnych. Bardzo lubię czerwień, fiolet, bordo, purpurę a nawet fuksję na ustach. Są to typowo jesienne kolory ale pogoda ostatnio dopisuje więc czas przerzucić się na o jaśniejszego. Czy jest ktoś, kto nie zna pomadek marki Rimmel z serii Lasting Finish? Założę się, że jeśli nawet ich nie miałyście, to na 100% o nich słyszałyście. Ja osobiście bardzo je lubię. Są to jedne z lepszych szminek drogeryjnych których cena nie przekracza 20 zł. Zapraszam do czytania! :)
Szminka jest jednym z kosmetyków Kate Moss Make Up Collection for Rimmel London, czyli kosmetyków sygnowanych własnoręcznym podpisem modelki. W kolekcji jest strażacka czerwień, jaskrawy róż, lila glamour, soczysty pomarańcz, pastelowy róż, beż nude lub perłowy – każda z nas znajdzie coś dla siebie. Ich formuła zawiera czarne diamenty, dzięki czemu nadają wargom intensywnego koloru, a technologia Color Protect sprawia, że utrzymują się na nich do 8 godzin!
Szminki Lasting Finish są na rynku już bardzo długo. Darzę tę serię ogromnym sentymentem bo były to moje pierwsze kolorowe produkty do ust ever! :) Jeszcze w starych, całych granatowych opakowaniach (ktoś je jeszcze pamięta?) Obecnie szminka jest klasyczną plastikową tuba z wysuwanym kosmetykiem i dobrze trzymającą się skuwką, która nie otwiera się niechciana ;) Ta klasyczna seria ma lekko błyszczący i opalizujący fioletowy materiał. Całość wygląda estetycznie i elegancko.  Zapach ma bardzo delikatny, słodki, dla mnie pachnie lekko jak budyń waniliowy z klasycznym zapachem szminki. Konsystencja jest aksamitnie przyjemna, gładko sunie po ustach, równo rozprowadzając pigment. Na ustach jest lekko wyczuwalna, ale nie jako coś lepkiego czy suchego. Wtapia się w wargi jak skóra. Nie wylewa się poza kontur ust i nie osadza się na zębach. Mają jednak tendencję do przesuszania ust i podkreślania ich niedoskonałości. Najładniej prezentują się na zadbanych i wypielęgnowanych wargach, tak jak zresztą większość pomadek. Warto więc przed ich nałożeniem zadbać o nawilżenie i pozbyć się suchych skórek. Kolor który posiadam to 03 Rossetto i jest to typowo nudziakowy kolor wpadający w odcienie brzoskwini/pudrowego różu. Odcień ten jak i inne szminki w jasnych kolorach nie wymagają w aplikacji dokładności i precyzji oraz użycia konturówki. Teraz najważniejsze czyli trwałość. Szminka nałożona "z marszu" bez konturówek pudrów itd. wytrzymuje na ustach 4 godziny (wliczając w to posiłki, picie oraz mówienie). Po tym czasie zaczyna delikatnie się zjadać. Oczywiście każde picie, jedzenie, pocałunki itp. odbijają się na szkle czy skórze, obniżając też intensywność koloru. Najtrwalszy efekt utrzymamy delikatnie pudrując usta, następnie nakładając konturówkę, następnie szminkę którą odbijamy na chusteczce i ponownie dokładamy cienką warstwę. Tak zagruntowana szminka przetrwała u mnie nawet 8 godzin (fakt mniej jadłam, ale piłam i mówiłam tak samo dużo) Uważam, że jest to jedna z lepszych szminek drogeryjnych w cenie nie przekraczającej 20 zł . Szczerze wam ją polecam.

Ocena: 5/6
Cena: 12 zł na Iperfumy.pl 

Co sądzicie o kolorze? A może macie inny kolor z tej serii? Polecacie? Dajcie znać! 

10.05.2015

Najlepsza szminka do 20 zł.


Już od jakiegoś czasu dużo bardziej gustuje w szminkach niż błyszczykach. W mojej kosmetyczce jest wiele produktów do ust, również błyszczyków których używam coraz rzadziej. Ostatnio zamarzył mi się kolor purpurowy, fioletowy, burgundowy? Sama ni wiem jak go określić. Zawsze takimi kolorami maluję usta w jesieni ale tym razem coś mnie naszło i nie chciało odpuścić. 
Czy jest ktoś, kto nie zna pomadek marki Rimmel z serii Lasting Finish? Założę się, że jeśli nawet ich nie miałyście, to na 100% o nich słyszałyście. Ja osobiście bardzo je lubię, w szczególności odcień, który dziś Wam zaprezentuję. Są to jedne z lepszych szminek drogeryjnych których cena nie przekracza 20 zł. Zapraszam do czytania! :)
 Intensywny kolor - aż o 25% więcej pigmentu i trwałość do 8 godzin.
Wyraziste podkreślenie ust, które przyciąga wzrok. Szminka Lasting Finish to synonim ponadczasowej “little black dress”. Ikona stylu Twoich ust - szminka, która sprawia, że zawsze wyglądasz elegancko i zmysłowo.



Szminki Lasting Finish są na rynku już bardzo długo. Darzę tę serię ogromnym sentymentem bo były to moje pierwsze kolorowe produkty do ust ever! :) Jeszcze w starych, całych granatowych opakowaniach (ktoś je jeszcze pamięta?) Obecnie szminka jest klasyczną plastikową tuba z wysuwanym kosmetykiem i dobrze trzymającą się skuwką, która nie otwiera się niechciana ;) Ta klasyczna seria ma lekko błyszczący i opalizujący fioletowy materiał. Całość wygląda estetycznie i elegancko.  Zapach ma bardzo delikatny, słodki, dla mnie pachnie lekko jak budyń waniliowy z klasycznym zapachem szminki. Konsystencja jest aksamitnie przyjemna, gładko sunie po ustach, równo rozprowadzając pigment. Na ustach jest lekko wyczuwalna, ale nie jako coś lepkiego czy suchego. Wtapia się w wargi jak skóra. Nie wylewa się poza kontur ust i nie osadza się na zębach. Mają jednak tendencję do przesuszania ust i podkreślania ich niedoskonałości. Najładniej prezentują się na zadbanych i wypielęgnowanych wargach, tak jak zresztą większość pomadek. Warto więc przed ich nałożeniem zadbać o nawilżenie i pozbyć się suchych skórek. Kolor który posiadam to 120 Cutting Edge i jest to soczysty burgund wpadający mocno w fiolet. Odcień ten jak i inne szminki w ciemnych kolorach wymagają w aplikacji dokładności i precyzji oraz jak najbardziej użycia konturówki (ale i bez niej szminka nie migruje poza kontur ust i świetnie się prezentuje) Teraz najważniejsze czyli trwałość. Szminka nałożona "z marszu" bez konturówek pudrów itd. wytrzymuje na ustach 4 godziny (wliczając w to posiłki, picie oraz mówienie). Po tym czasie zaczyna delikatnie się zjadać. Na szczęście równo i bez efekt ciemniejszego obrysu ust. Za ten efekt odpowiada mocna pigmentacja, ponieważ po 6 godzinach, kolor chociaż sprany to nadal jest na ustach!!! Potrafi zabarwić wargi tak, że do końca dnia będą ciemniejsze ;) Oczywiście każde picie, jedzenie, pocałunki itp. odbijają się na szkle czy skórze, obniżając też intensywność koloru. Najtrwalszy efekt utrzymamy delikatnie pudrując usta, następnie nakładając konturówkę, następnie szminkę którą odbijamy na chusteczce i ponownie dokładamy cienką warstwę. Tak zagruntowana szminka przetrwała u mnie nawet 8 godzin (fakt mniej jadłam, ale piłam i mówiłam tak samo dużo) Uważam, że jest to jedna z lepszych szminek drogeryjnych w cenie nie przekraczającej 20 zł . Szczerze wam ją polecam.

Ocena: 4/6
Cena: 11 zł na Iperfumy.pl
20 zł w drogerii stacjonarnej. 

 Używałyście tych szminek  ? Jakie macie o nich zdanie? Jakie kolory polecacie ? Dajcie znać! 

17.02.2015

EOS Summer Fruit czyli jajeczko :)

Dzisiaj chciałabym podzielić się moimi spostrzeżeniami na temat pewnego gadżetu, który stał się już całkiem rozpoznawalny w blogosferze. Mowa tu o balsamie do ust EOS. Mam w swojej kolekcji mnóstwo balsamów zaczynając od pomadek Nivea, przez balsamy, masełka, carmexy aż w końcu po balsam EOS. W sumie to jego dziwny wygląd przypominający jajko, to był główny powód dla, którego się skusiłam na zakup balsamu EOS.Muszę przyznać że cena balsamu do ust troszkę mnie zniechęcała, ale na stronie Iperfumy.pl dorwałam go na promocji za 18 zł.  Czy faktycznie jest on tak rewelacyjny? Czytajcie dalej.

Miley Cyrus - We can't stop. 
Balsam zapewnia on długotrwałe nawilżanie oraz widoczne wygładzenie. Bogaty w masło shea, olejek jojoba oraz witaminę E. Pozbawiony glutenu, parabenów, ftalenów oraz wazeliny. Balsam do ust EOS jest w 95% organiczny, w 100% naturalny.
Dostępny w kilku wariantach.  Istnieje również wersja z filtrem przeciwsłonecznym spf 15.

Niby zwykły balsam więc o co takie wielkie halo ?! 

  • Balsamy EOS z cennym masłem shea oraz witaminami C i E mogą pochwalić się wyjątkową skutecznoscią. Na oddzielną wzmiankę zasługuje fakt, że ich opakowania w postaci kolorowych jajek w całości nadają się do recyklingu.
  • O balsamach do ust EOS pisało się już w prawie wszystkich prestiżowych czasopismach (People, Cosmopolitan, Maria Claire itd.). Regularnie stosują je hollywoodzkie gwiazdy. Na przykład Jennifer Lopez najbardziej lubi balsam o smaku mleczka kokosowego, Demi Lovato preferuje smak owoców letnich, Hilary Duff natomiast wybrała połączenie wanilii i mentolu…
  • Kosmetyki EOS zawierają starannie wybrane, naturalne składniki i podlegają surowym testom dermatologicznym (jednak nie na zwierzętach). Niektóre produkty są hypoalergiczne.
  • Warto wspomnieć, że EOS chętnie wspiera różne projekty charytatywne. Na przykład w październiku 2014 zaoferował swym klientom specjalną edycję limitowaną Lip Balm & Hand Lotion 3-Pack, z której część dochodów przeznaczono na badania dotyczące raka piersi.
 Ogromny plus za opakowanie. Balsam otrzymujemy w formie małego jajeczka, niewiele większego od przepiórczego jaja :) Muszę przyznać, że taka forma balsamu jest nie tylko atrakcyjna, ale też bardzo wygodna. Za jednym pociągnięciem jestem w stanie pokryć od razu całe usta. Opakowania EOS są bardzo praktyczne, balsam świetnie się nakłada bez męczenia z nieporęcznymi słoiczkami. Dodatkowo produkt bardzo łatwo odnaleźć w torebce, nawet jeśli jest wrzucony luzem, a to już jednak wyczyn. Same na pewno dobrze wiecie jak to jest z damskimi torbami ;)
Produkt ma dość twardą, tępą i zbitą formułę, nie rozpuszcza się, ale mimo to z łatwością zostaje na wargach pod wpływem ciepła. Produkt całkiem przyzwoicie nawilża usta i dba o ich dobry stan, ale z pewnością nie jest to balsam, po który radziłabym Wam sięgnąć, jeśli macie suche usta. Niestety, pomimo bardzo dobrego składu, EOS nie należy do super skutecznych i mega nawilżających balsamów i w moim przypadku sprawdza się zdecydowanie lepiej jako produkt codzienny, a nie tzw. ratunkowy. Dobrze dba o kondycję moich ust, przynosi im doraźną dawkę nawilżenia i odżywienia, ale nie jest wystarczająco skuteczny w przypadku większych przesuszeń. Najczęściej trzymam go na toaletce i stosuję na wieczór lub po prostu, kiedy jestem w domu, ale zdarza mi sie też, że zgarniam go do jakiejś mniejszej torebki na wyjście. To, że produkt jest bezbarwy bardzo pomaga, bo zupełnie nie muszę się przejmować tym, czy położyłam go idealnie na ustach. Balsam odrobinę nabłyszcza wargi i sprawia, że wyglądają zdrowo. Nie zostawia tłustej warstwy i nie klei się. Posiadam wersję czerwoną czyli Summer Fruit. Czy w zapachu i smaku czuć owoce lata ? Z pewnością nie. Zapach jest sztuczny, wręcz pachnie chemicznymi malinami. Po nałożeniu na usta zapach jest nie wyczuwalny a smak jest dosyć słodki przez pierwsze 15 minut od nałożenia produktu a usta . Jeśli chodzi o wydajność jajeczka to swój balsam mam już prawie trzy miesiące i myślę, że przy obecnym stosowaniu wystarczy mi go jeszcze co najmniej na drugie tyle, jak nie lepiej, więc jest całkiem nieźle. Podsumowując: Na początku byłam rozczarowana działaniem jajeczka, bo spodziewałam się jednak trochę więcej, ale ostatecznie produkt okazał się być po prostu dobrym codziennym balsamem, po który naprawdę chętnie sięgam, a jego dobry skład świadczy dodatkowo na jego korzyść, dlatego wybaczam tą dość wysoką jak na balsam do ust cenę. 

Ocena: 4/6
Cena: 24 zł na Iperfumy.pl 

 Dajcie znać czy miałyście już okazję korzystać z balsamów EOS i jakie macie o nich zdanie?


8.11.2014

Moja Jesienna miłość

Zawsze w okresie jesiennym i zimowym szaleje na punkcie mocno zaznaczonych ust. Już długo szukam koloru szminki o którym marze, mowa tu o ciemnym bordzie (lekki fiolet zmieszanym z winem) Zdesperowana szukałam tego koloru szminki na stronie Iperfumy.pl ale niestety pomadka która miała idealny kolor była wyprzedana ale natknęłam się na równie piękny odcień. Mowa tu o szmince firmy Rimmel, z serii Moisture Renew w kolorze 360 As You Want Victoria. Jeśli jesteście ciekawe tej szminki to czytajcie dalej. 
 Wypielęgnowane i nawilżone usta oraz maksimum koloru. Innowacyjna potrójna formuła z kolagenem, peptydami i kwasem hiarulonowym głęboko nawilża oraz regeneruje usta. Usta są do 70% bardziej nawilżone i do 60% gładsze. Ochrona przeciwsłoneczna SPF 20. Twoje usta są soczyście pełne i perfekcyjnie podkreślone kolorem. Zawartość witamin A, C i E oraz przeciwutleniaczy regeneruje usta i chroni je przed uszkodzeniami.


Szminka zamknięta w niedużym fioletowym opakowaniu. Całość przyjemna dla oka. Na zatyczce znajdziemy wytłoczony napis firmy. Opakowanie jest szczelna, nie ma mowy aby szminka samoistnie się nam otworzyła np. w torebce co już nie raz mi się zdarzyło. Do tego całość wykonana z porządnego i trwałego tworzywa. Pomadka zaliczyła już kilka upadków, nie tylko na chodnik ale również na płytki w łazience. Nic nie pękło a nawet szminka się nie otworzyła. Jednym zdaniem praktycznie, solidnie i estetycznie. 

Kolor 360 As You Aant Victoria jest pięknym, chłodnym odcieniem fuksji, choć na zdjęciach wypadł nieco na mocną czerwień/wino. Kolor dosyć nietypowy, wpada nieco w mocno dojrzałą malinę :) Myślę, że będzie pasował wielu dziewczynom do tego optycznie wybiela zęby co jest ważne przy tego typu kolorach. Szminka jest niesamowicie dobrze napigmentowana. Jedno dotknięcie ust i kolor jest bardzo wyrazisty.Wklepana palcem jest nieco delikatniejsza, ale fanki półtransparentnego looku powinny wybrać coś innego. Konsystencja szminki i jej wykończenie to ideał. Pomadka ma mocno kremową konsystencję, podczas aplikacji na usta mam wrażenie że smaruje je masełkiem. Nie jest to niestety kosmetyk bez wad. Każde nałożenie bezpośrednio ze sztyftu wiązało się z wylewaniem jej poza kontur moich ust. Wyglądało to średnio fajnie i było mocno problemowe, szczególnie poza domem. Na szczęście rozwiązaniem okazała się konturówka lub aplikacja pędzelkiem. W jednym i drugim przypadku, całość siedzi na swoim miejscu i nie migruje na skórę. Wykończenie szminki nie jest matowe. Zostawia delikatny, nienachalny połysk co przypomina efekt tafli na ustach. Plusem jest również to, że do aplikacji tej szminki nie musimy mieć idealnie wypielęgnowanych ust (o co w tej porze roku trudno). Moisture Renew nawilża usta i nie podkreśla suchych skórek. Można ją nakładać na usta ze sztyftu, ale jeśli ktoś ma wąskie usta, bądź szykuje się na wielką uroczystość jaki pisałam wcześniej polecam użyć pędzelka. Kolor jest nieziemski a krycie równomierne, więc nie musimy obawiać się jaśniejszych prześwitów. Produkt jest długotrwały, bez konturówki siedzi na ustach ok. 4 godziny bez jedzenia i picia. Podczas samego mówienia najpierw ściera się połysk a dopiero potem pomadka od środkowej części ust. Producent zatroszczył się również o SPF i w tym przypadku jest to SPF 20. Wzbogacona jest również o witaminy A, E i C a wyciąg z granatu ma właściwości odżywcze. Bardzo podoba mi się połączenie pielęgnacji z tak dobrą jakościowo szminką. Usta po tym produkcie są bardzo miękkie. Uważam, że to najlepsza szminka o tak ciemnym kolorze jaką kiedykolwiek miałam. 

Ocena: 5/6
Cena: 19 zł na Iperfumy.pl 


A wy lubicie ciemniejsze kolory na ustach? A może macie tę szminkę w innym kolorze? Dajcie znać jak wam się sprawdza :)

29.05.2014

Fuksja na usta!

Hej, dzisiaj recenzja kolejnego produkty se sklepu BPS, a mianowicie szminki. Jak możecie zaobserwować, dosyć regularnie kupuję kosmetyki ze strony BornPrettyStore.com Nie dawno zakończyłam z nimi współpracę w której przysyłali mi akcesoria i rzeczy do zdobienia paznokci. Mimo to, sama bardzo często, bez nawiązywania współpracy tam zamawiam i nie tylko kosmetyki ale także pędzle do makijażu o czym będziecie mogły przeczytać za jakiś czas. Dzisiaj post o szmince którą zamówiłam sobie razem z publikowaną na blogu paletą cieni. Pomadka jest w dosyć odważnym i mocnym kolorze po które raczej rzadziej sięgam ale lubię je mieć w swojej kosmetyczce.

Opakowanie szminki dosyć klasyczne. Czarne, wykonane z połyskującego oraz dosyć trwałego plastiku. Szata graficzna uboga, na opakowaniu widnieje tylko biały napis z nazwą firm. Literki w czasie używania nie zdzierają się. Pigmentacja szminki jest bardzo dobra co można zauważyć na swatchu. Kiedy wybierałam ten kolor, myślałam, że będzie on bardziej w padał w neonowy róż. Jest to natomiast fuksja, która wpada w dosyć mocny, ostry fiolet. Mimo to kolor bardzo mi odpowiada. Do tego formułą szminki jest bardzo przyjemna. Konsystencja jest kremowa ale bardzo lekka i delikatna. Do tego świetnie napigmentowana. Nadaje ustom ładny połysk, co wygląda trochę jakbyśmy miały mokre usta. Szminka nawilża usta i co ważne i niedkreśla suchych skórek. Nie wchodzi także w załamania ust. Misuem jest to że jest bardzo nietrwała. Bez jedzenia i picia wytrzymuje ok. godzinę, i to nie zawsze. Dodatkowo mocno się rozmazuje i migruje poza kontur ust, więc trzeba używać albo kolorowej, albo bezbarwnej konturówki. 




Ocena: 4/6
Cena:  3,50 $
PS. Na pierwszym zdjęciu co miałam poprzestawiane z balansem bieli w aparacie dlatego taki efekt. :(
A wy lubicie mocniejsze kolory na ustach? A może wolicie naturalne i bardziej stonowane kolory? 

22.05.2014

Hialuronowa, uniwersalna konturówka do ust Dermacol

Jeśli obserwujecie mojego bloga od dłuższego czasu to na pewno wiecie, że coraz częściej sięgam po szminki, a błyszczyki idą w odstawkę. Jako, że mam sporo różnych kolorów szminek i nie sposób jest mi dokupić do każdej odpowiadającą im kolorem konturówkę postanowiłam zamówić jedną bezbarwną kredkę do ust. Długo szukałam takiego produktu w drogeriach ale nigdzie mogłam go znaleźć a na stronie Iperfumy.pl natknęłam się na konturówkę hialuronową w firmy Dermacol. Jeśli jesteście ciekawe jak produkt się spisuje, czytajcie dalej :)

Bezbarwna konturówka, która zapobiega przemieszczania się szminki poza kontur ust. Zawiera:
-Składniki pochodzenia roślinnego: olejek Jojoba, wosk carnauba, wosk kandelila, witamina E
-Bez parabenów
-Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego
Kredka jest w tradycyjnym opakowaniu ołówka. Przychodzi do nas zapakowana w kartonik z mini instrukcją obsługi w języku czeskim, słowackim i polskim. Szata graficzna uboga, jednak napisy nie zdzierają się, co jest dużym plusem, ponieważ opakowanie cały czas wygląda estetycznie. 
Kredka ma bardzo przyjemny zapach. Przypomina mi budyń waniliowy. Zapach nie jest mocny i nie jest bardzo wyczuwalny na ustach. Jeśli chodzi o konsystencję kredki to jest ona bardzo kremowa, może nawet żelowa. W każdym razie jest miękka, kremowa, delikatna i lekko tłusta. 
Zacznę od tego dlaczego w ogóle wpadłam na pomysł z kupnem bezbarwnej konturówki. Często mi się zdarza, że jak pomaluje usta na ciemniejszy kolor, czerwień, bordo, fuksja itp. to szminka "migruje" podczas jedzenia, picia, rozmowy, czyli przemieszcza się poza kontur ust co nie wygląda estetycznie i ładnie, w szczególności jeśli mamy doczynienia z ciemniejszym kolorem pomadki. Jak pisałam wcześniej nie jestem w stanie kupić do każdego odcienia pomadki jaki mam konturówkę, dlatego zainwestowałam w kredkę bezbarwną. Zacznę od tego, że jak na swoją kremową konsystencję jest całkiem wydajna. Aplikuję ją na kontur ust przed nałożeniem szminki. Czy pomaga? Zdecydowanie tak. Szminka nie rozmazuje się, nie "migruje", i nie roluje się. Drugi sposób w jaki ją aplikuję, to nakładam ją na całe usta następnie nakładając szminkę. Co mi to daje? Zdecydowanie większą trwałość szminki, mocniejsze podbicie koloru, a także nawilżenie ust, które jest bardzo potrzebne przy aplikacji szminek matowych. Pomaga to również ukryć wszelkie suche skórki na ustach, co sprawia że stają się one nie widoczne oraz pomadka nie wchodzi tak bardzo w załamania ust. Uważam, że jest to Must Have każdej dziewczyny lubiącej pomadki. Tym bardziej, że jest ona nie droga i kosztuje niecałe 18 zł. Nie widzę żadnych minusów, jest to zdecydowanie mój KWC.

Ocena: 6/6 KWC!
Cena: 18,26 zł na Iperfumy.pl