Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty

22.02.2018

Catrice Liquid Coverage HD.

Normą jest u mnie to, że rzadko zobaczycie u mnie coś, co jest aktualnie na topie, co przewija się na instagram'ie czy blogach. Żeby kupić te "rewelacyjne nowości" nie raz potrzebuje nawet kilku miesięcy, żeby w końcu po nie sięgnąć. Najczęściej sama lubię się przekonać, czy to tylko zachwyt reklamowy czy rzeczywiście coś wyjątkowego, więc postanowiłam w końcu zamówić podkład i przekonać się na własnej skórze jak to z nim jest. Dziś u mnie recenzja osławionego w blogosferze Catrice Liquid Coverage HD.

Druga Skóra. Podkład HD Liquid Coverage to wygładzona cera z efektem “high definition”. Wyjątkowo lekka formuła, którą aplikuje się pipetą, oferuje wysokie krycie i utrzymuje się na skórze do 24 godzin. Cera wygląda nieskazitelnie, a przy tym naturalnie, podkładu nie czuć na skórze. Skóra jest gotowa na światła jupiterów i bycie w centrum kamery!
  • Wysokie krycie i naturalny wygląd
  • Ultra lekka płynna formuła
  • Perfekcyjna cera przez 24 godziny

8.10.2016

Brow Definer od Catrice.

Brwi to dla mnie temat rzeka. Chyba nigdy ich nie okiełznam tak, jakbym chciała. Wciąż więc testuję nowe kosmetyki i szukam ideału. Muszę przyznać, że na rynku pojawia się coraz więcej produktów godnych uwagi i ułatwiających codzienny makijaż ramy oka. Do tej pory wypróbowałam cienie, farbki i kredki, a od niedawna mam do czynienia z flamastrami. Są one nowością w asortymencie Catrice i szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że tak bardzo przypadną mi do gustu. Jeśli szukacie czegoś, długotrwałego, precyzyjnego i łatwego w obsłudze zapraszam do dalszego czytania. Myślę, że Longlasting Brow Definer spodoba się również Wam.

14.07.2016

Velvet Brow od Catrice

Dziś kolejny post dotyczący brwi. Jak sami widzicie testuje mnóstwo produktów, ponieważ uważam, że brwi dopełniają całą twarz i nie można o nich zapominać. Dziś przychodzę do was z recenzją pudru do brwi, a w kolejce czekają jeszcze dwa inne produkty. W ostatnich postach o brwiach pojawiał się set zwierający dwa cienie z Catrice i tym razem będzie to kolejny produkt tej właśnie marki. Jesteście ciekawi? Zapraszam do czytania.
Velvet Brow to innowacyjny flamaster do brwi łączy w sobie wiele benefitów i pozwala uzyskać efekt pełnych, podkreślonych brwi w jednym kroku. Elastyczna gąbeczka pozwala na aplikację aksamitnej, miękkiej formuły, która uzupełni przerzedzenia i nieregularności w linii brwi, a szczoteczka umieszczona na drugim końcu nada im doskonały kształt. Praktyczne: formuła tego produktu 2w1 umieszczona jest w nakrętce, co oznacza, że nie ma potrzeby ostrzenia produktu
  • Dla efektu pełnych brwi
  • Miękka, welwetowa, pudrowa formuła
  • Bez potrzeby ostrzenia
Bardzo spodobały mi się kolory pisaków, bo wszystkie trzy odcienie są naturalne. Niestety podczas składania zamówienia na dostępny był tylko kolor 030, ale mimo to skusiłam się na niego. Pomyślałam, będzie idealnie pasował aby mocniej podkreślić łuk oraz końcówkę brwi. Mimo dość dużej ilości, która nabiera się na końcówkę z gąbeczką, trudno z nim przesadzić. Puder w pisaku, ma aksamitną strukturę, która subtelnie wypełnia i zagęszcza brwi, bez sztucznego, nachalnego efektu. Gąbka jest nasączona pudrem, który znajduje się w nakrętce. Przy każdym odkręcaniu nakrętka "odskakuje" i pozostawia nową porcję pudru do zaaplikowania na gąbce. Cały mechanizm działa trochę jak korektor który pozwala nam wymazywać błędy ortograficzne :) Drugą końcówkę produktu stanowi grzebyczek i chwała Catrice za to! Bardzo dobrze wyczesuje się nim brwi i już za sam grzebyczek z tego produktu dam się pokroić ;) Fanki chłodnych odcieni do brwi powinny wybrać odcień 030. Najjaśniejszy 010 to typowy odcień dla blondynek natomiast 020 to typowy kolor taupe. Produkt uważam za udany i innowacyjny - lubię takie nowinki do brwi. Nie wiem czy zastąpi kultowy zestaw do stylizacji brwi z Catrice w pudełeczku, ale myślę, że warto po niego sięgnąć, jeżeli rano nie macie czasu na długą stylizację brwi, bo tym pisakiem możecie to zrobić w minutę uzyskując naturalny efekt. Na brwiach utrzymuje się spokojnie cały dzień. Nawet w upały nie rozmazuje się ni nie waży co mogłoby się stać, ponieważ jest to jednak pudrowa formuła. Brwi wyglądają naturalnie. Tym produktem nie uzyskamy wyrysowanych brwi oraz ostrych linii czy krawędzi, ponieważ aplikator jakim jest gąbeczka nam na to nie pozwoli. Dlatego jeśli lubicie idealnie wyrysowany kształt brwi radzę użyć do tego innego produktu a tą kredką tylko wypełnić środek pomiędzy liniami wyznaczającymi kształt brwi. 
Pomyślałam, że rozdzielę na dwa podpunkty mój sposób jej używania, może nie jest to odkrycie świata, ale podzielę się z Wami jak ja to robię i kiedy:
"Na szybko" - czyli sposób, który wykorzystuję, wtedy gdy robię naprawdę szybki makijaż (a dla mnie brwi zawsze muszą być podkreślone): Przeczesuje brwi do góry i zaznaczam delikatnie dolny kontur brwi ale od zewnętrznej strony. Następnie przeczesuję w dół włoski i delikatnie wypełniam środek jak i górną granicę brwi. Jeśli mój makijaż na szybko ogranicza się tylko do wytuszowania rzęs, to naprawdę niewiele naciskam by otrzymać delikatnie podkreślone brwi.
"Na spokojnie, jako element podkreślania brwi" - jak sama nazwa brzmi to używam ją razem z cieniami do brwi. Najpierw poskreślam dolną granicę brwi oraz wypełniam lekko ubytki brwi - głównie od wewnątrz, a resztę uzupełniam odpowiednio cieniami. Następnie całość utrwalam żelem do brwi i dopiero wtedy mogę wyjść z domu.


Ocena: 4/6
Cena: 20 zł na Iperfumy.pl  


A wy podkreślacie brwi na co dzień ? Jeśli tak to czego używacie ? Dajcie znać :)

Przypominam że ruszył kanał na YT :) KLIK

24.04.2016

Perfect Eyebrow Set

Mam małą obsesję na punkcie brwi. Wspominałam już o tym w przeszłości. Nie chodzi o to, że muszą być idealnie wyrysowane, niemal do przesady perfekcyjne. Nie. Chodzi o to, żeby nie raziły nieodpowiednim kolorem (czarny u platynowej blondynki), niewłaściwym kształtem lub całkowitym zaniedbaniem (tzn, zero regulacji, zero kształtu i zbyt jasne noszone np. przy mocnym smoky eyes). 
Na swoje brwi nie narzekam. Mimo, że włoski są dosyć cienkie, mają ładny kształt i są w miarę symetryczne. Nie muszę się zbytnio gimnastykować aby je wyregulować. W makijażu zależy mi na tym, aby podkreślić dolną krawędź brwi i koniec brwi, który u mnie naturalnie jest dosyć delikatny. Do niedawna używałam cienia w kemie od Maybelline, później kredki BH oraz Ardell.  Dziś parę słów o zestawie cieni z firmy Catrice. Jeśli jesteście zainteresowani czytajcie dalej. 

Idealne narzędzie do stylizacji brwi: praktyczny zestaw CATRICE Eye Brow Set. Dodatkowo poza pęsetą, pędzelkiem i lustereczkiem, zestaw zawiera 2 pudrowe cienie - dla jaśniejszych i ciemniejszych brwi. Wszechstronnie utalentowany gadżet w eleganckim pudełeczku. 
Ctrice Prime and Fine Eybrow Set to dwa cienie zamknięte są w poręcznej paletce z wysuwaną szufladką, w której schowana jest pęsetka i pędzelek do brwi. Akcesoria całkiem przydatne, nie są to bezużyteczne aplikatory, które zwykle wyrzucamy. Na co dzień jednak używam swojego sprawdzonego pędzelka z Essence. Paletka kryje w sobie także dość duże lusterko.
Paletka jest dostępna w dwóch wariantach kolorystycznych, ja mam zdaje się ten jaśniejszy ale nie jestem do końca pewna. Niestety na opakowaniu nie ma oznaczenia jaki to dokładnie kolor. 
Najczęściej używam tego jaśniejszego, popielatego odcienia, którym wypełniam luki w brwiach zaczynając od kącika wewnętrznego oka, następnie nakładam odcień ciemniejszy mniej więcej od połowy brwi-tam gdzie zaczyna się mój naturalny łuk brwi. Całość na środku lekko blenduje aby kolory ładnie i naturalnie przez siebie przechodziły. Obydwa odcienie są matowe, chłodne, absolutnie bez tonów rudych, pomarańczowych i innych raczej nie pożądanych kolorków. Cienie świetnie wypełniają wszystkie luki. Nasycenie koloru szczególnie w przypadku ciemniejszego cienia można łatwo stopniować (dokładać i rozcierać). Trwałość jest bardzo dobra o ile nie uprawiamy np. joggingu. Wtedy wiadomo, że zwykły prasowany cień nie wytrzyma. Ale jeśli nie wykonujecie w ciągu dnia większych wysiłków fizycznych to spokojnie brwi przetrwają cały dzień. Jeśli chodzi o pęsetę i aplikator dołączony do całego opakowania to powiem tak. Z pęstetki zrezygnowałam. Jak dla mnie jest za mała, źle się ją trzyma w ręce. Do tego nie jest zbyt ostra z słabo chwyta krótkie włoski. Natomiast pędzelek oraz spiralka do wyczesywania nadmiaru produktu z brwi są jak najbardziej na plus. Cieniutki, skośny i bardzo precyzyjny pędzelek umożliwia nam narysowanie wręcz imitacji włosków. Dzięki temu, że jest tak precyzyjny dociera w każdy zakamarek brwi. Spiralka mimo to, że jest krótka to świetnie sobie radzi z wyczesaniem nadmiaru cieni z brwi. W rezultacie otrzymujemy bardzo naturalny efekt na brwiach, ale jeśli ktoś się bardzo postara to można uzyskać efekt Drak Queen. Jeśli więc szukacie dobrego zestawu do brwi, gdzie kolory są idealne dla blondynki jak i brunetki to szczerze polecam ten zestaw z Catrice. Myślę, że nie pożałujecie :)

Ocena: 5/6
Cena: 20 zł na Iperfumy.pl

Nazwa na snapchat to: Ceculianum

Przypominam że ruszył kanał na YT :) KLIK

27.03.2016

All Around Mascara

Tusze do rzęs, to temat rzeka. Kiedyś zachwycałam się silikonowymi, małymi szczoteczkami, na długi czas zapominając o klasycznym włosiu maskar. Te małe sprawiały wrażenie łatwiejszych w obsłudze, z nimi przestałam mieć problem z umazaną tuszem powieką i zniszczonym makijażem oczu i choć nadal uważam że łatwiej nimi dotrzeć bezpośrednio u nasady rzęs, tak nie unikam już innych, nie neguję ze względu na rodzaj szczoteczki. Również i maskary o dziwnych kształtach szczoteczek, średniej długości włosia, potrafią dobrze z nami współpracować, choć potrzeba chwili, by nauczyć się z nimi obchodzić. Dzisiaj kilka słów o maskarze Catrice All Round. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na jej temat czytajcie dalej.
Prawdziwa maskara! Nie rozmazuje się a dodatkowo pogrubia, wydłuża i podkręca. Pokrywa i wzmacnia każdą rzęsę. Przetesotowana oftamologicznie. All Round marki Catrice. Maskara pogrubiająca i wydłużająca rzęsy. Wyjątkowy efekt zapewnia duża szczoteczka, która pozwala na równomierną aplikację produktu, bez efektu sklejania rzęs i tworzenia nieestetycznych grudek. Intensywne, bardzo czarne pigmenty nadają rzęsom głęboką czerń. Maskara utrzymuje się przez długi czas. Produkt dostępny w kolorze Blackest Black.
 Opakowanie z zewnątrz przyciąga wzrok, metalicznym różem, natomiast opływowy kształt, często ostatnio w tuszach spotykany, mnie osobiście denerwuje, lubi się przewracać, brudząc wszystko wokół.  Estetyczny minimalizm napisów cenię, jednak nigdzie wkoło nie mogłam doszukać się rysunku, jak wygląda jego szczoteczka. Szkoda, bo taka informacja mogłaby choć w jakimś stopniu zapobiec otwieraniu tuszy w drogeriach. 
Czytając moje recenzje, na pewno wiecie już, że jestem fanką tuszy z silikonową szczoteczką. Mimo to cały czas szukam ideału i testuje maskary również z włosiem tradycyjnym :) Szczoteczka w tym tuszu jest śrendiego rozmiaru. Nie większa od oprawy moego oka, ale również nie mniejsza. Myślę, że taką najłatwiej się operuje w okół oka. Ma delikatnie opływowy kształt i zwęża się ku końcowi. Konsystencja z początku jak większość tuszy jest mokra, co przez pierwszy tydzień utrudnia malowanie rzęś i daje nam gwarantowany efekt sklejenia. Jednak po"oddaniu" tego co nie potzrebne tusz zmienia swoją konsystencje na bardziej kremową i zbitą. Dużo łatwiej pokrywa się rzęsy. Dzięki szczoteczce któą ma zwężoną końcówkę dotrzemy do rzęs znajdujących się tuż przy samy kąciku wewnętrznym. Kolor to prawdziwa, głęboka czerń. Piszę o tym ,ponieważ nie raz zdarzało mi się, że kupiłam tusz w kolorze "Mega Black" a maskara ledwo malowałą rzęsy na kolor szary... Jeśli chodzi o obietnice producenta. Tusz świetnie rozdziela i roczesuje rzęsy. Delikatnie unosi je u nasady co daje ładny i naturalny efekt wydłużenia. Ja dodatkowo nakładam drugą warstwę aby nadać rzęsą również nieco objętości przez pogrubienie ich. Z tym tusz też sobie radzi, ponieważ końcowy efekt jest bardzo natyralny i nie przesadzony a rzęsy są wydłużone i pogrubione. Maskara nie jest wodoodporna. Łatwo można ją usunąć za pomocą płynu micelarnego. Z ręki zmyłam ją również ciepłą wodą. Efekt na rzęsach utrzymuje się cały dzień, jednak z dolnych rzes tusz kruszy się po około 7h i nieestetycznie wchodzi w zmarszczki mimiczne. Mimo tej wady praca z tym tuszem jest mega przyjemna i całość daje bardzo naturalny efekt. Polecam ją wypróbować, ponieważ nie jest droga a efekt jaki daje jest bardzo ładny i oczekiwany przez większość kobiet. 

Ocena: 4/6
Cena: 15 zł na Iperfumy.pl

Miałyście ten tusz ? Jeśli tak dajcie znać jak wam się sprawdził! Ablo może polecicie inny tusz.

17.01.2016

Hit ostatnich miesięcy dopiero teraz u mnie :D

Znalezienie dobrego kamuflażu bądź korektora pod oczy czy do zakrycia przebarwień, wyprysków i blizn to nie lada wyczyn zwłaszcza dla dziewczyn z jasną cerą - nie jest to mimo wszystko niewykonalne. W drogeriach przeważają kolory wpadające niestety w tony różowe i pomarańczowe. Ciężko znaleźć coś w kolorach beżu, czy oliwki. O kamuflażach marki Catrice swego czasu huczała cała blogosfera więc raczej nie ma osoby która by ich nie znała. A jednak ja zostałam posiadaczką najpierw kamuflażu w płynie. (Jego recenzja również u mnie na blogu.) Po odkryciu jego fenomenu zainwestowałam w starszą wersje. Czy zauważyłam jakieś drastyczne różnice między nimi? Czytajcie dalej. 
Kremowy podkład korygujący o wysokim stopniu krycia. Trwała tekstura idealnie wtapia się w skórę ukrywając wszelkie niedoskonałości. Maskuje popękane naczynka, drobne blizny, przebarwienia oraz plamki. testowany dermatologicznie. 
Kremowa wersja kamuflażu zamknięta jest w plastikowym słoiczku z przezroczystym wieczkiem więc spokojnie jesteśmy w stanie dostrzec ile produktu Nam jeszcze pozostało zaś płynny kamuflaż został zamknięty również w plastikowym opakowaniu z tą różnicą, że wygląda jak błyszczyk z aplikatorem czyli standardowo jak na korektor przystało. Co za tym idzie starszego brata trzeba aplikować za pomocą pędzla bądź palca a wersję płynną za pomocą standardowego aplikatora. 
Posiadam najjaśniejszy kolor 010 Ivory, który idealnie nadaje się dla bladziochów. To bardzo jasny beż, bez różowych tonów. Kamuflaż Catrice ma gęstą, kremową i bardzo plastyczną konsystencję. Pod wpływem ciepła palców, bezproblemowo się rozprowadza i stapia ze skórą. Nie jest tępy, pracuje się z nim niezwykle przyjemnie. Po zaschnięciu robi się delikatnie matowy i naprawdę ciężko go zetrzeć. Delikatnie utrwalony pudrem, trzyma się cały dzień na swoim miejscu. Dużym plusem jest też fakt, że nie utlenia się i nie ciemnieje w ciągu dnia! Stosuję go na pojedyncze niedoskonałości ale też jako bazę pod cienie. Zdarza się również, że kładę go pod oczy ale nie mam ogromnych problemów z cieniami. Pokrywa wszelkie zaczerwienienia, przebarwienia, niedoskonałości, czy zasinienia. Jeśli macie delikatną i skłonną do przesuszeń skórę wokół oczu, warto zadbać o jej nawilżenie bo może ją delikatnie przesuszać, ale u mnie nic takiego się nie dzieje. Stosuję go najczęściej by ukryć drobne zmiany na twarzy i sprawić by miała jednolity koloryt, ale gdy mam gorszy dzień, ląduje też pod oczami. Radzi sobie nawet z najgorszymi cieniami, nie włazi w zmarszczki, nie waży się w ciągu dnia, odświeża i otwiera spojrzenie. Okolica oczu wygląda na wypoczętą i nikt nie jest w stanie zgadnąć, że miałyśmy zarwaną noc. :)
Jeśli potrzebujecie czegoś co konkretnie kryje, a nie chcecie wydawać dużej kwoty na zakup np. kamuflażu Kryolana, polecam zajrzeć do szafy Catrice. Gama kolorystyczna jest co prawda wąska bo występują tylko trzy odcienie, ale myślę, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. :) Kolory również można zmieszać. Wystarczy naprawdę odrobina by zakryć problemowe miejsca, dzięki temu kamuflaż jest bardzo wydajny. Nie sądzę bym zużyła go w przeciągu 6 miesięcy od otwarcia (bo tak zaleca producent). Serdecznie polecam! 
Ocena: 6/6 KWC
Cena: 17 zł na Iperfumy.pl 
Używałyście go? A może możecie polecić inny tego typu kosmetyk, który działa tak samo dobrze? 

1.12.2015

Hit !!! Nowa wersja kamuflażu z Catrice

Kremowy kamuflaż Catrice to jeden z najpopularniejszych kosmetyków tej firmy. Przez wielu kochany, sama zawsze muszę mieć go w swojej kosmetyczce. Nic nie potrafi tak dobrze kryć jak on. Od września obok małego okrągłego słoiczka z kremową zawartością w szafie Catrice pojawi się płynna wersja kamuflażu. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona, bo skoro już jest ten jeden jedyny, najlepiej kryjący i uwielbiany przez wszystkich, czy coś innego może mu dorównać?
Nowy korektor w płynie, Catrice Liquid Camouflage, bo o nim mowa, zapewniać ma optymalne krycie z jednoczesną pielęgnacją. Producent zapewnia także, że korektor ma być mocno napigmentowany, wodoodporny, trwały, łatwy w użyciu dzięki aplikatorowi - gąbeczce. Jego posiadaczki mogą zapomnieć o cieniach pod oczami, zaczerwienieniach czy innych niedoskonałościach... Podobno jest w stanie także zatuszować tatuaże! To tyle, jeśli chodzi o obietnice producenta. Czy tak faktycznie jest, czy może tylko część z nich zostaje spełniona w praktyce? Jak myślicie?
Korektor ma bardzo przyjemną konsystencje, bardzo ładnie da się z nim pracować, ale trzeba szybko działać, bo w mgnieniu oka zastyga. Dla mnie jest to ogromny plus, ponieważ mam pewność, że zostanie na swoim miejscu przez wiele godzin. Tak też się dzieje. Ma bardzo dobre krycie, nie zostaje w tyle jeżeli chodzi o jego starszego kremowego brata. Korektory otrzymamy w małych, poręcznych, smukłych 5 ml opakowaniach z aplikatorem zakończonym gąbeczką. Choć byłam pewna, że będzie bezzapachowy, okazuje się, że wyraźnie czuć w nim jakieś słodkie, kwiatowe nuty. Po aplikacji jednak zapach całkowicie się ulatnia.
Pierwszą różnicą, jaką możemy z łatwością zauważyć pomiędzy tym korektorem, a w jego pierwowzorem, jest niewątpliwie ich konsystencja. Wersja słoiczkowa jest kremowa, ta natomiast płynna. Nie mylcie tego w żaden sposób z czymś rzadkim, lejącym i nieprzyjemnym. Ta wersja także jest kremowa, ale przypomina bardziej lekki, "pulchny" krem BB :D Nie jest tępa ani sucha. Przeciwnie, dzięki czemu bardzo dobrze się go rozprowadza. Korektor występuje w dwóch odcieniach - jaśniejszym 010 PORCELLAIN oraz nieco ciemniejszym (bardziej żółtawym) 020 LIGHT BEIGE. Dla mnie idealny jest ten drugi. W stu procentach dopasowuje się do koloru mojej cery i z podkładem tworzy spójną, doskonale kryjącą całość.

Najważniejszym - w mojej opinii - atutem Liquid Camouflage jest oczywiście forma tegoż kosmetyku. Cieszę się, że mogę nakładać go dzięki aplikatorowi zakończonemu gąbeczką, a nie palcami, głównie ze względów higienicznych. W poprzedniku, chcąc nie chcąc, grzebiemy przecież palcami. :) Gdybym miała wybierać pomiędzy Catrice Camouflage Cream, a Catrice Liquid Camouflage, bez wątpienia wybrałabym ten drugi. Dosyć lekki, bardzo dobrze kryjący, a jednocześnie tak delikatny, że po aplikacji pozostawia skórę "jedwabistą" w dotyku. Minusem jest że keidy nałożymy go za dużo to zbiera się i roluje w zmarszczkach. Nie waży, nie ciemnieje u mnie w ciągu dnia... Sprawdza się u mnie także pod oczy (oczywiście pamiętając o porządnym nawilżaniu tejże okolicy przed aplikacją jak i po demakijażu!). Ładnie pachnie, choć nie jest to już później wyczuwalne. Jestem bardzo zadowolona z jego trwałości, bo razem z podkładem utrzymuje się przez dobrych 14 godzin (dłużej nie próbowałam). Jest całkowicie matowy.  Cieszy mnie też to, że odcień jest do mnie dopasowany idealnie, wyraźnie "ożywia" oko, maskując przy tym wszelakie niedoskonałości, których mam sporo. 
Ocena: 5/6
Cena: 19 zł na Iperfumy.pl

Jestem ciekawa, co myślicie o wprowadzeniu na rynek nowej, płynnej formuły? (Spokojnie, stara wersja też póki co zostaje) Może już go macie ? Dajcie znać co o nim sądzicie :)

6.11.2015

Idealny, matujący, niedrogi podkład DROGERYJNY

Heej :) Na pewno zauważyliście moją dłuższą nieobecność na blogu i dosyć długie przerwy między postami. Wszystko to spowodowane nowym rokiem akademickim. Tak już nie jest to rok szkolny a akademicki. Ponoć pierwszy rok na studiach jest najtrudniejszy dlatego, że najsłabsi zostają po prostu odsiewani. Także pakowanie, przeprowadzka, ogarnianie się w nowym, większym mieście zajęło mi trochę czasu. Postaram się teraz pisać posty zacznie częściej :). Myślę także nad jakimś konkursem/rozdaniem dla was oraz nad zmianą wyglądu bloga. Jeśli macie jakieś pomysły na konkurs lub znacie kogoś kto robi fajne szablony na bloga i ma głowę pełną pomysłów dajcie znać :) A teraz pora na dzisiejszego bohatera postu. Mowa tu o podkładzie firmy Catrice. Muszę wam powiedzieć, że mam jeszcze kilka produktów tej firmy które są na prawdę godne polecenia. Ich recenzje ukażą się niebawem na blogu. A tym czasem zapraszam do czytania o podkładzie matującym. 
Naturalne odcienie: nowy podkład All Matt Plus - Shine Control Make Up działa jak druga skóra. Niechciany połysk jest pod kontrolą, cera jest zmatowiona, a skóra odpowiednio nawilżona. Jednocześnie podkład z formułą beztłuszczową zapewnia długotrwały makijaż, który tuszuje drobne niedoskonałości skóry. Odbijające światło pigmenty zapewniają jedwabiście matowe wykończenie i idealnie świeży wygląd. Testowany dermatologicznie. Dostępny w czterech odcieniach. Pojemność 30 ml.
Produkt zapakowany jest w dość elegancką, prostą, funkcjonalną szklaną buteleczkę z dozownikiem. Pojemność to nasze standardowe 30 ml.  Całość wykonana z porządnego, grubego szkła dzięki czemu nie pęknie nam przy upadku z dużej wysokości. Pompka sprawuje się super, nic się nie zacina, a plastik nie pęka.

Jak widzicie na zdjęciu niżej zabłysnęłam inteligencją i odkręciłam nakrętkę zamiast podnieść ją do góry dlatego moim oczom nie ukazała się pompka tylko szpatułka... Ale spokojnie, już wiem że jest i pompka dozująca produkt... xD 
Zacznę od kwestii najważniejszych czyli od koloru oraz konsystencji. Podkład posiadam tradycyjnie w najjaśniejszym kolorze a mianowicie, 010 LIGHT BEIGE. Jest to kolor o beżowych tonach. Dla mnie jest okej, ale mógłby mieć odrobinę więcej żółtego pigmentu. Zapach jest przyjemny, delikatny i niedrażniący. Konsystencja jest zwarta. Podkład nie spływa z dłoni czy twarzy ale też nie jest mega gęsty. Podkład jest kremowy co pomaga i ułatwia rozprowadzanie na twarzy. Jeśli chodzi o aplikację to testowałam nakładanie go gąbeczką, pędzlem typu flat top oraz delikatnie zaokrągloną kuleczką. Obojętnie którą metodą nałożymy i rozporwadzimy podkład wygląda on naturalnie, ma dobre krycie zaczerwienień, oraz zmian trądzikowych jak również nie daje efektu maski. Nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w żadne zmarszczki/załamania, nie wysuszył mi skóry, nie podrażnił ani jej nie zapchał. Zapach dość szybko się ulatnia. Nie podkreśla porów i przede wszystkim NIE CIEMNIEJE! Dawno nie miałam podkładu, który przez cały dzień nie zmienia koloru. Podkład jest matujący i skóra po aplikacji produktu jest wygładzona i zmatowiona (jednak nie jest to efekt płaskiego matu). Powiedziałabym raczej, że jest to efekt satynowy. Osoby z minimalną skłonnością do wydzielania sebum nie będą musiały go nawet przypudrowywać bo efekt matu jaki on daje jest na prawdę dobry. Przy mojej skórze która w strefie "T" wygląda jak kula dyskotekowa podkład musiałam przypudrować. Na skórze utrzymuje się cały dzień. Skóra na czole i wokół nosa zaczyna mi się świecić po ok. 6h co dla mnie jest świetnym efektem. Polecam ten podkład, ponieważ u mnie sprawdza się świetnie i nie mam do niego zastrzeżeń. 

Ocena: 5/6
Cena: 30 zł na Iperfumy.pl